Noc...
Ociężale podniosłam powieki, było ciemno. Czułam jak ukochany przytula się do mnie, dając wiarę w bezpieczeństwo. Spojrzałam na zegarek elektroniczny. Godzina 5;30. Westchnęłam i ponownie zamknęłam oczy...
- Mamo ? Mamo ? - Wołałam ją piskliwym głosem. Byłam w swoim dawnym domu, nie... To nie mieszkanie Castillo. Przechodziłam koło lustra a tam ujrzałam coś co mnie przestraszyło... Byłam 12 latką, małą z kucykami i wypiekami na policzkach. Obejrzałam się jeszcze raz dookoła nie dowierzając. - Mamo ? - Nadal ją wołałam, krążyłam po całym domu. Zmarnowana usiadłam na kanapę, pierwsze łzy zaczęły lecieć... Zakryłam twarz dłońmi łkając. - Mamo !! - Krzyczałam. Słone krople leciały z bezsilności, nagle usłyszałam skrzyp. - Mamusiu ? - Spytałam ostatni raz, momentalnie w pomieszczeniu zjawiła się pierworodna. Szybko do niej podbiegłam i ją uścisnęłam, czułam już ulgę ale...
- Ej ?! Kim... Co ty tu robisz ? - Zapytała a ja na nią spojrzałam marszcząc brwi.
- Twoją córką... - Szepnęłam.
- Nie... Moja córka Maryja zmarła, a,a nie miałam żadnej innej... Chyba mnie z kimś pomyliłaś...
- Nie ! Mamusiu ! To ja, Angie... - Tupnęłam nogą.
- Mm, poczekaj. - Kobieta odstawiła torbę i złapała mnie za rączkę. Wyszłyśmy z domu i gdzieś się kierowałyśmy, niestety nie znałam tej okolicy... Przez drogę rozmyślałam nad jej słowami, a może...? Nie,nie,nie ! Rozpoznałabym swoją mamę... Szłyśmy przez kilka minut aż w końcu weszłyśmy do pewnego budynku. Pachniało... Tu tak dziwnie... Szare, blade ściany i poniszczone meble. Jakieś hałasy, krzyki, wrzaski... Zakryłam uszy martwiąc się... Angelica pociągnęła mnie do jakiegoś pokoju, siedziała tam okropna pani! Miała zmarszczek jak nitek od sieci pajęczej. Coś tam gadały nawzajem a ja rozglądałam się po pomieszczeniu, ono jedyne wyglądało na dość zadbane... Pani straszna wyciągnęła jakieś papiery i mamusia je podpisała... A potem siwowłosa podbiła ją czerwoną pieczątką. Pierworodna wyszła, wstałam i miałam już iść za nią gdy staruszka mnie zatrzymała.- O nie, nie, skarbie... Ty jesteś już nasza. - Odparła groźnym tonem.
- Jak wasza ? Ja chcę do mamy ! - Krzyknęłam i gdy spojrzałam na drzwi opierał się o nie...
- Daniel ! - Wykrzyknęłam i zerwałam się do pozycji siedzącej. Serce przyspieszyło, słyszałam tylko jego bicie... Nie słyszałam nic... Mała lampka koło komody zaczęła świecić, oznajmiając mi że obudziłam Germana. Nie słyszałam jego słów... Schowałam twarz w dłonie i płakałam... Płakałam... Ale po co te łzy ? Tylko sen, Daniela nie ma. Daniel był tylko w moim chorym śnie, tylko tam On żył. On nie istnieje, nie... Nie istnieje taki człowiek nie... - Angie, Angie... - W końcu zadźwięczał mi w uszach głos partnera. Spojrzałam na niego czując jak krople dalej spływają mi po policzkach. - Kochanie... Jestem przy tobie. Nie płacz. - Szepnął wycierając strużkę, a ja go przytuliłam. Czemu mam takie sny? Czy one coś mówią ? - Już, spokojnie... - Szeptał mi do ucha. Pociągnęłam ostatni raz nosem i jakby łzy wyschły... Poczułam orzeźwienie... Spojrzałam mu prosto w oczy...
- Znów. - Powiedzieliśmy jednocześnie. Szybko zerwałam się na nogi i pobiegłam na dół. O mało co nie zderzyłam się z ziemią, schodząc po schodach ale dorwałam się w końcu do pianina.
Zapowiedziano znów świata koniec
Ktoś wielkim głosem woła na trwogę
A ja przybiegłam na świata koniec
I pocałować w końcu Cię mogę, mogę, mogę mogę…..
Świat się nie kończy, świat się zaczyna
Miłość to świata sens i przyczyna
Dopóki kocha się dwoje ludzi
Słońca na niebie Bóg nie ostudzi
Dopóki kochasz mnie a ja Ciebie
Bóg nie zagasi słońca na niebie
Dopóki miłość nas dwoje łączy
Świat się zaczyna, świat się nie kończy
Świat się zaczyna, świat się nie kończy...
I znowu... Ta sama piosenka, podobny tekst. Szybko wyciągnęłam kartkę i zaczęłam pisać... Ale słowa piosenki jakby z głowy mi wyparowały, nuty tak samo... Przyszła i wypłynęła. Pamiętam jak... - Dobra ! Wiecie rano ogarniam, popołudniu, wieczorem ale o 4 w nocy ?!! Może wam zamówić wizytę o psychologa ? No proszę .... - Odwróciwszy się ujrzałam wściekłą Ninę.
- Tobie na pewno by się przydał. - Odparł German a ja automatycznie się uśmiechnęłam.
- Wal się. - Warknęła i uciekła do pokoju. Podniosłam brwi i o mało co bym nie wybuchła śmiechem.
- Nie zapomniałaś ,jaki jestem przystojny,miły dobry...-mówił tak ,jakby jego słowa nie miały końca. Już nie mogłam tego słuchać więc postanowiłam ,że go pocałuje. Może to coś da? Po moim "czynie" widziałam w jego oczach takie piękne iskierki. Zaczął mi oddawać pocałunki. Potem troszeczkę uległam jego urokowi. German wziął mnie na swoje ręce ,po czym zaniósł mnie do sypialni. Był taki uroczy ,gdy próbował być 'macho'. Spędziliśmy piękną noc... Gdy rano się obudziłam wokół nas były rozrzucane ubrania i co najdziwniejsze jedna pusta butelka wina. Jakoś nie pamiętam ,żeby do akcji wkroczył alkohol.
-I ,jak się spało?-zapytał z uśmiechem na twarzy.
-To my spaliśmy?Nie przypominam sobie.-odpowiedziałam po czym od razu w jego oczach znalazły się małe gwiazdeczki. Ponownie spojrzałam na zegarek i była dokładnie siódma. Rozciągnęłam się na łóżku i wstałam zbierając swoje rzeczy z podłogi, podobnie zrobił partner. Ubrałam się w mgnieniu oka i umyłam. Zeszliśmy na śniadanie uśmiechnięci, gdy zasiedliśmy do stołu na swoich miejscach zaczęło się śniadanie. Było spokojnie i miło, słoneczko rozświetliło mieszkanie i czułam się wypoczęta.
- Germán... - Odezwała się Nina, po raz pierwszy tego poranka. - Pamiętasz co wczoraj powiedziałeś?
- Tak i nie zmieniam zdania. - Uśmiechnął się a po chwili jego kąciki ust opadły gdy dziewczyna wzięła talerz z płatkami i mlekiem, i wylała na niego.
- Mnie się nie obraża frajerze! - Warknęła i odeszła. Czuję że jej zły humor nie zniknie. Zachichotałam z miny inżyniera.
- No cóż z Niną się nie zadziera tato. - Odparła rozweselona Violetta... - Wiesz jaka Ona jest.
-Tak niestety wiem.-mówił szorstko.
Po śniadaniu poszłam sobie do ogrodu. Podeszłam sobie do ulubionych kwiatów Maryi. Tak mi jej brakowało. Nagle poczułam mocną woń perfum Germana. Widać było poprzez jego zachowanie ,że mu jej brak.
-Nie myśl teraz o niej. Chciałaby twojego szczęścia.-powiedział to takim zachowaniem bym nic nie zauważyła
-Dziękuje ,że zawsze przy mnie jesteś.-po tych ,chyba miłych słowach przytuliliśmy się . Gdy popatrzyłam na okno zauważyłam Olgę i Ramallo ,którzy nas podglądali.
-Może poszłabyś ze mną na restauracje?-zapytał z uśmiechem German.
-Jasne tylko muszę się przebrać-rzekłam szczęśliwa.
Po 30 minutach byłam gotowa. Ubrałam się w sukienkę ,którą musiałam pożyczyć od Violi. Usta pomalowałam na różowo,jak zawsze. Poszliśmy do pięknej restauracji. Na naszym stoliku była zapalona biała świeczka z piękną czerwoną różą.
-Jak tu pięknie.-mówiłam mu to chyba z 10 razy ,ale tu było cudownie.
Spędziliśmy piękny wieczór. Było po prostu perfekcyjnie. W końcu nadeszła 21 więc zbieraliśmy się. Pod koniec dnia weszłam do mojej Violci by z nią troszkę porozmawiać gdyż ostatnimi dniami ją zaniedbuje i przy okazji oddam jej sukienkę. Pytała mnie ,jak było na "kolacji biznesowej". Odpowiedziałam jej. Choć najbardziej zaskoczyło mnie to:
-Całowaliście się? Doszło do czegoś więcej?-zapytała jakby była roszpunką ,która nigdy nie wyszła z pokoju i nie wiedziała jak to jest.
-Nie nie całowaliśmy się i do niczego nie doszło.
Po tym do pokoju wszedł German ,a ja szybko poszłam do sypialni. Zabrałam stamtąd pidżame i ruszyłam pod prysznic aby zmyć brud z dzisiejszego dnia... Rozebrałam się i wskoczyłam do kabiny, ale zanim to zrobiłam włączyłam muzykę dla większego odprężenia się. Nagle drzwi od kabiny się otwierają, przestraszyłam się ale na szczęście a może nie był to tylko inżynier. - Ups...! - Dodał gdy mnie zobaczył.
- Tak... Ups! Chyba zapomniałam zamknąć drzwi od łazienki. - Odparłam i dopiero teraz zauważyłam że jakoś dziwnie się na mnie patrzy. - Cco? - Nic nie odpowiedział tylko podszedł bliżej. Czując plecami ściankę kabiny wgapiłam się w jego oczy. On przybliżył się i pocałował.
Krótki niż zazwyczaj ale jest! ;D
Kiss w kabinie? Haha;3
Nefka i Weruś ściskają! ;D
Ps; wiem przesadziłam wtedy z kom xd (N)
extra czekam na enxta
OdpowiedzUsuńSssuper rozdział, "jakoś dziwnie się na mnie patrzy" xD padła. Pierwsze co sobie wyobraziłam to jego wzrok
OdpowiedzUsuńPiękne, cudowne, super jednym słowem zaje**ste.
OdpowiedzUsuńCzekam na next.
Świetny rozdział. Sen dziwny, ale fajny. Całuski w kabinie. Ciekawe jak to się skończy. Czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńaaaa....rozpływaam się ...:D CHCĘ WIEDZIEĆ CO BĘDZIE DALEJ ♥♥♥
OdpowiedzUsuńHahah, genialne zakończenie. XD Już sobie wyobrażam to "jakieś dziwne patrzenie się" Germana na Angie. LOL. :D
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział cudowny. Uwielbiam tego bloga. <3