Buen día a todos y que tengan un muy divertido fin de semana! Prontito se viene la twitcam!!!
— Clara Alonso (@clarialonso_) listopad 30, 2013
EDIT: Lolololo JARAM SIĘ *____* Kto nie może się doczekać ?!!
Wchodząc do pokoju nauczycielskiego przywitał mnie cudowny i znany mi dobrze, zapach kawy! - Dzień dobry. - Przywitałam się i pozostawiłam błękitną torbę na wieszaku. Moje myśli nadal przejął Franek... Odpowiedział mi tylko Pablo, który trzymał nos w papierach. Jackie, Gregorio, Beto... Milczeli jakby nie chcieli rozmawiać, rozumiem nauczycieli tańca ale Beto ? Przecież On zawsze był nasycony infantylnością ! Przechodząc obok szafek wgapiłam się w przyjaciela, przy okazji zahaczyłam ręką o książki... Które po chwili jednym torem runęły na ziemię. Krzywiąc się po chwili szybko zaczęłam je sprzątać, po chwili męskie dłonie pomogły je zbierać. Unosząc wzrok był to mój kochany amigos, uśmiechnęłam się do niego lekko a ten odwzajemnił gest. Postawił podręczniki na miejsca wraz ze mną, lecz dalej w pokoju panowała cisza jak wcześniej. Nikt się nie odzywał, żaden szept, szmer, pisk... Nic ! Kompletnie, jakby im odebrało mowę. Jedynie dzwonek przerwał ciszę i jednocześnie poinformował mnie że mam się zjawić w swojej klasie, aby zacząć lekcje. Zgodnie z codziennością w poszłam na zajęcia...
***
Zmęczona po całym dniu usiadłam koło stołu i ciężko westchnęłam. Nie wiem co się stało ale po dwóch lekcjach, było jak dawniej. Gregorio kłócił się ze wszystkimi dookoła, Beto rozsypywał płatki i był roztrzepany, Pablo przepracowany... Wszystko wróciło do normy ! Nagle pochłonęły mnie myśli, patrzyłam przed siebie póki znajoma dłoń nie pomachała mi przed oczami. Otrząsnęłam się i przeniosłam wzrok na osobę która mnie obudziła z transu... Szczerze myślałam że to Pablo, lecz ku mojemu zdziwieniu był to SEBASTIÁN. - Oo! Hej ! - Wstałam na równe, nogi i go przytuliłam. Sebastián to mój kolega z czasów szkolnych, dobrze nawet się dogadywaliśmy. Co było rzadkością w tamtych latach... Na szczęście też dogadywała się z Pablem, więc gdy wszedł do pomieszczenia był równie pozytywnie zdziwiony.
- Pablo... Weź jego nie męcz pytaniami. - Odparłam do niego. Zmrużył oczy ale jego kąciki ust nadal lekko wzbijały się ku górze.
- Dobra, spokojnie... Powiem tylko że mam swoje dojścia. Nie chcę zbytnio opowiadać gdyż jestem trochę zmęczony podróżą... - On zawsze był tajemniczy, nasz "Tajemniczy Blondynek". - Mam nadzieję że już skończyliście, co nie ? - Wymienił spojrzenia z nami a ja przytaknęłam. - Oo ! Super, przejdę się z wami. - Ucieszony uśmiechnął się wystawiając rząd białych zębów.
- Dobra to co idziemy ? - Spytałam dla pewności, gdy już wychodziliśmy do sali wparował Gregorio.
- Pablo ! - Pisnął oburzony. - Z łaski swojej rusz cztery litery bo musimy przestawić instrumenty w sali od muzyki. Czyżbyś zapomniał ? - Zrobił podłużną zdziwioną minę a ja po raz setny spojrzałam na niego jak na idiotę. - To skandal ! - Znów pisnął, marszcząc brwi.
- Dobrze, dobrze już idę ! - Zasygnalizował przyjaciel rzucając torbę na ziemię. Spojrzałam na niego ze lekko złością w oczach. - No co się tak patrzysz ? Idźcie... Dogonię was. - Westchnęłam i wyszłam. Znajdując się na zewnątrz usiadłam na murku i opierając głowę o rękę siedziałam. Nagle z budynku wyszedł blondyn, chyba w poszukiwaniu mnie. Rozglądał się i w końcu dostrzegł mnie. Nic nie mówił tylko dosiadł się i wyciągnął ręką z tabliczką czekolady. Wysłałam mu pytające spojrzenie...
- Żeby było ci słodko... - Zmienił ton na wysoki. Zachichotałam opuszczając wzrok. - Angie... Angie... - Szturchał mnie żartobliwie palcem i mówił z tym samym tonem. - Idziemy...? - Nie zdążyłam odpowiedzieć gdyż pociągnął mnie za ręce i postawił do pozycji stojącej. - Nie marudzisz ! Zrozum Pablita... I się tak nie obrażaj ok ? - Spojrzał mi prosto w oczy. Wciskając do rąk słodycz.
- Si ! - Odpowiedziałam stanowczo i po chwili już szliśmy.
***
- (...) I... Najlepsza wiadomość ! Przeprowadzam się do Buenos ! - Oświadczył. - Muszę tylko znaleźć pracę. - Dodał trochę niechętnie.
- Jak chcesz to mogę ci pomóc. - Dodałam a On spojrzał na mnie z iskierkami nadziei w oczach. Gdy byliśmy na posesji Castillo mój kolega chyba się zdziwił.
- Yay... Obrobiłaś bank ? - Miałam już odpowiedzieć gdy w oknie gabinetu ujrzałam Germana.
- Tak, tak... Wejdziesz ? - Spytałam bezmyślnie. Skarciłam siebie w myślach a On momentalnie mi odpowiedział na "Tak". Z niechęcią otworzyłam mu drzwi. - Powieś kurtkę... - Rozkazałam tak jakby. - Chcesz coś do picia ? - Spytałam. Pokiwał głową a ja zniknęłam w kuchni, tam jak zwykle siedziała Olga bijąc Ramalla ścierą. - Ejej! - Próbowałam ich rozdzielić do skutku... - Uspokójcie się! - Krzyknęłam na co przestali. - Co znowu ?
- Hej ! Czy ja wyglądam jak wampir ? - Przeszkodził jej menedżer.
- Aj ! No wybacz, wampiry podobno były ładne ! - Odparła, kipiąca złością.
- Palnęłaś jak łysa, grzywką o kant koła! - Warknął ponownie mężczyzna. Zachichotałam. Ominęłam ich udając że słucham i biorąc sok wyruszyłam bezpiecznie do salonu... Tam ujrzałam inżyniera rozmawiającego z Sebastiánem. Widać było że blondyn jest poirytowany... Więc postanowiłam zareagować. Podeszłam do nich na co Oni zamilczeli.
- Wszystko ok ? - Zapytałam dla pewności a Oni przytaknęli. Podałam koledze sok. - No chyba nie... - Spojrzałam na pan domu.
- Poza tym chciałem się ciebie spytać Angie czy pójdziesz ze mną na imprezę. - Zaczął i uśmiechnął się do mnie szczerze. - Znaczy... To takie spotkanie po latach... Będzie tam ja, Pablitos na pewno, Elizabeth, James, Zack, Stephanie, Izabelle, Nita, Francisca, Lino, Martin... I wiesz, reszta... Będzie jutro o 22... No chyba że... - Odchrząknął i spojrzał przelotnie na mojego partnera. - Jak przemyślisz to mów, będę tu. - Podał mi adres swój. - Pamiętaj... - Dodał. - Ja lecę. - Dopowiedział i zabrał kurtkę aby już wyjść. Ej.... Zabrał mi szklankę !
- Kolega ? - Usłyszałam w końcu głos partnera, spojrzawszy na niego dostrzegłam jego złość.
- Tak ! Zazdrosny ?
- Masz zamiar iść tam ? - Zmienił temat.
- Zabronisz mi ? - Splotłam ręce kładąc podobnie jak On na klatkę piersiową. Patrzył na mnie z żalem, i z pytaniem "Zrobisz mi na złość ?" zamiast "Masz zamiar tam iść?".
- Nie idź. - Dodał.
- Pójdę... - Odpowiedziałam szybko. Westchnął i wrócił do gabinetu...
***
Siedziałam nad biurkiem i wyjmując szkicownik zaczęłam coś bazgrać po kartce. Prowadząc ołówek po papierze nie wyszedł mi rysunek... Lecz słowa... "Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości.
Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć,
nikomu pomagać.(...)" - Co ? - Szepnęłam do siebie. Przez kilkanaście minut byłam aż tak pochłonięta w prowadzenie rysika że nie zauważyłam co pisze ? Hm... Czytając to samo z dziesięć razy nie zauważyłam że ktoś wszedł do środka.
- Co czytasz ? - Automatycznie odwróciłam papier i jednocześnie sama się odwróciłam. Ujrzałam Violettę, odetchnęłam z ulgą że to nie inżynier. - Spokojnie... Jeśli nie chcesz to nie pokazuj. - Odparła.
- Nie... Violu... Po prostu trochę mnie przestraszyłaś... Ale już nie ważne. Co tu robisz ?
- Mieliśmy dziś przerobić geografie, chyba że na później to przełożymy. - O boże... "Jesteś roztrzepana!" Przeszło mi przez głowę.
- Nie, nie, idź na dół i się przygotuj a ja zaraz przyjdę. - Rzekłam a Ona posłusznie i bez słowa wyszła. Składając kartkę włożyłam ją do kieszeni i poszłam wziąć potrzebne mi podręczniki. Które znajdowały się w gabinecie Germana.... Wahałam się, choć nie wiem dlaczego. Nawet nie wiem czy On jest na mnie obrażony, czy może nie... Zapukałam dwa mocniejsze uderzenia i jedno lekkie, nie słuchając odpowiedzi weszłam do środka. - Ja tylko po książki na geografię. - Odparłam szybko widząc inżyniera przy papierach wraz z Ramallem. Nie zaszczycił mnie nawet spojrzeniem tylko wciąż gapił się w te durne kartki. Wzięłam z półki potrzebne podręczniki i trzaskając drzwiami wyszłam, skąd ta agresja ? Wchodząc do jadalni zasiadłam przy stole gdzie siedziała niecierpliwa siostrzenica...
***
- Nie Violu... Tu...
- DAFUQ ?! - Usłyszałam krzyk który przerwał mi w wypowiedzi. Po chwili okazało się że to tylko Nina. - Nie nie ! - Dalej wrzeszczała. Momentalnie wparowała do jadalni.
- Daj spokój, jakbyś nigdy ich nie widziała. - W pomieszczeniu wystąpił również głos szwagra.
- Ohoho ! - Pisnęła. - No uważaj, Oni są chorzy gorzej niż ty! Ty jeszcze wyszedłeś w praniu ale twój brat i siostra ?! Może jeszcze mam się przyznać że w jakiś sposób jestem z tobą spokrewniona ? Nie kpij sobie ze mnie... Masz Violett, Angie, Olgę, Ramalla wybierz sobie! - Dopowiedziała i szybko pobiegła na górę. Zdezorientowane wymieniliśmy spojrzenia...
- Tato... Chcesz nam coś powiedzieć. - Rozchylił usta, ale zanim coś powiedział zadzwonił dzwonek do drzwi...
Uhohoho ! I co ? Kto się zjawi w domu Castillo ? Hm ?
Nefiśka pozdrawia miśki jedne :D
Ps; Sorry za błędy :3
Ps; Sorry za błędy :3

Tomasz Ciachorowski. :D
OdpowiedzUsuńLalallalalal,świetne. :)
Tylko kto się wtrybił w najmniej oczekiwanym momencie? ;P
Pozdrawiam! ♥
Wiktoria
PS.Jak ja uwielbiam to zdjęcie,na którym German całuje Angie. ^.^ ♥
Ja żartowałam z tą Niną, to nie było na poważnie, fany rozdział z niecierpliwością czekam na next
OdpowiedzUsuńYm. Ale mnie to pytanie nurtowało i ty mi przypomniałaś aby założyć taką ankietę. Spoko :D Haha wiem że Germit by chciał śmierci Niny xD Ale mu nie pozwolę ;>
UsuńSuper ♥ i popieram tą osóbkę z góry- też nie mogę się napatrzeć na te zdjęcie w tle *.* czekam na next :)
OdpowiedzUsuńPiękne
OdpowiedzUsuńCzekam na next i pogodzenie ♥G♥E♥R♥M♥A♥N♥G♥I♥E♥
Genialne :) I świetne tło :D Jak ja lubię Germangie <3 Czekam z niecierpliwością na nexta! Pozdrawiam - B.
OdpowiedzUsuńPiękne<3
OdpowiedzUsuńHaha XD Lubię twojego bloga, tylko wybacz, że rzadko komentuję, ale zawsze czytam :) A ja Ninę kocham, ona jest supeeer, najlepsze testy i wgl. :D Germangie - tło supeer :D Haha, Sebastian XD Hihi, jego dałaś, dobra czekam na next i tego gościa :D
OdpowiedzUsuńWłaścicielka tego bloga ( http://angie-moj-pamietnik.blogspot.com/2013/12/rozdzia-2.html?showComment=1386173644027#c5158452863167778950) miała 2 grudnia urodzinki. Złóżcie jej życzonka. Co do rozdziału Super. Czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrowionka;*