12/02/2013

"A teraz jesteś..."

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiANM3nU1Sz8WVPgsupSaw5UV_SQy_oVHwOqnM3unZ4zZdJ7nkHJtrNBbP_6GyRSlG8KJIoSewsLMe-fO5G4xR-czGxvBxanVB2jO8fFjgpdasc_uoYQmNeZRo7a4pSOrmJSvx1Ob3MgRJ5/s1600/DSC_1856+ps.jpgPoszedł otworzyć a ja biorąc głęboki oddech weszłam w strefę salonu wraz z szatynką. Czujnie wpatrywałyśmy się w wejście, niezmiernie zaciekawione kto mógł przybyć o tej porze. Złapał nieśmiało za klamkę i pociągnął do siebie. Do środka z zimnej otchłani weszli... Jacyś starsi ludzie... Znaczy... Na pewno starsi ode mnie, nie wyglądali zbyt... Eh... Kobieta nosiła na głowie beret podobnie jak i mężczyzna, w kolorze ciemnego purpura. Ich twarze posiadały tyle zmarszczek co pojedynczych nici w pajęczynie. Ich gałki oczny nasycone były dziwnym zachowaniem, nie mogłam się doszukać tam ani grama jakiś emocji... Szczęścia, złości, obojętność ? Nic... Ciągnęli za sobą walizki co mnie zaniepokoiło... Ale najważniejsze było kim Oni są ? - Germán ! - Odezwał się wpierw starzec i uściskał inżyniera. - Przestań... - Walnęła go torebką staruszka. A ja wciąż patrzyłam się na nich jak wryta...Nagle do ucha dotarł do mnie szept Violetty. "To jego rodzice". Aa... Więc wszystko jasne, ale dlaczego Nina była tak źle do nich nastawiona ? Nagle zostałam pochłonięta swoimi myślami. "Dlaczego właśnie nigdy nic nie mówił o swoich rodzicach ?"," Dziwne nie byli na ślubie jego i Maryji","Zawsze zmieniał temat gdy kiedyś się o nich wypytywaliśmy"... - Angie... - Momentalnie przede mną stali wraz z szwagrem. Wzdrygnęłam się... - Wszystko w porządku ? - Spytał. Przytaknęłam. - Więc Angie jest... - Nie dokończył a ja spojrzałam na niego. - Jest... - Zaciął się, czy co ? - Jest... - No kim jestem ?! Szwagierką? Guwernantką ? Partnerką ? Chociaż chyba to ostatnie wyklucza... - Tak jestem. - Uśmiechnęłam się do jego pierworodnych. - Jestem Angeles Saramego, mówią na mnie Angie. - Podałam dłoń w ich kierunku, bez wahania ją uścisnęli. Jeniffer i Adams bo tak właśnie mieli na imię okazali się dość mili. Pozory mylą... - Kolacja ! - Zawołała Olga, a ja skierowałam wzrok ku kuchni. Nagle moja komórka wydała dźwięk, informując mnie że dostałam sms-a. "Przepraszam" Wypłynęło z moich ust i oddaliłam się patrząc na ekran.

Nina.
Wejdź na górę !

Jedynie to mi napisała a ja posłusznie wykonałam to co nakazywała treść. Wspięłam się na górę po schodach a na górze ujrzałam dwunastolatkę. - Co jest ? - Spytałam podchodząc. Gestykulując kazała mi się uciszyć. - Pomóż mi się stąd wydostać. - Szeptała. - Po co ? - Nie czas na pytania ! Pomóż mi a nie... - Zmarszczyła brwi. W sumie... Dlaczego miałabym jej pomagać ? "Nie dziękuję" Odparłam do niej i zeszłam. Coś tam jeszcze szeptała aby tu wróciła i że jeszcze "zapłacę" za to. Mogłabym się jej bać gdyby nie ta złość na inżyniera... Usiadłam przy stole koło siostrzenicy i nie miałam zamiaru zwracać uwagi na pana domu. Gdy jego rodzice zaczęli temat o jego dzieciństwie zaciekawiło mnie to... - A pamiętasz Germisiu jak miałeś 5 lat i zabrałeś moją suszarkę ? Po kąpieli zacząłeś na golasa z nią latać, udając że śpiewasz... - Zaczęłam chichotać powstrzymując się trochę od śmiechu. Jakoś nie mogłam, oczy nie mogły przestać i jednak spojrzałam na inżyniera. Nie wiem czy był zły czy zawstydzony... Ale wiem że przybrał na twarzy czerwony kolor. - Albo poszedłeś  na strych i tam wszedłeś na dach, zacząłeś tańczyć i spadły ci spodnie... - Dodała kobieta a ja zasłaniając ust zaczęłam się śmiać, podobnie jak Violetta... Nagle padło pytanie; - A gdzie nasza kochana Niniusia ? - Wszyscy ucichli tylko ja nazłość  dziewczynie odpowiedziałam.
- A czeka na górze i szykuje dla was niespodziankę. - Dodałam.
- NIE ! - Nagle usłyszałam jej głos i zaczęła we mnie czymś rzucać. Szybko wstałam i ułożyłam ręce w pozycji obronnej. - Co kłamiesz co ?! Jeszcze zobaczysz ! - Po chwili zrozumiałam że atakowała mnie ziemniakami... Skąd Ona ma ziemniaki ? Tak wiele pytań...  Momentalnie ból powodowany przez kartofle umilkł tak samo jak rzuty... Spojrzałam i ujrzałam taki słodki obrazek, Jeniffer przytulała Nina a ta mi groziła gestykulując... Chyba... Puściłam jej oko i usiadłam na miejsce. Po chwili padło pytanie... A potem... Eh... Sami przeczytajcie...
- A gdzie jest twoja dziewczyna... Eem... Veronica ? - Spytał jego ojciec a German z Niną wymienili przerażone spojrzenia. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi i damski głos...
- Misiu ! - Ujrzałam blondynkę która uściskała inżyniera. - Jak się z tobą stęskniłam... - Ucałowała jego policzek a ja ze złością w oczach podeszłam do nich.
- Misiu ? 
- Angie... Ja... - Nie dałam mu dokończyć po prostu z całej walnęłam go rozłożoną dłonią w policzek. 
-  Nigdy więcej ! - Wydarłam się i wyszłam z hukiem. Coś we mnie pękło. Serce zakuło nadzwyczajnie mocno a potem poleciały łzy. Będę tkwiła w tej beznadziejności do rana. Rękawem bluzy staranie wycieram wylewające się uczucia pozostawiające czarne smugi na policzkach. Wetknięte w uszy słuchawki i muzyka próbująca zagłuszyć pałętające się myśli. Jest zimno, pusto, ciemno.. Jest mi źle.. I myślę, że nie tylko ja dziś tak mam...Z czystym sercem mogę powiedzieć, że byłeś najwspanialszą niespodzianką jaką otrzymałam od losu. Moim oczkiem w głowie, moją drugą połową serca. Osobistym nauczycielem i aniołem stróżem przy boku. Motywacją do życia, oazą spokoju ale też zagadką na resztę dni... A teraz jesteś zwykłym skurwysynem który spowodował w kilka sekund tyle ran na sercu... Poszłam do sklepu... Po co ? Aby kupić % by zatuszować mój cholerny ból... Poszłam na wysypisko tylko tam mnie nie znajdą... Otworzyłam i po prostu zaczęłam pić... Pić.... 


Niestety... Tak mijał dzień za dniem... Zawsze było gorzej.
Krzywda której doznała wyrządziła zbyt wiele aby mogła się teraz podciągnąć...
Za późno... Z każdą sekundą było za późno...

Stoczyłam się. Mocno stąpam nogami po samym dnie czując jak jego rozpacz wbija mi się w stopy. Każdy kamień, szkło, zardzewiały metal, ostry kawałek drewna raniący moje kolana po upadku przypominają mi dlaczego tu jestem. Zdarte łokcie, płynące czerwone po nadgarstkach potoki i czarne smugi na policzkach. Przepite oczy, w których popękały krwinki. Boję się... Panujący tu chłód i ciemność powodują, że zatracam się w tym wszystkim coraz bardziej nie mogąc znaleźć odwrotu. Serce bije nierównym rytmem powodując mocne kłucie. Zgubił mnie kolejny łyk... Kolejna noc z zapitą mordą. Zniszczyłam wszystko co było ważne. Chciałam zapomnieć, uciec.. Stałam się nikim a pierdolona duma nie pozwala mi sobie pomóc. Wyniszczam się kawałek po kawałku czując jak stopniowo brakuje we mnie życia. Upadnę jeszcze niżej bo nie mam ochoty na litościwe spojrzenia i współczucie miotające wszystkimi na cztery strony świata. Zapomną.. zostanę tu... Komórkę już dawno wyrzuciłam... Po co mi Ona ? Aby słuchać jak wciąż piszczy od nieustannego dzwonienia ? Nie dziękuje... Wiesz dlaczego się tak stało ? Dlaczego tak robię a nie po prostu żyję ze złością na niego ? Bo się boje... Boję się że mnie skrzywdzą... Czy jesteś w stanie zdefiniować strach? Wiesz ile może być go w jednym oddechu? Ile uczuć mieści się w jednej, swobodnie płynącej, czarnej łzie? Nie potrafisz uspokoić drżącego ciała i zawładnąć nad myślami. Podstawowe czynności nabrały miary wspinaczki na najwyższe szczyty górskie a Twój wygląd nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Liczy się wiara.. tylko ona jest teraz Twoją najlepszą przyjaciółką. Nie opuści Cię, nie pozwoli się poddać bo wie, że pomimo strachu - wierzysz. Nie dopuszczasz do siebie złych myśli, rozmawiasz z Bogiem siedząc na zimnych płytkach balkonu. Nie prosisz go o nic a jedynie wspominasz i mocny nacisk kładziesz na jego zasługi. Na to jakim cudownym jest przyjacielem. Udało się. Czujesz ogromną ulgę. Dziękujesz za rozmowę.. za to, że nie zabrał Ci największej motywacji i szczęścia jakie spotkałeś do tej pory na swojej drodze. Tylko że wiara została też przepita... Nie ma nic... Nie ma Angie... Nie... Ucieczka. Każdy kiedyś dopuścił się tej zbrodni.Zbrodni którą popełnił na sobie samym. Nie chodzi tu o ucieczce przed pomocą komuś,ale uciecze przed samym sobą. Strach, a może wstyd, powodują,że wolimy zachowywać się jak tchórze, bez zasad, honoru. Czy tak wygląda człowiek? Nie, tak wygląda wrak człowieka, ponieważ człowiek jest wstanie sprostać problemom i jest w stanie pomóc innym sprostać się z swoimi. Pokazać, tym co zwątpili że świat nie składa się jedynie z bólu z cierpienia, smutku. Bądźmy ludźmi, a nie jedynie ich marnymi imitacjami. Szkoda że tylko tak myślę... 

Św Mikołaju wiem, że jestem już za stara na prezenty. Wiem też, że do takich jak ja nie przychodzisz. W sumie to praktycznie nigdy w Ciebie nie wierzyłam, ale jeżeli gdzieś tam jesteś i przynosisz ludziom radość, jeżeli potrafisz spełniać marzenia i dawać nadzieję, że istnieją magiczne chwile to proszę Cię podaruj mi jego. Dobrze wiesz, że o niczym innym nie pragnę, bo nie cieszą mnie rzeczy materialne. Nigdy przecież nie prosiłam o nowe gadżety, o psa, o gwiazdkę z nieba, dlatego proszę Cię daj mi jego. Mogę Cię w stu procentach zapewnić, że będę o niego dbała, będę doceniała wszystko co będzie z nim związane i będę kochać go najmocniej na świecie już do końca życia. Proszę Cię pomóż mi, chcę tylko jego prawdziwej, najsilniejszej miłości. Możesz chociaż raz spełnić moje marzenia i podarować mi coś co będzie moje, już na zawsze? #napisana

Jako, Tako, Nijako... Dziwny rozdział i bez sensu...
No przykro mi...
Ps; Sorry za błędy jak są. Pisanie na spontana.
Piszcie, piszcie, chcę wiedzieć co myślicie o tym powalonym rozdziale ;p

7 komentarzy:

  1. Dla ciebie ten rozdział jest bez sensu, dziwny?!
    On ma tyle w sobie uczuć, przeżyć.
    Strasznie mi się podobał.
    Angie, która poszła na samo dno.
    Czy się wybije? Teraz wszystko zależy od ciebie.
    I zawsze zależało.
    Czekam na następny rozdział.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo <3
    Next, next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Mimo, że uwielbiam sielanke to smutne rozdziały są takie... hm....wyjątkowe! Normalnie łzy mi ciekną strumieniami. Błagam dodaj jutro next!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie super, ale chce pogodzone germangie bo jak nie to TRUMNA ;D

      Usuń
  4. Powiedz, że to tylko zły sen. PROSZĘ
    R
    Rozdział git.
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. WOW. Wiem, nie popisałam się tym komentarzem, ale nie wiem jak opisać wrażenia jakie ten rozdział na mnie wywarł. Angie jest na dnie, a ja mam czuję jakbym spadała za nią. WOW. Nie czytałam czegoś tak wrażeniowego (jest takie słowo?) od 5 godzin (i tamto nie było tekstem tylko wzorem, nieważne). Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję bardzo, tyle mi wystarczy. cieszę się, że już jest podpis ; ) napisana.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine