11/02/2013

"Mały podróżnik"

Moja kołdra miała już plamę od łez, ciągnąc nosem próbowałam się uspokoić. Biorąc głęboki wdech wstałam i skierowałam się do łazienki, tam zamknęłam drzwi na klucz i spojrzałam w lustro. Bosh... Krwawa Marry widzi swoje odbicie, rozmyty makijaż wcale nie dodaje uroku ! Puściłam wodę i wiążąc włosy w koka zaczęłam myć twarz. Zimna woda mnie orzeźwiła, ogarniałam się jeszcze chyba z pół godziny, więcej czasu jednak zajęło mi zebranie sił aby wyjść. Poza tym nie wiem co z tymi spuchniętymi oczami, cos wymyślę... Patrząc w okno dostrzegłam że się ściemnia. Ponownie rozpuściłam włosy i ze spokojem złapałam za klamkę. Wychodząc akurat natknęłam się na Germana.
- Hej, szukałem cię, nic ci nie jest ? - Pytał trzymając mnie za ramiona.
- Dlaczego miałoby mi coś być ? Była tylko w łazience, uspokój się. - Odpowiedziałam chłodno wyrywając się z jego uścisku. - Idę... - Dopowiedziałam i zeszłam po schodach. Jego przyjaciółeczki już nie było, dobrze... Bo nie wiem co bym jej później zrobiła... Poszłam do kuchni gdzie zobaczyłam Violettę i Nine.
- Hej. - Przywitałam się, wyjmując sok z lodówki.
- Czeeeść, jak tam ? Violetta się biła, jak wasz związek ? - Rzucała słowa niczym karabin maszynowy.
- Violetta się biła ?! - Spytałam podnosząc lekko głos.
- No wiesz... - Chciała mówić siostrzenica ale do pomieszczenia wparował inżynier.
- Ej o co ci chodzi ? Co się stało ? - Zadawał głupie pytania.
- Nic mi nie jest ! Mógłbyś dać mi w końcu spokój ? - Patrzył na mnie zdziwiony tak samo jak dziewczyny. - Nie musisz się mną przejmować wiesz ? Masz przecież Esmeraldę, tą pindę z którą się śliniłeś... - Mówiłam wprost. - Tak ! Widziałam was, nie musisz już tego ukrywać... Fajnie sobie hulasz, raz ze mną potem z nią... I może jeszcze Jade tu przyprowadź ! - Nawet nie zauważyłam kiedy do kuchni weszła Olga a potem Ramallo. - Nie wiem jak Maryja z tobą wytrzymała ! Musiała być albo ślepa, albo mieć nerwy do takiego palanta jakim jesteś ! - Chyba trochę już przesadzałam... - To cud że Violetta jest taką cudowną dziewczyną po takim ojcu !
http://alkohol.biz.pl/wp-content/uploads/2011/03/Jack-Daniels.jpg- Oj, dobra zaraz będzie wybuch chodź ! - Dwunastolatka złapała mnie za rękę i przyciągnęła do salonu. - Odbija ci ?! Wystarczyło powiedzieć, odpłaciłam bym mu... Lizał się z Esme ? Spoko uśpię ją ale uspokój się na chwilę ! - Mówiła szeptem. - Poza tym nie widziałaś pewnie tego do końca, co już tak się złościsz ? Może on tego wcale nie chciał ? Wiesz, ta cała Esmeralda wygląda na desperatkę to pewnie na każdego się rzuca... Spoko ! - Klepnęła mnie lekko po ramieniu. - Minie, pójdzie w zapomnienie teraz... - Wyciągnęła zza pleców pół litra. - Idź się najeb, to ci ulży. - Spojrzałam na nią groźnie.
- Nie będę pić ! Nie jestem aż tak... - Kątem oka zauważyłam postać szwagra. - Zakochana w nim... Wyrzuciłam z siebie wszystko i jest mi z tym dobrze, widocznie tak musiało być... Pf ! Życie, zawsze mnie rani, jakoś się przyzwyczaiłam że nie będzie lepszego jutra odkąd umarła Maryja...  - W tej chwili jakbym miała taki słowotok. - Eh... Idę ! - Rzuciłam i szybko popędziłam do swojego pokoju, swoje uczucia przelałam na kartkę i nie tylko, bo łzy znów leciały...

Obudziłam się z... A jak mogłam się obudzić ? Z cudownym humorkiem ? Wspaniałym bo lizał się z inną ?! Nie... Było fatalnie, swój humor zakryłam żółtą sukienką, małą dawką makijażu i sztucznym uśmiechem. Zeszłam na dół, siedział już tam jak zawsze... Witając się z domownikami usiadłam na miejsce. Udawałam szczęśliwą, od tamtej pory chciałam go po prostu zlewać... Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, wstałam i poszłam otworzyć, nie chciałam siedzieć długo przy tym stole... Otworzywszy drzwi nikogo nie zauważyłam oprócz topniejącego śniegu, miałam już zamykać wejście gdy w moich uszach zadzwonił płacz dziecka. Spojrzałam w dół i ujrzałam piękne maleństwo w koszyczku, okrytym kocem, uśmiechało się tak uroczo. Obok była jakaś kartka, podniosłam ją...

http://g.wieszjak.pl/p/_wspolne/pliki_infornext/294000/01_07_dziecko_w_koszyku.jpg"Proszę, zaopiekujcie się Frankiem.
Wrócę."

Tylko tyle tam pisało... Ale czy to znaczy że ktoś podrzucił nam dziecko ?! Wzięłam maleństwo na ręce, gładka różowiutka skóra, miał takie piękne brązowe oczy jak G... Pablo. Tak, dobra już nie muszę oszukiwać samej siebie, nie mogę jeszcze do końca zapomnieć o Germanie... Ale to minie ! Poszłam z nim do jadalni i zanim zdążyłam wytłumaczyć Nina rzuciła.
- Boże ! Szybka jesteś ! Niedawno opierdzieliłaś Germana a tu już dziecko...! - Zaśmiała się dwunastolatka.
- To nie jest śmieszne ! Ktoś nam je podrzucił. - Powiedziałam z powagą.
- Jak podrzucił ?! - Zerwał się na nogi inżynier. Podałam mu kartkę a ten chyba nie mógł uwierzyć. - Aale kogo to jest ?! Przecież...
- Skąd mam to wiedzieć ?! - Odpowiedziałam podnosząc lekko ton zanim skończył. - Przepraszam... - Dopowiedziałam. - Nie wiem, ale napisała lub napisał że "wróci". Może niedługo się pojawi i go zabierze. - Mówiłam ciągle się mu przypatrując. - Słodki maluch... - Szepnęłam uśmiechając się do niego, mały odwzajemnił tym samym śmiejąc się.
- Słodko, słodko ale za 10 min jest Stud!o idziecie ? - Spytała dziewczyna, przytaknęłam i oddałam malucha w ręce gosposi która się rozkleiła przy małym. Nagle Franek zaczął płakać, Olga nie rozumiała jego zachowania tak samo jak i my. - Czekajcie... Wiem ! - Nina zabrała go i dała mi go do rąk, automatycznie jakby się uciszył. - Heh, lubi cie... Mogę powiedzieć Pablowi że cię dzisiaj nie będzie... - Wystrzeliła z tymi słowami jak torpeda.
- Cco ? Przecież... Nie ! Ja nie umiem się zajmować dziećmi, poza tym mam wiele do zrobienia... - Tłumaczyłam się.
- No ale co ? Zostawisz tego małego na cierpienie, że cię nie ujrzy ? Daj spokój, zostaniesz z nim razem nic się nie stanie !
- No wiesz...
- Ok to załatwione idę poinformować Pablejszyna ! - Dodała szybko zanim skończyłam i migiem z moją siostrzenicą wyszły. Aj, Nina... Poprosiłam Olgę o jakąś butelkę i o podgrzanie mleka.
- Uroczy... - Odparł szwagier.
- Masz ra... - Przypomniałam sobie co miałam robić. - Ma pan rację, jest uroczy. - Nawet nie spojrzałam na niego, bo po co ?
- Możemy pogadać ? - Wypalił po chwili.
- Nie sądzę żeby był to odpowiedni moment, może uzgodnimy rozmowę na później dobrze ? 
- I co ? Teraz będziesz tak się zachowywała, jakby nas nic nie łączyło... ? - Prawie wybuchłam ale w ostatniej chwili się opanowałam. - Ona, rozumiesz ? Ona mnie pocałowała, ja tego nie chciałem przyrzekam Angie tylko ciebie kocham...
- Szkoda... - Palnęłam. - Bo ja już nie... - Dopowiedziałam patrząc mu w oczy, te cudowne czekoladowe oczy... Nie ! Ogarnij się ! Po chwili On odszedł a gosposia przyszła z butelką a ja zaczęłam karmić małego, lecz nie było idealnie... Mały pił przez chwilę spokojnie ale potem zaczął stawiać opór i płakał. - Kurde... - Szepnęłam do siebie. Próbowałam wszystko, myślałam że trzeba zmienić pieluszkę ale nie, nie chciał jeść, spać... Siadłam na kanapę i dalej próbowałam rozszyfrować o co chodzi. - Nie nadaję się na matkę ! - Powiedziałam do siebie.
- Co to za hałas ?! - Krzyknął Ramallo przez co Franek zaczął jeszcze bardziej płakać. - Ooj, przepraszam... - Spojrzałam na niego groźnie ale ze zmęczeniem. Nawet Olga próbowała mi pomóc ale nic ! Chodziłam chyba z nim po całym mieszkaniu i śpiewałam aby zasnął nic... - Jestem okropna, nawet nie potrafię go uspokoić... - Mówiłam do siebie, chciałam aż się rozkleić z bezsilności. Nagle poczułam jak ktoś oplata mnie swoimi rękami. Silne perfumy dały mi znak że to inżynier, oplótł ręce wokół mojej tali, miałam ochotę go trzasnąć w twarz ! Ale po chwili zaczął się lekko chwiać na boki razem ze mną.

Llevaba una pequeña rana.
re-re, kum-kum, re-re, kum-kum,
que no estamos escuchando.
re-re, kum-kum, bum.

Fuimos a dar un paseo
re-re, kum-kum, re-re, kum-kum,
se sorprenderá otra
re-re, kum-kum, bum.

Ella advirtió su mamá
re-re, kum-kum, re-re, kum-kum,
prestar atención a bociusia.
re-re, kum-kum, bum. (...)

Słuchałam z lekkim rozbawieniem słów szwagra, o dziwo mały zaczął zamykać oczka i się uspokoił. Jeszcze przez chwilę chwialiśmy się na boki, w jego objęciach czułam się bezpieczna... - Dziękuje... - Szepnęłam.
- Proszę... - Odpowiedział równie cicho. - Śpiewałem to kiedyś Violettcie, jeszcze chyba coś umiem... - Jego głos był taki spokojny, w brzuchu normalnie miałam motylki. - Daj go na razie... - Dodał a ja zrobiłam to posłusznie. Zniknął gdzieś na górze, po chwili zszedł na dół. - Śpi, na szczęście udało mi się go nie obudzić. - Przytaknęłam i odwróciłam wzrok. - Możemy usiąść i wyjaśnić sobie wszystko, albo się ignorować dalej i zapomnieć o sobie... I wiem że ciebie też to boli...
- Nie... Bardziej bolał mnie ten widok... - Splotłam ręce i umieściłam je na klatce piersiowej. - Możemy porozmawiać, lecz nie sądzę żebyś miał co wyjaśniać. - Jakoś, jakoś ! Dałam się namówić i zaczął tłumaczyć. Nic nowego, gadał że tego nie chciał, że to Ona... Ale żadne słowa nie wymarzą tej rany na sercu ! - Może lepiej abyśmy zrobili sobie przerwę. - Rzuciłam przerywając mu. Patrzył się na mnie ze smutnym wzrokiem. - Tak będzie lepiej, daj mi trochę czasu na ochłodnięcie. Ok ? - Spytałam wstając z kanapy. Przytaknął ale w jego oczach zauważyłam zniechęcenie do przyjęcia tej wiadomości. Chciałam do niego podejść aby uścisnąć rękę na zgodę, idąc w jego stronę potknęłam się o dywan i wpadłam na niego, upadliśmy na kanapę... Nie całuj, nie całuj ! Moje serce przyspieszyło, byliśmy niebezpiecznie blisko siebie. Już się zbliżał gdy usłyszeliśmy płacz Franka, wstałam i poszłam na górę. Wchodząc do pokoju inżyniera, zauważyłam maleństwo na kołdrze, wzięłam go na ręce i próbowałam uspokoić. Po chwili inżynier przyszedł wraz z butelką i pieluchami do środka. Poczułam w czym tkwi problem... Położyłam go na stole i próbowałam zmienić mu pieluchę, ale za nic nie umiałam jej zapiąć. Szwagier tylko śmiał się ze mnie stojąc obok.
http://www.mamopedia.pl/userfiles/A/zdjecia%20dzieciaczkow%20i%20innych%20opcji/pielucha-1.jpg- Mógłbyś pomóc a nie chichoczesz ! - Odparłam poważnie, ale po chwili kąciki ust powędrowały ku górze. - To nie jest aż takie proste wiesz ? - Znów stanął za mną i plotąc swoje palce z moimi kierował nimi. Brałam kilka oddechów aby się opanować, po minucie mały miał już na sobie pieluchę.
- Trzeba mieć wprawę... - Uśmiechnął się głupkowato.
- Dobra, dobra... Już tak nie przechwalaj się... 

I jak ? Franek podróżnik ! :D 
German & Angie jako rodzice ?
Ściskam Nefii  

12 kom. = New Rozdzialik :D 

15 komentarzy:

  1. Boskie!! Nina najlepsza! :P . Świetny rozdział! heh :D Mają dziecko <3 . Oby szybko się pogodzil ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Supcio :D Nina rozwala system :D German jaki zaciesz z dziecka :D No i Franek :D Po prostu coś wspaniałego :D Czekam na ich szybkie pogodzenie :D Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne.
    Czemu przerwał im płacz, czemu?
    Daj nexta pliska.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział cudowny.
    Nina z półlitrową flaszką.
    German zaciesz dzieckiem.
    Angie brak instynku macierzyńskiego. Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  6. Angie obrażona, German uroczy, Nina śmieszna a Franek ahhhh the best... Cała paleta uczuć bohaterów. Rozdział super

    OdpowiedzUsuń
  7. Super super super
    Mam nadzieję że szybko dodasz nexta ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega <3 Dawaj nexta i germangie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mega wypas... Jeszcze podrzutka nigdzie nie było xD Ale Franek słodki na zdjęciu (choć wiem że to nie on)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny rozdział i Franek <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech nikt nie wróci po Franka proszę niech oni go zaadoptują niech będą rodzicami pliiss

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine