W opowiadaniu występują sceny od 18 lat. Jeśli masz mniej to omiń. (lub wciągnij się w trans...)
_________________________________________________________________________________
Położyłam małego Franeczka ponownie na kołdrę, rozciągnął się i ułożył na prawym boku. Ja głaszcząc jego małą główkę odczułam takie ciepło w sercu, nie będę zapewne nigdy wspaniałą matką ale cudownie mieć takie dziecko... Wpatrywałam się w niego jak zasypia, nawet przez chwilę zapomniałam o siedzącym obok Germanie. Ciągle czułam jego wzrok na swojej osobie, ale nie miałam ochoty na razie patrzyć na niego. W pewnym momencie przybliżył się do mnie i dotykając moją dłoń również przejeżdżał delikatnie ręką po jego główce, speszona zabrałam rękę. - German... Miałeś mi dać czasu. - Powiedziałam nieśmiało z opuszczonym wzrokiem.- Przepraszam... - Odpowiedział krótko. Wstałam niechętnie i wymyśliłam że muszę iść pomóc Oldze, oczywiście po jego oczach zrozumiałam że nie łapie takiej głupoty ale przytaknął. Schodząc potknęłam się i spadłam w dół... Poczułam niewyobrażalny ból i oczy mi się zamknęły.
Na policzku poczułam małe łaskotanie, przez co automatycznie się uśmiechnęłam. Otwierając oczy ujrzałam gosposie oraz szwagra.
- Mm, co się ssstało... ? - Wymamrotałam, dotykając obolałej głowy.
- Wywaliła się panienka i dostała pani mocno w głowę. - Słowa Olgi jeszcze bardziej pogorszyły ból, więc skrzywiłam się. - Przepraszam... - Szepnęła gosposia i poszła. Najgorsze było to że zostałam sama z inżynierem, który obecnie bawił się moimi włosami. Ułożyłam się do pozycji siedzącej i zamknęłam oczy masując czoło.
- Pos... - Chciałam coś powiedzieć ale biorąc rękę z czoła walnęłam Germana. - P-przepraszam ! - Odparłam. Zasłonił dłonią oko i cicho wyjęknął "Au!". - Wszystko w porządku, boże, przepraszam, na prawdę nie chciałam. - Tłumaczyłam się.
- N-nie nic się nie stało, przeżyje... - Mówił ze spokojem, krzywiąc się. "Pokaż." Wyleciało z moich ust, jakoś udało mi się odciągnąć jego rękę. Przeraziłam się aż, jego oko było całe czerwone i spuchnięte. - I jak ?
- Cudownie, wystarczyłoby jeszcze abym ci je rozwaliła... Eh, jestem ciamajdą... - Chyba zaczęłam już gadać bezsensu...
- Noo, może trochę... - Odpowiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy. Wzięłam poduszkę która była pod ręką i walnęłam go w głowę, ale On nie został mi dłużny i też chwycił poduszkę. Okładaliśmy się póki z naszych "broni" nie zaczął wylatywać biały puch. - Patrz,
śnieg. - Spojrzał w górę a ja go kolejny raz zdzieliłam. W pewnej chwili
próbował mi wyrwać poduszkę z rąk, gdy mu się to udało musiałam nabrać
równowagi aby nie spaść na ziemię, więc złapałam za kołnierz koszuli
inżyniera. Niestety On spadł razem ze mną, śmiejąc się. Spadliśmy
na szczęście lub nie, na kanapę. Chichocząc leżeliśmy na sofie obok
siebie, w pewnym momencie część śmiechu zachowałam w środku. Spojrzałam
na jego szczęśliwą twarz i endorfina od razu wzrosła, dla mnie czyjś
uśmiech jest jak wygrana w totka. - Nie boli już oczko/główka. -
Spytaliśmy siebie jednocześnie. Gdy wstał podał mi rękę, ja głupia
zamiast się podciągnąć pociągnęłam go do siebie. (Uwaga wkraczasz w strefę +18) Serce zaczęło nowy, szybszy rytm, czułam jego oddech, był tak blisko... Jego oczy całkowicie mnie uwiodły, przez nie pozwoliłam mu się jeszcze bardziej przybliżyć. Spotkanie z jego ustami wywołały ciarki, które przebiegły po moim ciele. Na początku nieśmiało dotykał mnie swoimi wargami, lecz potem był coraz bardziej namiętny... Położyłam swoją dłoń na jego karku, a jego ręce powędrowały gdzieś w moje loki... Czułam że starał się jak mógł, w każdym muśnięciu kryła się jakby historia naszych wspólnych chwil... Trudno opisać uczucia jakie wtedy we mnie buzowały... Zwykłe wtopienie ustami, a ma się to poczucie wypełnienia pustki w sercu... Ah, ta słodycz, jego bijące serce... W pewnym momencie zaczęłam pragnąć czegoś więcej niż zwykłych pocałunków... Dorwałam się do jego paska od spodni. Nie przestając zaczęłam go odpinać, jak to German nie został mi ponownie dłużny i dorwał się do mojej bluzki. - Mm, nie tu... - Szepnęłam do niego odrywając się na razie. Inżynier wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju, (gdyż jego okupuje Franek). Położył mnie delikatnie na łóżku, zamykając drzwi i kontynuowaliśmy... W pewnej chwili ja byłam już w samym staniku a On w bokserkach. Jego ręce, idealny przewodnik po moim ciele, zaczął wszędzie mnie całować... Po uszach, policzkach, szyi i zjeżdżał coraz bardziej w dół... Gdy znalazł się na wysokości pępka jego ciepły oddech spowodował gilgotanie, przez co zaczęłam się śmiać...Zdyszani opadliśmy na łóżko, heh, nie wierze... Jestem aż taka słaba że po jednym czy po dwóch dniach wylądowałam z nim w łóżku? Jestem na tyle słaba... Albo, nie mogę bez niego żyć. Czy to wszystko jest rea... (Koniec strefy +18 xdd)
Nagle usłyszałam głośny huk. - Ramallo! - Usłyszałam cichy głos szwagra. Uniosłam powieki i zobaczyłam że leże na łóżku, wstałam do pozycji siedzącej. Ujrzałam Germána i Ramalla z papierami, zaraz... To był sen... Eh...
- Dlaczego leże na łóżku w twoim pokoju? - Spytałam wstając.
- Usypiałaś małego i przy okazji sama zasnęłaś. Postanowiłem cię nie budzić, słodko spałaś... A mały jest na dole u Olgi... Mogę iść po niego.
- Nie, nie trzeba. - Odpowiedziałam przeczesując palcami włosami. - Dzięki skarbie... - Podeszłam do niego i ucałowałam jego policzek... O kur... Przecież między nami do niczego nie doszło... Jaka ja jestem głupia. - Znaczy... Nie... Germán ja nie... Nie chodziło mi o to... Ja... - Zobaczyłam że się uśmiecha a jego przyjaciel robi to samo. - Ja już pójdę. - Dodałam i jak najszybciej opuściłam pomieszczenie. Ale ty jesteś głupia Ángeles... Szybko zeszłam na dół, w kuchni zastałam gosposie. - Szykujesz się gdzieś Olgo? - Spytałam widząc że kobieta się ubiera. Wyjaśniła że idzie się przejść z Frankiem, sama bym z nimi poszła ale gosposia z niewiadomych powód nalegała abym została w mieszkaniu. Odprowadziłam ją wzrokiem i zostałam sama w kuchni, odetchnęłam a po chwili poczułam jak ktoś oplata mnie swoimi rękoma wokół talli.
- Hej kocie... - Rozpoznałam głos Germana, a po chwili zaczął mruczeć. Szybko wyrwałam się z jego uścisku i zaczęłam mu się tłumaczyć. Jednak pan domu i tak nie łapał prawdy. W pewnym momencie podszedł do lodówki a mi ulżyło. Wyjął z niej puszkę bitej śmietany i zbliżył się do mnie, wiedziałam co ma zamiar zrobić.
- N-nie ! Nawet nie próbuj ! - Ostrzegłam go a On i tak mnie opryskał, śmiejąc się. Odkręciłam kran i biorąc szklankę do ręki, napełniłam ją i z oczywisty powodów wylałam jej zawartość na niego. Widząc jego twarz uciekłam do ogródka, prawie mnie dogonił, odwracając głowę wpadłam na stos liści. Ja leżałam i nie mogłam wytrzymać, wybuchłam niekontrolowanym śmiechem podobnie jak German. - I co się śmiejesz ? - Powiedziałam bawiąc się liśćmi. - Pomożesz ? - Spytałam w końcu. Wyciągnął rękę a ja miałam jakby Déjà vu, zacięłam się jakby, nie wiedziałam czy to zrobić czy nie. - Angie ? - Obudziłam się i jednak wybrałam opcje 2, wstałam na równe nogi, ale po chwili wzięłam w garść liści i zaczęliśmy się rzucać. Kolorowe liście dawały poczucie ciepła i latały wokół nas tworząc jakby tarcze, a w środku my rozbawieni z czterema iskierkami w oczach. Gdy chciałam podejść bliżej przewróciłam się o kamień i wpadłam na niego, pociągnęłam go za sobą w dół. Znów Déjà vu... Dzieliło nas tak nie wiele, lecz bałam się tego co się stanie jeśli mnie pocałuje... Ulegnę jak we śnie ? Powoli zbliżył się i... I co ? Mvahaha to wiem tylko ja ! :D
Dostałam alarm że dzieję się coś złego i macie rozdział ! ^_^ Krótszy ale jest :*
Ściskam Nefii :3
Genialnyyy *o* Czekam z niecierpliwością na następny :) Świetnie piszesz:) Zapraszam do mnie [nas] :)
OdpowiedzUsuńThx ! :D
UsuńA ja na chęci aby napisać kolejny rozdział ! :d
Thx x2 xd
Jasne wpadam zara :3 Tylko muszę się zdecydować do którego ;P
Zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajefajny rozdział piszzzz następny! :D CZEKAM! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńDlaczego to był sen?! Deja vu, deja vu. Może jak cały czas miała deja vu to niech tak będzie do końca. Czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuń