#GERMAN#
- Kocham
cię i nie cierpię tego, tej sytuacji, tej relacji między nami... Nie
chcę żyć wiedząc że mnie nienawidzisz ja po prostu... - Mój monolog
przerwało jej głos.
#ANGIE#
- Też tego nie chcę ! - Krzyknęłam i czułam jakbym miała zaraz wybuchnąć płaczem. - Zależy mi na tobie, ale nie mogę... Nie mogę go opuścić bo do niego też coś czuję, poza tym jesteś z Jade. Nie rań jej...Ona nie zasłużyła na podobne cierpienie co moje... Może tak właśnie miało być ? Mieliśmy być skazani na nieszczęśliwą miłość... ?- Nie... Nie chcę w to wierzyć, chcę być szczęśliwy, chcę być z tobą. - Podszedł do mnie łapiąc za moje zmarznięte dłonie. - Chcesz mi wmówić że jesteśmy skazani na cierpienie ? - Nie umiałam odpowiedzieć po prostu spuściłam głowę. Po chwili nie czułam już ucisku z jego rąk które ogrzewały moje, poczułam jak opatula mnie swoim płaszczem mówiąc że mnie odprowadzi. Nie sprzeciwiałam się tylko powoli z nim zmierzałam do mieszkania. Po pewnym czasie znów złapał jedną z moich rąk całując ją delikatnie i plotąc palce swoje z moimi. Szliśmy powoli, bez pośpiechu... Szliśmy przez łąkę a po chwili usłyszałam jego podśpiewywanie...
Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee eê
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.
No soy el sol que se pone en el mar,
No se nada que este por pasar.
No soy un príncipe azul...
Tan solo soy.
Powoli zaczęłam się przyłączać do bliżej znanej mi piosenki.
(...)
Pero hay cosas que si sé,
Ven aquí y te mostraré.
En tus ojos puedo ver....
Lo puedes lograr, (lo puedes lograr...)
Prueba imaginar.
Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee eê
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción...
No es el destino,
Ni la suerte que vino por mi.
Lo imaginamos...
Y la magia te trajo hasta aquí...
Stanęli na przeciw siebie i dokańczali piosenkę śpiewając refren.
Pierwszy raz się do siebie uśmiechnęli od tamtej sytuacji...
Gdy ich głosy przerwały śpiew Ona położyła się na trawie i pociągnęła go za sobą.
Śmiejąc się patrzeli w niebo które jaśniało od małych mgiełek...
Zachowywali się jak nastolatkowie którzy uciekli z domu i kierowali się do swojej zakazanej miłości.
Pocałował jej policzek mrucząc imię które brzmiało "Angie". Zarumieniona żartobliwe odpychała go od siebie. Utknęli w pułapce idealnego świata, zagnieździli się tu na moment, otwarci, wygadani, z delikatnymi uśmiechami i łącznie czterema iskierkami w oczach, z mocno bijącymi sercami. Przytula ją, ogrzewa się jego ciepłem, szepczą coś o uczuciach nagle, a gdzieś w powietrzu zawisają słowa które wypowiada delikatnie "dlaczego tak nie może być ciągle?". Chcą złapać się za rękę, nie mają obaw, chcą biec naprzód, wyprzedzić kolejne lata i żyć w swojej wspólnej wieczności. Jakie to piękne ale czy realne ? Hm...
#PABLO#
#ANGIE#
Śmiejąc się patrzeli w niebo które jaśniało od małych mgiełek...
Zachowywali się jak nastolatkowie którzy uciekli z domu i kierowali się do swojej zakazanej miłości.
Pocałował jej policzek mrucząc imię które brzmiało "Angie". Zarumieniona żartobliwe odpychała go od siebie. Utknęli w pułapce idealnego świata, zagnieździli się tu na moment, otwarci, wygadani, z delikatnymi uśmiechami i łącznie czterema iskierkami w oczach, z mocno bijącymi sercami. Przytula ją, ogrzewa się jego ciepłem, szepczą coś o uczuciach nagle, a gdzieś w powietrzu zawisają słowa które wypowiada delikatnie "dlaczego tak nie może być ciągle?". Chcą złapać się za rękę, nie mają obaw, chcą biec naprzód, wyprzedzić kolejne lata i żyć w swojej wspólnej wieczności. Jakie to piękne ale czy realne ? Hm...
#PABLO#
Przewijałem się z boku na bok, w pewnej chwili dostrzegłem że Angie nie ma. Otwierając oczy zauważyłem że jej miejsce koło mnie wypełniała pustka, zdziwiony spojrzałem na komodę. Komórki nie było... Wstałem na równe nogi i zapaliłem światło, spoglądając w stronę zegara zauważyłem że jest 3 nad ranem ! Zszedłem na dół w poszukiwaniu mojej ukochanej... Ani w salonie, kuchni czy łazience jej nie było. Wziąłem do rąk telefon i zacząłem do niej wydzwaniać, nie odbierała... Przerażony ubrałem się ciepło i wyszedłem zamykając dom...
#ANGIE#
Na nowo pojawia się uśmiech. Serce bije tak
mocno jakby właśnie nastąpiła tam eksplozja wulkanu. Cieszę się a
radość wylewa i się oczami wolno płynąc po kościach policzkowych. Upada
na ziemię układając przyjemną melodię. Cieszę się choć tak naprawdę
nawet najszczerszy uśmiech nie jest wstanie opisać radości jaką w
sobie mam. Patrząc w niebo wspominaliśmy dawne czasy... Wspaniałe jest to że tyle nas łączy... Spojrzałam na niego, na jego uśmiechniętą twarz... Był ideałem dla mnie, był kimś kogo szukałam i co z tego że był moim szwagrem ? Kochałam go, to było najważniejsze... W pewnym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały, patrząc nawzajem w swe oczy poczułam ulgę. Jakby smutki które mnie prześladowały zniknęły... Nie wytrzymaliśmy. Zbliżyliśmy się do siebie, serce zaczęło mocniej bić. Tylko krok dzielił nas od szaleństwa. Zaczął
mnie dotykać, połączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Całował moją
szyję, uszy i dekolt. Czułam jak delikatny prąd przeszywa moje ciało od
czubka głowy po końcówkę palca u stóp. Podniósł mnie i w tym momencie
znalazłam się na jego kolanach. Nie myślałam o niczym, poddałam się
kompletnie temu, co działo się w tym momencie. Działałam instynktownie i robiłam to, co czułam i co podpowiadało mi serce… Nie chcieliśmy choć na trochę oderwać się od siebie, chciałabym aby to trwało wiecznie, to uczucie... Ta chwila, ten stan w którym jestem najszczęśliwsza... Kiedy nasze usta się rozdzieliły ponownie tonęliśmy w swoich oczach.
- Kocham cię... - Szepnęłam do mężczyzny który był mi teraz tak bliski... Uśmiechnął się i ponownie złączyliśmy usta. Nie czułam już wcale zimna które przeszywało moje ciało, nie czułam dawnego bólu, czułam jego serce... Serce które kiedyś mi ofiarował...
- Kocham cię... - Szepnęłam do mężczyzny który był mi teraz tak bliski... Uśmiechnął się i ponownie złączyliśmy usta. Nie czułam już wcale zimna które przeszywało moje ciało, nie czułam dawnego bólu, czułam jego serce... Serce które kiedyś mi ofiarował...
#GERMAN#
Ponownie zakończyłem pocałunek gdyż poczułem jak jej ciało drży z zimna. Wstałem na równe nogi i pomogłem jej ustać. Objąłem ją ramieniem i wyruszyliśmy razem do domu w którym obecnie zamieszkiwała. Przez całą drogę towarzyszyło nam blade słońce które wynurzało się i powoli leciało ku górze. Nie czułem zmęczenia, ani zmartwienia, czułem że mogę znów od być szczęśliwy...
Niebieski - German
Pomarańcz - Angie
Zieleń - Razem
Ściskam Nefii <3
jakie słodkie super rozdział dawaj nexta
OdpowiedzUsuńYey! suuuper rodział ;] Nie było Angie w 80 odc.V2 grrr...-_- !!!
OdpowiedzUsuńWow, dobre! ;) Ciesze się, fajnie że chociaż tu Ángeles jest z Germánem. Muszę przyznać nieźle piszez ;p
OdpowiedzUsuńSuper, dodasz jeszcze dzisiaj rozdział Pliska....
OdpowiedzUsuń*o* Rzygam tęczą (w dobrym tych słów znaczeniu) Germangie <333 Genialny rozdział :) Czekam z niecierpliwością na next
OdpowiedzUsuńCudowne!Pięknie opisałaś uczucia obu bohaterów.NIe wiem,co mogę więcej napisać.SIedzę w bezruchu(nie licząc stukania w klawiaturę),uśmiechając się do monitora.Genialne! :) ♥
OdpowiedzUsuńSweetaśne. Świetny rozdział! Mogło by być więcej takiego wspaniałego Germangie. Ja mogłabym to czytać ciągle. <3
OdpowiedzUsuńSuper czekam na nexta!!!! Oby byli razem :)
OdpowiedzUsuńJaki romantyczny , super rozdział . Dawaj szybko next .
OdpowiedzUsuńfajne!
OdpowiedzUsuńŚWIETNY ROZDZIAŁ <3 DODAJ JESZCZE DZISIAJ NASTĘPNY <3
OdpowiedzUsuńpiszesz rewelacyjnie.Wiecej Germangie. Czekam na next
OdpowiedzUsuńHej, tutaj cherry_czan z Ministerstwa Szablonów. Nigdzie nie znalazłam odnośnika do szabloniarni, masz czas, by go dodać w ciągu trzech dni. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń[http://ministerstwo-szablonow.blogspot.com/]
Czekam na nexta i GERMANGIE <3
OdpowiedzUsuńaaaaaaa :-). Uroczość wylewa mi się na klawiaturę :-) i to jest WSPANIAŁE :-). Oby tak dalej:-)
OdpowiedzUsuńRozdział mega mega słodki. Genialnie opisałaś Germangie.
OdpowiedzUsuńMnie ciarki przeszły, ale naprawdę trzeba się postarać, żeby tak było.
Gratuluję.