#GERMAN#
Trzymając ją za rękę odprowadziłem ją przed mieszkaniem, spojrzała ponownie na mnie i unosząc się na palcach pocałowała w policzek. Przejechała tylko jeszcze dłonią po mojej klatce piersiowej co spowodowało dreszcze i oddała płaszcz, mówiąc ciche "Dziękuje". Uśmiechnąłem się ciepło i puszczając moją dłoń poszła w stronę drzwi które kierowały do środka. Zniknęła gdzieś za nimi a ja wzdychając odwróciłem się i szedłem do swojego zakwaterowania... Słońce ledwo co unosiło się na niebie a i tak powodowało cudowne uczucie ciepła. Z domów zaczęli wychodzić ludzie, szeroko się uśmiechając i spoglądając w górę na błękitną przestrzeń którą nie okrywała żadna z chmur. Wesołe szczekanie psów, dźwięki dzwonków od rowerów dawało efekt jakby z filmu. Ale nie, tu było bardziej skomplikowanie... Szedłem dalej gdy zauważyłem w oddali Pabla, podszedł do mnie żwawym krokiem i zaczął wypytywać o Angie. Kłamiąc że nadal się "nienawidzimy" oddaliłem się parę kroków gdy nagle w poczułem wibrację w mojej kieszeni. Wyciągnąłem ze spodni telefon Angeles.
- EJ ! - Usłyszałem wrzask aktualnego partnera mojej szwagierki. Ponownie przybliżył się do mnie i wyrwał mi komórkę z ręki. Wiedziałem że będzie zaraz jakaś kłótnia... - Co jej zrobiłeś ?! - Podniósł ton co mi się niezbyt podobało.
- Spokojnie... Wróciła cała i zdrowa do domu, nie martw się. - Poklepałem go po ramieniu i oddaliłem. O dziwo nic więcej się nie stało, więc w spokoju mogłem wrócić do swojego syfu... Tak ! Syfu ! Wchodząc do pomieszczenia które zwało się moim "domem" przeżyłem szok... - CO TO DO KURWY MA ZNACZYĆ ?! - Wrzasnąłem chyba na całe Buenos Aires, ale nie obchodziło mnie to ! Na podłodze walała się jakaś gruba świnia, ściany jak po II wojnie światowej, a mój gabinet ?! Szkoda gadać ale to wszystko to był jeden wielki syf ! Na dół zeszła jako pierwsza Nina, z dziwnym wyrazem twarzy.
- Woho, nasz dżentelmen się pojawił. Nie drzyj ryja, bo to twoja wina, gdybyś nie poszedł sobie o 2 w nocy to by tak nie było. Olga zbyt przesadziła z zupą, coś tam dosypałam a ta zaraz zaczęła po dachu skakać... Nie moja wina... - Zaczęła się tłumaczyć, lecz co to były za tłumaczenia ?!
- A-ale... Przecież jest 7 ! I co tak nagle w nocy się obudziliście i zrobiliście bibę w domu ?!
- Woh... Biba to mało powiedziana, widziałeś gabinet ? To mały pikuś a na szczęście Violka później poszła nocować u Francesci... O Mercedes ! - Zaczęła szturchać świnię patykiem. Gdy ta się ociężale podniosła ona powiedziała. - Won do pokoju bo cię na szynkę przerobię !
- Jprdl... Ja chyba śnię... - Padłem na kolana chowając twarz w dłoniach."Oby tak, oby tak..." Wyleciało z jej ust... Spojrzałem w górę spoglądając na sufit. - Chociaż chwila z nią będzie niezapomniana... - Uśmiechnąłem się pod nosem i pijąc kawę w... Tym co pozostało po kuchni. Potem wziąłem szybki prysznic i przebierając się skierowałem się ku parkowi...
- EJ ! - Usłyszałem wrzask aktualnego partnera mojej szwagierki. Ponownie przybliżył się do mnie i wyrwał mi komórkę z ręki. Wiedziałem że będzie zaraz jakaś kłótnia... - Co jej zrobiłeś ?! - Podniósł ton co mi się niezbyt podobało.
- Spokojnie... Wróciła cała i zdrowa do domu, nie martw się. - Poklepałem go po ramieniu i oddaliłem. O dziwo nic więcej się nie stało, więc w spokoju mogłem wrócić do swojego syfu... Tak ! Syfu ! Wchodząc do pomieszczenia które zwało się moim "domem" przeżyłem szok... - CO TO DO KURWY MA ZNACZYĆ ?! - Wrzasnąłem chyba na całe Buenos Aires, ale nie obchodziło mnie to ! Na podłodze walała się jakaś gruba świnia, ściany jak po II wojnie światowej, a mój gabinet ?! Szkoda gadać ale to wszystko to był jeden wielki syf ! Na dół zeszła jako pierwsza Nina, z dziwnym wyrazem twarzy.
- Woho, nasz dżentelmen się pojawił. Nie drzyj ryja, bo to twoja wina, gdybyś nie poszedł sobie o 2 w nocy to by tak nie było. Olga zbyt przesadziła z zupą, coś tam dosypałam a ta zaraz zaczęła po dachu skakać... Nie moja wina... - Zaczęła się tłumaczyć, lecz co to były za tłumaczenia ?!
- A-ale... Przecież jest 7 ! I co tak nagle w nocy się obudziliście i zrobiliście bibę w domu ?!
- Woh... Biba to mało powiedziana, widziałeś gabinet ? To mały pikuś a na szczęście Violka później poszła nocować u Francesci... O Mercedes ! - Zaczęła szturchać świnię patykiem. Gdy ta się ociężale podniosła ona powiedziała. - Won do pokoju bo cię na szynkę przerobię !
- Jprdl... Ja chyba śnię... - Padłem na kolana chowając twarz w dłoniach."Oby tak, oby tak..." Wyleciało z jej ust... Spojrzałem w górę spoglądając na sufit. - Chociaż chwila z nią będzie niezapomniana... - Uśmiechnąłem się pod nosem i pijąc kawę w... Tym co pozostało po kuchni. Potem wziąłem szybki prysznic i przebierając się skierowałem się ku parkowi...
#PABLO#
Nie wiem co bardziej mnie przerażało fakt iż miał komórkę Angeles, czy to że nie wiem co się z nią działo. Biegłem do mieszkania co sił w nogach i od razu na miejscu wszedłem do środka z trzaskiem. Ona już była w kuchni cała "w skowronkach".
- Hej, kochanie masz tu śniadanie. - Przywitała się sącząc kawę
- Możesz mi wyjaśnić gdzie byłaś wieczorem i dlaczego On. - Pokazałem jej telefon. - Miał twoją komórkę ? - Przez chwilę milczała ale po chwili z jej ust wypadło "Jaki On ?". - Chyba sobie żartujesz... Jak jaki on ?! German a kto ?! Twój szwagier, nie pamiętasz ?
- Pogodziliśmy się... - Wyszeptała. - Ale to nic nie zmienia... Daj spokój, nie chcę o tym gadać. - Odparła i złapała mnie za ręce. - Nie gniewaj się... - Dopowiedziała z lekkim uśmiechem. Mógłbym ? Czy mógłbym na tą kobietę się gniewać ? Nie... I jestem pewien że nigdy by nie zrobiła niczego co mogłoby mnie skrzywdzić więc przytuliłem ją mówiąc "Kocham cię"...
- Możesz mi wyjaśnić gdzie byłaś wieczorem i dlaczego On. - Pokazałem jej telefon. - Miał twoją komórkę ? - Przez chwilę milczała ale po chwili z jej ust wypadło "Jaki On ?". - Chyba sobie żartujesz... Jak jaki on ?! German a kto ?! Twój szwagier, nie pamiętasz ?
- Pogodziliśmy się... - Wyszeptała. - Ale to nic nie zmienia... Daj spokój, nie chcę o tym gadać. - Odparła i złapała mnie za ręce. - Nie gniewaj się... - Dopowiedziała z lekkim uśmiechem. Mógłbym ? Czy mógłbym na tą kobietę się gniewać ? Nie... I jestem pewien że nigdy by nie zrobiła niczego co mogłoby mnie skrzywdzić więc przytuliłem ją mówiąc "Kocham cię"...
#ANGIE#
Źle się z tym czułam że okłamywałam Pabla, ale nie mogłam... Nie teraz ! Po chwili oderwał się od niego i poszłam na górę aby się przespać, lecz przed oczami dalej miałam widok Germana który leżał koło mnie i dotykał mnie swoimi wargami. Tego obrazu zapamiętam na bardzo długi czas...Mam nadzieję że już niedługo nie będziemy musieli się ukrywać z naszym uczuciem... Ale wszystko w swoim czasie, wszystko w swoim czasie. Oczy same zsunęły się na dół..,.
#GERMAN#
Siadłem na jednej z ławek i zamknąłem oczy, na początku była ciemność ale potem w mojej wyobraźni utworzył się obraz na łące. Znów wydawało mi się jakbym widział jej oczy, jakbym wędrował dłonią po jej ciele, jakbym znów mógł nie martwić się niczym tylko cieszyć się tą chwilą. W końcu otworzyłem oczy i wzdychając złapałem w rękę jakiegoś kija, zacząłem rysować w ziemi. Sam nie wiedziałem co to jest... Ale po chwili wydawało mi się jakbym napisał...
- German ? - Usłyszałem niepewny głos, podniosłem głowę i przed sobą ujrzałem mojego młodszego brata Jorge. Nie wierzyłem własnym oczom. - Heh, cześć ! Pamiętasz mnie jeszcze ?
- Jakbym mógł pół dzieciństwa się tobą zajmowałem. - Odpowiedziałem oschle ale po chwili ochłonąłem licząc do 10. - Przepraszam, co tu robisz ? Nie miałeś być czasami we Francji ?
- Tak, miałem ale przyjechałem. - Zaśmiał się. - Chciałem odwiedzić swojego brata, nie można już ? - Posłałem mu słaby uśmiech i zaczęliśmy dalszą rozmowę... Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, w sumie nie była to jakaś ekscytująca. Nagle dostałem sms-a od Angeles, od razu się uśmiechnąłem...
- To twoja żona ? - Spytał Jorge zabierając mi komórkę. - No nie powiem, niezła z niej laska...
- Nie ! - Odebrałem mu telefon. - Jeszcze nie jesteśmy jakby razem ale spokojnie, nie rób sobie nadziei braciszku...
- Spokojnie, spokojnie, wszystko w swoim czasie. - Westchnąłem i zaprowadziłem go do swojego domu. W ostatniej sekundzie przypomniałem sobie iż trwa tam walka między środkami do czyszczenia. Chciałem już wymyślić jakąś gadkę gdy drzwi się otworzyły i ujrzałem Ninę, szeroko się uśmiechnęła i zaprosiła nas do środka. Patrząc na nią groźnym wzrokiem wszedłem do środka i zobaczyłem dom który lśnił czystością, rozglądałem się jakby to nie było moje mieszkanie..
- I co... Już pewnie srałeś zestresowaniem co nie ? - Powiedziała "profesjonalnie" dwunastolatka...
- To twoja żona ? - Spytał Jorge zabierając mi komórkę. - No nie powiem, niezła z niej laska...
- Nie ! - Odebrałem mu telefon. - Jeszcze nie jesteśmy jakby razem ale spokojnie, nie rób sobie nadziei braciszku...
- Spokojnie, spokojnie, wszystko w swoim czasie. - Westchnąłem i zaprowadziłem go do swojego domu. W ostatniej sekundzie przypomniałem sobie iż trwa tam walka między środkami do czyszczenia. Chciałem już wymyślić jakąś gadkę gdy drzwi się otworzyły i ujrzałem Ninę, szeroko się uśmiechnęła i zaprosiła nas do środka. Patrząc na nią groźnym wzrokiem wszedłem do środka i zobaczyłem dom który lśnił czystością, rozglądałem się jakby to nie było moje mieszkanie..
- I co... Już pewnie srałeś zestresowaniem co nie ? - Powiedziała "profesjonalnie" dwunastolatka...
#ANGIE#
Nie mogłam zasnąć ciągle myślałam o nim. Patrząc na blady sufit który powoli jaśniał od promieni słonecznych, rozmyślałam jak powiedzieć to Pablowi. Leżąc wysłałam sms-a do Germana a po chwili schowałam komórkę pod poduszkę gdyż do pomieszczenia właśnie wszedł mój partner.
- Nie śpisz ? - Spytał siadając koło mojej osoby. Pokręciłam przecząco głową. Po chwili położył się koło mnie i patrzył na mnie, ze słodkimi iskierkami w oczach. Musnął moje usta, przeradzając to w namiętne spotkanie warg. Nie potrafiłam... Jestem okropna ! Jak mogę się z nim całować skoro zdradziłam go ze swoim szwagrem ? Ale nie, nie potrafiłam go skrzywdzić. Jest taki szczęśliwy że jesteśmy razem, a ja nie mogę... Nie mogę go skrzywdzić, chyba lepiej będzie jeśli zostaniemy z Germanem tylko przyjaciółmi. Pomyślałam odwzajemniając pocałunki. Niestety to nie było to samo co z inżynierem który dawał w każde muśnięcie tyle uczuć i delikatności. Co mam robić ? To tak jakby mieć rozdzielone serce i nie wiedzieć którą połówkę wybrać... Chyba pozostało mi tylko jedno...
Co zrobi Angeles ?
Ściskam Nefii <3
Co zrobi Angeles ?
Ściskam Nefii <3
Rozdział genialny <3 Germangie ^^ Wpadnij do nas ;p
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!!!
OdpowiedzUsuńsuper czekam na nexta
OdpowiedzUsuńWow jestem pod wrfażeniem twój blog jest jednym z lepszych piszesz genialnie i nie no po prostu wow. Zapraszam do mnie nuevoamor-angeles.blogspot
OdpowiedzUsuńkurde pewnie pomyślała ,,wiem najlepiej nie będe z jednym ani drugim" żeby nie bylo jak tak pomyśli zabiję cie ale szczęscie że przynajmnej na twoim blogu nie jest poza granicami Argrntyny
OdpowiedzUsuńGermangie <3 Cudowne :-) Nina jest obłędna. Ona i Mercedes :-). Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :-)
OdpowiedzUsuń