#German#
Zacząłem powoli otwierać oczy, wszystko było za mgłą lecz dostrzegłem że jestem przyczepiony do wielu maszyn. W pewnej chwili jakby wyostrzył mi się wzrok i słyszałem tylko pikanie tej cholernej maszyny...
- Pik.... Pik.... Pik.... - Była dosłownie trąbą jerychońską... Wciąż głowę rozsadzał mi ból głowy, czułem się jak po %... Dostrzegłem kroplówkę koło mnie, przeszły mnie ciarki... Nie znoszę szpitali... Rozejrzałem się dookoła... Byłem sam w sali, ani śladu po Angeles... Czułem się jakby wycieńczony ze szczęścia... Towarzyszył mi smutek i cholerny ból, lecz nie w głowie... W sercu, bo to przeze mnie tu trafiła... Ponownie spojrzałem na tą cholerną maszynę, z każdą chwilą pikała coraz rzadziej i...........
#Pablo#
- Au ! - Powiedziałem gdy pielęgniarka zmieniała mi opatrunek na głowie. Podobno gdy wtedy zasłabłem przy drzwiach uderzyłem głową o kant... Na szczęście nic poważniejszego mi się nie stało... Nagle usłyszałem i zobaczyłem jak grupka lekarzy biegła do jednej z pobliskich sal... Przestraszyłem się że chodzi o Angie, szybko zerwałem się na nogi i pobiegłem w stronę jej sali. Za sobą usłyszałem głos kobiety... Koło drzwi wejściowych do jej sali wygonili mnie pielęgniarze.
- Nie można tutaj przebywać, proszę się stąd natychmiast wynieść ! Ta kobieta właśnie ma poważną operacje ! - Gadał a ja poczułem jak serce coraz szybciej, bije... Szybko otrzepałem się z ziemi, akurat ta piguła przyszła i znów mnie zaprowadziła do sali.
- Ma pan tu siedzieć i się nie ruszać, zaraz zrobimy kolejne prześwietlanie... - Przytaknąłem choć nie rozumiałem po co mi tyle tego... Chciałbym znowu tak czuć, mieć motyle w
brzuchu i uśmiech od ucha do ucha. Chciałbym ponownie odbierać telefon
z myślą, że dzwoni Ona. Chciałbym denerwować się przed
spotkaniem, a widząc Ją czuć przyspieszone bicie serca. Chciałbym
ukradkiem na Nią spoglądać, a potem tak zwyczajnie patrzeć głęboko w
oczy i trzymać się za ręce, ściskać ile sił a nie kurwa siedzieć tu ! Za oknem już ciemno a ja leże w tym cholernym łóżku i myślą że zasnę z myślą iż Angie może umrzeć?! Ich powaliło coś na mózg... Miałem taką cichą nadzieję... Że wszystko się jeszcze ułoży...
Krótkie...
Będę takie dodawać póki nie zachcę mi się dłuższych xd
#Angie#
Gwałtownie w środku nocy otwieram
rozpaczliwie smutne i spuchnięte oczy, spontanicznie podnosząc się wraz z
przyśpieszającym się oddechem. Siadam na łóżku opierając się o ścianę, a
swoje kolana tulę do siebie, lekko się kołysząc, niczym opuszczone
dziecko. Czuję chłód, zaczyna brakować mi powietrza, a po plecach
przechodzą mi ciarki. Z zagryzionych warg szepcze przekleństwa, krzyczę z
bólu, próbując się uspokoić. Nagle wszystko ustaję. Słyszę tylko mój oddech i deszcz uderzający w
szyby. Czuję łzę spływającą po moim policzku, którą szybko wycieram
wmawiając sobie, że jestem silna. Stoję wpatrzona w lustro, mając
nadzieję, że to tylko lustrzane deformacje, że to nie jestem prawdziwa
ja. Proszę zapewnij, że każde kłucie w klatce piersiowej ma jakieś
znaczenie, że ten cholerny ból ma sens. Powiedz, że miliony szpilek
wbijanych w mięsień mego serca, nie są karą...
Krótkie...
Będę takie dodawać póki nie zachcę mi się dłuższych xd
Krótkie,ale za to jakie nieziemskie.:O
OdpowiedzUsuń"Zamulacz" na jesienne wieczory.Genialne.^.^
Niesamowite są te "szpitalne" (xd) rozdziały ♥♥♥ *.*
OdpowiedzUsuńRozdział niesamowity.
OdpowiedzUsuńSuper czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńAle nieziemskie :D Najlepsza Angie :D Niech ci się zachcę :p Weny życzę! :D
OdpowiedzUsuń