10/17/2013

"Co się dzieje ?!"

#ANGIE#
- Pablo... - Odepchnęłam go lekko. - Przepraszam, ale chciałabym być teraz sama... Nie bądź zły... - Dodałam a on posłusznie zrobił co chciałam bez słowa co było do niego niepodobne. Pogrążona w myślach zaczęłam coś bazgrać na kartce papieru. Gdy spojrzałam na swoje "dzieło" przetarłam oczy i znów na nie spojrzałam. "Słuchaj się swojego serca, to ono prowadzi cię do niego..."
- Ale przed chwilą tu pisało... - Mówiłam cicho do siebie. - Eh... Jakieś mam zwidy...  - Powiedziałam i spojrzałam w lustro któro idealnie pokazywało mi zewnętrze. - Bosh.... Jaki zombi... - Burknęłam marszcząc brwi. - Podkrążone oczy, rozmyty makijaż, blada cera normalnie szkoda słów...
- Sądzę że nie ważne jest  twój wygląd tylko raczej to co masz w środku czyż nie ? - Usłyszałam za sobą głos. Wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się chociaż widziałam go w odbiciu. - Co tu robisz ? Nie powinieneś tu być, Pablo może cię zobaczyć... - Mamrotałam. Brakło jakoś mi sił...
- Wszystko w porządku ? - Spytał przybliżając się do mnie.
- Wiesz bo... - Zsunęłam się na ziemie i ostatnie o to poczułam ostry ból w klatce piersiowej...

#GERMAN# 
- Angie ! Angie... ! - Krzyczałem do kobiety która nie reagowała na moje słowa. Poczułem ukłucie w sercu jakby by to była moja wina. Wyjąłem nerwowo z kieszeni telefon i próbowałem go opanować przez trzęsienie się rąk. W końcu udało mi się wybrać numer i zadzwonić...
- Kkaretka ? Proszę przyjeżdżać moja szwagierka... Ona nie oddycha... Szybko przyjeżdżać na Anielską 2 ! Pproszę... - Gadałem dalej póki do sypialni nie wpełzł Pablo...
- Co ty tu robisz ?! - Zaczął... - Co jej zrobiłeś ! - Wydarł się odpychając mnie od niej. Ukucnął koło niej i zaczął reagować jak ja... Wykrzykiwał jej imię. - Coś ty jej zrobił ?! - Przyparł mnie do ściany trzymając mnie za płaszcz.
- Upadła na ziemię i to nie moja wina, zostaw mnie. - Warknąłem i odepchnąłem go. - Zaraz tu będzie karetka...

Chwilę później...

Karetka zabrała Angeles ale nie pozwolili nam jechać z nią, więc wsiadłem do auta i pojechałam do szpitala, w którym ją przytrzymują.... Z piskiem opon wjechałem na ulicę. Całą drogę towarzyszyła mi smutna piosenka, której za nic nie chciałem przełączyć... 

#PABLO#
Co ten niedorozwinięty milionerek sobie wyobraża ?! Myśli że jak ma kasę to odbiję mi Angeles...? Poza tym to przez tego dupka trafiła pod kroplówke !   Nie potrafię opanować złości, więc w odreagowaniu złości zbiłem lustro w łazience i kaszląc krwią do zlewu próbowałem sobie wszystko poukładać... Po chwili poczułem jak się duszę, próbowałem wziąć głębszy oddech ale nie mogłem. Powietrze nie docierało do moich płuc, szybko wybiegłem na powietrze... Na szczęście tam po kilku sekundach udało mi się nabrać tlenu. Strasznie się przestraszyłem... Mam problemy ze zdrowiem ale żeby aż takie ? Muszę wstąpić do lekarza, lecz ważna jest teraz Angeles która leży w szpitalu ! Machając ręką jak ogłupiały przed kilkadziesiąt minut udało mi się złapać taksówkę...

#GERMAN#
Gdy byłem na miejscu od razu podbiegłem do recepcjonistki i zapytałem o blond kobiete. Zacząłem ją opisywać gdy w końcu poinformowała mnie iż jest na 3 piętrze w sali 45. Szybko się tam udałem. Czułem się okropnie, słyszałem dokładnie jak moje serce bije... Jakby ktoś przystawił mi głośnik do uszu... Oddech zaczął przyspieszać przy każdym wykonanym kroku, głowa zaczęła mnie cholernie boleć... Czułem jakby miał zaraz zemdleć, obraz zanikał a po chwili wracał do rzeczywistości. Wyczerpany siadłem na krzesło, ręcę znów mi się trząsły jak oszalałe i nie mogłem ich opanować. Podbiegłem pędem do okna i zaczerpnąłem świeżego powietrza, ciężko oddychają odwróciłem się za siebie. Sala w której przebywała Angie nie była daleko, wziałem się w garść i szedłem przed siebie. Mimo iż mojego złego poczucia, jakoś doszedłem. Gdy miałem wchodzić wygonili mnie jacyś lekarze mówiąc że jest w fatalnym stanie i teraz jakieś gościówy u niej są...
- Co ?! - Wykrzyknąłem. Znów obraz zanikał, nie mogłem nic zobaczyć... Przede mną staneła ciemność egipska a potem poczułem jak spadam...

#PABLO#
Kaszel nasilał się coraz bardziej, za każdym razem wypluwałem krew... "Co jest ?" Spytałem się w duchu gdy w pewnej chwili upadłem na kolana i nie mogłem wstać. Jakby odebrano mi siłe... W udało mi się złapać równowagę i wstać. Szedłem dalej, byłem dokładnie przy budynku i przy wejściu zasłabłem...

Krótkie... Ale straszne... 
Ściskam Nefii <3

5 komentarzy:

  1. Suuuuper rozdział!!!! :o ale o co kaman? wszyscy nagle umierają ? :O z niecierpliwością czekam na next :D <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Hahahaha. Wszystkich zebrało się na mdlenia i śmierci. Świetny. Z niecierpliwiościa bede czekała na następny rozdzial. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy padają.Jak tak dalej będzie to wszyscy umrą i nie będzie o kim pisać :D Ale i tak wspaniałe (a jakże!) :D Nawenuj się, a my czekamy na next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział. Oby Angie i Germanowi nic się nie stało. W sumie Pablo też byś mogła oszczędzić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na next jak na gwoździach ... Czy tylko ja myślę że nasz kochany trójkącik trafi na jedną salę ? Bo przecież jakby trafili do osobnych to nie byłoby zabawy xD

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine