Leżała koło niego mierzwiąc mu włosy. On ciągle wpatrywał się w jej błękitne tęczówki wyszukując w nich tego paraliżującego spojrzenia, przez które serce biło szybciej a żyły zaczęły pulsować coraz mocniej. Nauczycielka śpiewu dostrzegła to.
- Coś się stało ? - Jego odpowiedź brzmiała "Nie" - To czemu mi się tak przyglądasz ?
- Bo mam koło siebie cudowną kobietę i mam niedobór jej miłości... - Zaczął mruczeć uśmiechając się łobuzersko. Powoli się do niej przybliżył i zaczął łączyć usta w całość.
"Ten pocałunek przyprawił mnie o przyjemne ciarki, w każdym ruchu warg próbował oddać czułość. Jak zawsze nie obchodziło mnie co dzieję się dookoła, teraz liczyła się ta chwila. Po chwili już leżałam na jego torsie oddając całą namiętność która we mnie tkwiła"
Przeszkodziło im nagły dźwięk uderzenia. Zlękli się spoglądając w okno. Na szczęście albo nie był to tylko ptak który z wielką siłą uderzył w szybę.
- Nie bój się... - Inżynier zaczął się podśmiewać z partnerki.
- Ja się boję ? Ja ? A kto tu prawie spadł z łóżka ?
- Oj tam nie czepiajmy się szczegółów... - Ponownie złączył ich usta ale ona nagle odepchnęła go od siebie. Zdziwiony czynem kobiety spytał. - Coś się stało ?
- Ty tylko chciałbyś się całować, daj mi odpocząć. - Zachichotała zakrywając usta. - Kiedy w ogóle wracamy ?
- A co stęskniłaś się za domem ?
- Nie za twoim łóżkiem wiesz ? - Zażartowała patrząc się na okno. Mężczyzna z głupim uśmieszkiem zaczął głaskać ją po brzuchu mówiąc.
- Na serio ? - Przeciągnął zdanie.
- Przestań German... - Odparła zabierając jego rękę ze swojej części ciała. W tej chwili usiadła na rogu łóżka. Jakoś jej humor nie dopisywał to chyba przez tą pogodę na dworze. Pojedyncze chmury zbierały się w jedno miejsce łącząc się w całość i powodując deszcz.
- Przepraszam... Nie gniewaj się... - Usiadł koło niej obejmując ramieniem.
" - Mówiłam ci już kiedyś... Darzę cię wielką sympatią ale... Ty kochasz Julkę. Dawid, nie chcę żebyś był ze mną tylko z żalu. Powinieneś o nią walczyć, twoją drugą połówką jest Jula nie ja... Idź ! Idź, tam jest. - Wskazała na blondynkę idącą do szkoły. - Idź i znów ją zaczepiaj jak kiedyś, rozmawiaj tak jak dawniej. Może teraz cię odrzuciła ale ona nie zdaję sobie z tego sprawy kogo traci... Może nie jest jeszcze gotowa ale... Widać ! Widać to od razu że jesteście sobie przeznaczeni. Ja muszę już wracać...
- Dzięki... - Tylko tyle z siebie wydusił widząc jak ona odchodzi. Zrobił tak jak powiedziała. Ona jeszcze spojrzała się za siebie, kąciki ust podniosły jej się do góry. Po chwili podeszły do niej koleżanki pytając się o niego...
- I co ? Co mówił ? - Spytała się ciemna blondynka o imieniu Karolina.
- I... Jestem idiotką. Eh... Powiedziałam by o nią walczył, wolę aby był szczęśliwy. - Odeszła zostawiając je same."
Pociągnęła nosem, wycierając kolejne łzy.
- Sama odebrałam sobie szczęście więc dlaczego jestem na nią zła ? Mogłam powiedzieć "tak" i może coś by z tego wszyło... Nie ! Nina ogar ! On jest teraz pewnie szczęśliwy, szczęśliwy z nią. Poza tym związki na odległość nie są takie same... Ja i tak bym wyjechała z Polski więc po co się łudzę ? Że przyjdzie tu i powie mi jak wiele dla niego znaczę ? Że bardzo tęsknił i jest uradowany że mnie znów widzi ? Muszę iść dalej przez życie bez niego, choć on i tak zostanie na wieki w moim sercu jako "Pierwsza miłość" - Ocierając oczy rękawem Nina ruszyła do hotelu.
- Idę na dół do kuchni, chcesz coś do jedzenia ? - Spytał łapiąc za klamkę.
- Nie dzięki... - Odpowiedziała. Drzwi się zamknęły ale po chwili znów można było usłyszeć ich dźwięk. Do pomieszczenia wszedł Pablo.
- Hej. - Zaczął z humorem. Na przywitanie ona posłała mu słaby uśmiech. - Coś się stało ? Czemu jesteś taka przybita ?
- A bo... Przypomniałam sobie o Fabianie. Dziś jest ten dzień w którym zniknął. Jest dokładnie taka sama pogoda jak wtedy... Zawsze o tej godzinie cała radość która we mnie tkwi znika, robi się tam w środku pustka którą nic nie zapełnia...
- Eh... - Uklęknął przed nią. - Angie, wiem że trudno jest ci się z tym pogodzić. Ale... Stało się ! Mi też jest przykro z tego powodu bo ja i on byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, lecz bardziej cierpię gdy widzę cię smutną. - Złapał ją za rękę mocno ściskając. - Nie warto się tak przemęczać psychicznie... No choć. - Wstał razem z nią i ją przytulił. Ona zaciskając wargi próbowała nie poplamić jego koszuli słonymi łzami które się Cisły na oczy.
Niestety, German to zobaczył przez uchylone drzwi. Nie wiedział co robić, ale po prostu się cofnął do kuchni. Sierota jak zwykle nabałaganił wchodząc tam, wkurzony rzucił kanapką w blat.
- Nie umiesz nic ! Nawet jej pocieszyć, a on zwykłym "Lecz bardziej cierpię gdy widzę cię smutną" się do niej tuli ! Nie ! Nie, podawaj się ona cię kocha a on jest dla niej tylko przyjacielem... - Wziął głęboki wdech i otwierając drzwi ujrzał przed sobą kobietę. Nigdy dotąd jej nie spotkał ale zamurowało go to spotkanie spojrzeń...
Krótkie ale jest...
Eh... Ciulowate ale jest xD
Kogo spotkał German ?
Hmm...
Zapraszam na 73 rozdział !
Nefii
Oby nie spotkał tej osoby o której myślę bo ukatrupie! xD
OdpowiedzUsuńA tak poza tym to fajny rozdział wbiłam dokładnie 23sec po jego dodaniu xD
I jeszcze taka rzecz jedna, robimy pewien fanowski projekt związany z Violetta więcej informacji tutaj: http://violettanowahistoria.blogspot.com/
Każdy się przyda! xD
U mnie identyczna pogoda,jak w opowiadaniu,dlatego poczułam sie,jakbym tam była.Cudownie wszystko opisujesz!
OdpowiedzUsuńAle jeśli sierota dostrzeże w gałach tego napotkanego babska "to spojrzenie"...Nie,nie,nie ; )
super dawaj nexta a esmi grrrr skąd wiem że esmi no bo kto inny a dodasz zakładke z bohaterami??
OdpowiedzUsuńCuuuuuuuudne! <3 <3 <3 A tylko wepchaj mi tu ta szczurzyce, bez obrazy dla szczurow, a ukatrupie! Czekam ^^
OdpowiedzUsuńSuuuper rozdział!!! Trudno, że krótkie. Ciekawe kogo spotkał German, czekam na next :)))
OdpowiedzUsuńSuper rozdział jak zawsze, ciekawe kogo spotkał German
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :)))
Mam nadzieję, że nie mówisz o naszej kochanej Esmi! Nie waż się dodawać nawet tego imienia w opowiadaniu!!
OdpowiedzUsuń