9/11/2013

Rozdział 67 cz. 1/2 "Pijany"

Kolejny smutas ----> German, Esme, Jade, Angie :P
___________________________________________________________________________________
Godzina 23:40...
Mijała minuta za minutą, godzina za godziną a on nadal nie czuł senności. Rozłożony na sofie oglądał kolejne telenowele, koło niego kilka zużytych chusteczek, kawałki popcornu i łzy które nalatywały mu do oczu gdy widział smutne momenty.
- Nie wybaczę Ci. Pojawiłeś się w moim życiu tak nagle. Rozkruszyłeś lód wypełniający mięsień, który wcześniej służył jedynie do podtrzymywania funkcji życiowych. Ty nadałeś mu jeszcze jedną rolę. Kazałeś kochać. Każdego dnia uczyłeś mnie, jak należy to robić. Byłeś dobrym nauczycielem, a ja pojętną uczennicą. Pokazałeś mi, czym jest miłość. Gdy chciałam Ci to wszystko przekazać... Odszedłeś. Porzuciłeś bezbronne oraz w pełni oddane Ci serce, ot tak. Wręczyłam Ci je. Powierzyłam. Miałeś się nim opiekować, chronić przed wszelkim złem. A Ty wypuściłeś je z rąk. Potłukło się. Przekreśliłeś radosne chwile, rozbiłeś szczęście na drobne kawałeczki. Nienawidzę Cię, ukochany. - Słowa z telewizora dotarły mu do uszu, w końcu oderwał się od fikcji. Pomyślał czy tego czasem nie czuję Angie lecz po chwili wypchnął tą myśl ze swojej głowy. Wstał, na równe nogi, podszedł do okna i patrzył przed siebie. Ciemność pochłonęło całe miasto, zauważył jak niektórzy z ludzi wracali szczęśliwi w towarzystwie partnera/partnerki a on ? On siedział na górze w pokoju, zamknięty na 4 spusty, oglądając seriale, od czasu do czasu spoglądał na jej zdjęcie w komórce. Czasem zamykał oczy, chciał sobie wyobrazić jakby to by było budzić się koło niej, mówić czulę dobranoc kładąc się koło, przytulając ją nie tylko na pocieszenie, dotknąć jej ust wiedząc że ona też tego pragnie. Gdy on sobie wyobrażał życie idealne ona wracała z "randki".
Angie wlokła otumanionego Pabla do hotelu, zapomniała iż mała dawka mocniejszego trunku źle na niego działa. Weszła do środka z trudem, chciała już kogoś poprosić o pomoc ale uświadomiła sobie że wszyscy pewnie już śpią. Wzięła głęboki wdech i ruszyła przed siebie, nagle zauważyła nieogarniętego szwagra wychodzącego z windy. Mężczyzna podszedł do niej z pomocą, zaprowadzili go wspólnie do jego pokoju, przez całą drogę majaczył coś. Kobieta wyjęła z jego kieszeni spodni klucze i weszli do środka, położyli pijanego na łóżku i okryli kołdrą. Gdy ona oddaliła się choć trochę od jego łoża on pociągnął ją za rękę.
- Angie... - Wymamrotał. - Zostań, nie zostawiaj mnie. - Mówił z zamkniętymi oczami nadal trzymając jej ciepłą dłoń.
- Za chwilę przyjdę. - Wyszeptała i razem ze szwagrem oddalili się do salonu. - I co mam z nim zrobić ?
- Nic ? Chyba potrafi sam zasnąć a co on jakieś dziecko małe...? - Powiedział krzyżując ręce.
- A co z tobą ? - Mężczyzna zobaczył ze zdziwieniem na kobietę. Wskazał palcem na siebie. - Tak ty ! Czemu tak wyglądasz ?
- Bo wiesz... Nie mogłem zasnąć i... Nieważne!
- Hah, a na niego mówisz.
- Ja to co innego... - Przeciągał dalej. - Ja do snu teraz potrzebuję kogoś do przytulenia na dobranoc, abym z radością mógł patrzeć tej osobie w oczy i patrzeć jak słodko śpi. - Zbliżył się powoli do niej.
- To ci jutro kupię pluszaka. - Zachichotała. Uśmiechnął się i złapał ją za ręce.
- Szkoda że z nim chodzisz...
- Zależy dla kogo... - Powiedziała z lekko uniesionym kącikami.
- Gdybym wiedział wtedy że to będzie nasz ostatni raz... - Nie dano było mu dokończyć gdyż Angie go przytuliła. Mężczyzna się tego nie spodziewał lecz wolałby aby zdarzyło się zupełnie co innego.
- Chcę żebyś była szczęśliwa - Odparł gdy "odkleili się od siebie"
- Ja też tego chcę dla ciebie. - Odpowiedziała. - Odprowadzę cię do pokoju. - Wyszli z pokoju, wcześniej jeszcze zajrzeli do Pabla czy na pewno już nie świruję i śpi. Szli przez korytarz w milczeniu, gdy ona przekręciła klucz, otworzyła drzwi i w nich stanęła on gapił się na nią jak głupi. Patrząc w jej oczy pomyślał.
- "Kiedyś Ci opowiem, jak puste były wieczory bez Ciebie, gdy za towarzystwo robiła muzyka, herbata, koc i twoje zdjęcia, powiem Ci, jak smakowały moje łzy i tęsknota, której nie dało się opisać słowami, że nawet pomarańcze traciły smak... Nigdy nie zapomnę twoich dołeczków gdy się uśmiechałaś, że rozweselałaś każdy mój dzień mówiąc mi zwykłe "Dzień dobry", twoich oczu w których lśniły iskierki, twoich różowych ust..."
- Nie wierzę że mogę cię aż tak ranić. - Rzekła ze smutną miną. On się zdziwił o czym ona mówi. Zmarszczył brwi. - Wiesz co ? Ja jednak lubię siedzieć przy oknie otulona kocem, oglądać padający deszcz i myśleć o tobie. Bo wtedy nawet ten szary koc wydaje się kolorowy, w mojej głowie świeci słońce i życie jest takie bardziej fajne. - Wtedy uświadomił sobie że słowa które "pomyślał" mógł wypowiedzieć. Czuł jak jego policzki oblewa rumieniec, lekko otworzył usta i nie wiedział co powiedzieć. Kobieta pocałowała go w policzek. Dopowiedziała że musi już iść więc gdy odszedł zamknęła drzwi i zaszyła się w pokoju. On ciągle dotykał miejsce pocałunku póki nie dotarł do pomieszczenia w którym spał.

15 komentarzy:

  1. Już to pisałam,ale bardzo mi się podoba zmiana stylu pisania.To trakie romantyczne..Tyle w tym poezji..:)
    Świetne!Cudne!Genialne!♥

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne czekam na nexta

    to opowiadanie nadaje życiu sens chwała blogu XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piękne...♥ mam motylki w brzuchu =) czekam na nexta!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie <33333 Dzięki tym opowiadaniom chce mi się do szkoły chodzić xD <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz

    http://tell-me-vilu-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. SUPER ROZDZIAŁ! German i Angie tralala, dobra odwala mi XD Fajny, czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy mogłabyś dodać rozdział przed 19? Pliss!

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne ale ja tęsknię za zabawnym stylem ze snu Angie

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine