- Hej, gdzie nocowałaś ?
- Obchodzi cie to ? - Zapytałam oschle. Byłam wciąż na niego wkurzona...
- Jasne, przecież jesteś moim skarbem a o skarb trzeba dbać, troszczyć się i...
- Myślałam że dla ciebie nie jestem rzeczą. - Rzekłam wstając z łoża
- A-ale co się stalo ? Nigdy taka nie byłaś... Coś ci ktoś zrobił ? - Spytał, w jego głosie wyczułam zmartwienie.
- Tak ty !
- Co ? Nie rozumiem...
- Jak możesz mnie zrozumieć jeśli zawsze stoisz za Brunhilda ? - "Angie, Angie, Angie !"
- Daj spokój, po prostu nie zwracaj na nią uwagi. Kochana... Nie martw się tym. - Powiedział łapiąc mnie w tali i kładąc głowę na moim ramieniu. Po chwili poczułam jego cieple wargi na mej szyji.
- Nie, nie zasłużyłeś. - Lekko się zaśmiałam.
- Widzisz humor ci się poprawił... - Miałam już złożyć pocałunek na jego ustach ale nagle ktoś wszedł nieproszony.
- Germusiu już jest obiad na stole... A ty możesz iść jeść do chlewu naszykowałam ci już tam paszy. - Zadziwia mnie uprzejmość tej kobiety ona przyszykowała coś dla mnie ? A to cud ! Próbowałam teraz optymistycznie patrzeć na jej słowa...
Zeszliśmy na dół usiadłam koło Violetty, przez nieobecność Jade Nina musiała siedzieć przy naszym "gościu"... Za żadne Chiny nikt nie chciał się zamienić z nią. Hałaśliwie odsunęła krzesło, myślałam że zaraz popełnię samobójstwo i w końcu ALLELUJA usiadła.... Dwunastolatka już otworzyła buzię by coś powiedzieć.
- Nina powstrzymaj się od komentarza. - Zareagował Ramallo.
- Skowronek który nie ćwierka nie ma po co żyć. - Wysłowiła się chyba najgrzeczniej jak mogła...
- Ty i bez tego na pewno nie masz po co. - Powiedziała kobieta obok niej. Zwinęła dłoń w pięść wiedziałam że bomba zaraz eksploduje... Ale po chwili rozluźniła swe kabelki i wróciła do normalnego koloru konstrukcji powierzchniowej.
- Wiesz German spotkałam dziś mężczyznę... - Na to słowo mój partner szybko podniósł głowę.
- Wyglądał on elegancko, wiesz krawacik w samolociki, buty na błysk i fryzura króciutka. Fiuuu... Ale z niego była taka niezmierna sierota - To ostatnie słowo wypowiedziała głośniej od reszty. - Że mi się po prostu go żal zrobiło... No bo ulegał pewnej kobiecie która nim pomiatała jak szczotką do kibla. Chciałabym żebyś z nim porozmawiał i wytłumaczył że nie warto ulegać... Jakimś starym perliczką ! - Chyba wszyscy zrozumieli przekaz Niny a przynajmniej ja. Pan domu nic nie dodał tylko głęboko westchnął, nawet stara Brunhilda nic nie dodała... Może jej skwaszony od wieku móżdżek nic nie zrozumiał...
10 min później...
- Angie... Jesz jak pokraka tą łyżką ! - Chyba wiadomo kto to mówił, wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam.
- Fajnie, w końcu według pani umiem trzymać tę łyżkę. Dla mnie to sukces, muszę się teraz nauczyć nią jeść... - Przeraziły mnie moje słowa ale chociaż nie wywołałam kłótni.
- To jak się nauczysz to daj lekcje... Tej Ninie. - Zaakcentowała to ostatnie słowo. Dziewczyna odstawiła łyżkę i wylała na siebie cały gorący posiłek.
- Hmm... Poczekam na drugie danie... - Usiedziała cała czerwona ale po chwili wybuchła. - Kur... Moje oczy ! - Popędziła w stronę łazienki a tylko Brunia i jej matka zaczęły się śmiać. Reszta tego niebywałego obiadu minęła dość spokojnie. Gdy wszyscy się rozeszli Violetta zaprosiła mnie do zaśpiewania "Ven y canta", przyjęłam zaproszenie i zaczęłam grać na pianinie.
"Enciende tu equipo
sube el volumen
para entender al mundo..."
sube el volumen
para entender al mundo..."
O dziwo nikt nam nie przeszkadzał...
"(...) ven y canta
dame tu mano
cura tus heridas busca hoy tu melodía
vamos
ven y canta
sigue cantando
piénsalo en color es hoy
que tu sueño es mi canción..."
dame tu mano
cura tus heridas busca hoy tu melodía
vamos
ven y canta
sigue cantando
piénsalo en color es hoy
que tu sueño es mi canción..."
Nagle przyszła Nina i zaczęła pstrykać palcami na rytm piosenki... Było nawet fajnie ale żeby stał się cud to najpierw musiałaby się ta pomarszczona staruszka stąd wynieść...
- Stop ! - Wrzasnęła aż walnęłam się dłonią. - Co to jest !? Oczywiście ty Valentinko pięknie śpiewasz... Ale wy dwie to jak wrony, zagłuszacie piękno natury. Ja w waszym wieku śpiewałam jak...
- Jak niedorozwinięty burak, tak, tak znamy ten tekst. Ja wyfruwam do tej sieroty... Idę mu coś doradzić... - Jak powiedziała tak zrobiła a ja za nią. Weszłyśmy do gabinetu a go nie było...
- Chyba wyjechał... Nie dziwię się mu. - Odwróciłam się więc i ruszyłam do swej sypialni. "Klucz, klucz !" Eh... Muszę teraz iść do jego pokoju. Weszłam tam bez pukania i zauważyłam Esmeraldę przywalającą się do niego, "Yay rączka na udach i tak blisko siebie...".
- Eee... Dzięki za pomoc. - Po tych słowach ucałowała go w policzek i z głupim uśmieszkiem kierowała się do drzwi w których stałam. W ostatniej chwili powstrzymałam się od postawienia jej haka. Ona wyszła na korytarz a ja przeszłam na jego strefę, zacisnęłam wargi i w ciszy zabrałam klucz. Już otworzyłam drzwi gdy...
- Angie ! E.. Wiesz to nic takiego, chyba się nie złościsz. - Przemówił męski głos...
- Nie, wierzę w to że nigdy mnie nie zdradzisz. - Odparłam odwrócona do niego tyłem. W końcu skierowałam się do swego pokoju i... Miałam poczucie winy. "Wierzę w to że nigdy mnie nie zdradzisz" Zapewne myślisz sobie tak i o mnie, albo nie wręcz przeciwnie... Ułożyłam się wygodnie na łóżku opierając głowę o poduszki i myślałam o Pablu. "Czemu ? Czemu myślę o nim więcej niż zazwyczaj. Czemu go pocałowałam ?" Zadawałam sobie to pytanie wiele razy, nie mogłam przyjąć tego że może nadal się w nim kocham...
- Przecież to niemożliwe Angeles ! - Powiedziałam na głos.
- Co jest niemożliwe ? - Zapytała wchodząc do mego pokoju Nina. - Żeby ta baba zniknęła szybciej ? Jest wystarczy byś porozmawiała z Germanem... I może, może, może, może ulegnie. Daję ci 0,009 % Że ulegnie na 100.
- Wow, nawet nie mam 1 całego %. - Rzekłam smutna.
- Taa... To sierota na niego nie ma co liczyć. - Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań z dziewczyną i uzgodniliśmy że będziemy go "błagać" by powiedział jej by wyjechała szybciej. Ona wyszła a ja spadłam na podłogę...
Kolacja minęła w kłótni ale byłam tak zamyślona w tą sytuacje że nawet nie miałam ochoty jeść. Obudził mnie ziemniak na nosie...
- Angie... Aż tak się martwisz tym ? - Odparła wprost, ona wie ?! - Procenty się nie liczą tylko chęci. - Uff, odetchnęłam z ulgą.
- Nie o to chodzi... Muszę już iść. - Wyszłam poza obręb jadalni i szłam ku drzwiom mego pokoju. "Walnęłam" się na łóżko i zasnęłam.
Znajdowałam się na polanie... Otaczały mnie piękne drzewa na których rosły piękne soczyste owoce, wokół mnie chodziły rozmaite zwierzęta były dość przyjazne. Nagle dostrzegłam Maryję...
- Siostrzyczko ! - Krzyknęłam co sił w płucach, byłam uradowana jej obecnością.
- Witaj Angeles. - Odpowiedziała spokojnie na moją reakcję.
- Tak mi ciebie brakuje, tęsknie za tobą i wierz mi nie tylko ja... - Rzekłam ponownie przytulając ją.
- Wiem ale chyba przyszłaś do mnie w innej sprawie... - Nie zrozumiałam na początku o co chodzi, ale po chwili sobie przypomniałam.
- Aa, tak, chodzi o Pabla... Nie wiem po prostu nie wiem, ale chyba coś do niego czuję. Poza tym zdradziłam Germana co teraz strasznie mnie dręczy. Nie powiem mu tego, boję się jego reakcji i tego że mnie zostawi a naprawdę go kocham. Pomóż mi...
- Miłość... Miłość jest zaplątana nie tylko w twoim życiu. Kochasz ich dwóch lecz jednego zdołasz tylko mieć i w duszy, i w sercu, i w głowie pragniesz... - Nagle rozmyła się, znikła ! Jak mgła...
- N-nie czekaj ! Powiedz kogo tak naprawdę kocham a kto jest tylko zauroczeniem ?! - Znikła, a ja nie wiedziałam do dalej począć.
- Kogo kocham ?
- Nie wiem i szczerze nie obchodzi mnie to, schodź lepiej na śniadanie bo czekamy na ciebie. - Usłyszałam drętwy głos dwunastolatki... Czyli koniec snu ? Otworzyłam oczy i postać wychodzącą z mojej sypialni. Złapałam się za głowę...
- Kto to jest ?! - Nagle usłyszałam wibrowanie mej komórki.
- Pablo... - Nieśmiało odebrałam połączenie. - Hej, coś się stało ?
- Angie, gdzie jesteś ?! Zaraz dzwonek na lekcje a nie ma ani ciebie, ani Violetty, ani Niny ! - O boże przecież jest już prawie 8:15.
- P-pablo zaraz przyjdę, j-ja zaraz będę. - Tylko tyle zdołałam wykrztusić, rozłączyłam się a potem migiem ubrałam, umyłam i umalowałam. Szybko zeszłam na dół zobaczyłam domowników przy stole, wzięłam jedynie jabłko.
- Angie, Angie gdzie się tak spieszysz ? - Zapytała siostrzenica.
- Przecież dziś środa idziemy do Stud!a mamy... - Look na zegarek. - 5 minuty ? - Nina zakrztusiła się sokiem i poszła gdzieś mówiąc że po torbę tak samo Violetta. Gdy zeszły ucałowałam tylko Germana w policzek i ruszyłam z nimi. Niestety gdy dotarliśmy na miejsce rozpoczęły się już lekcje a raczej dzwonek na przerwę. Z niechęcią ruszyłam do pokoju nauczycielskiego, akurat zastałam tam Antonia wraz z innymi.
- Angie zawołaj Nine. - Nie zdążyłam się nawet przywitać i już będą kłopoty. Jak chciał tak zrobiłam, gdy dziewczyna już znajdowała się w pokoju a ja odstawiłam torbę właściciel Stud!a przemówił.
- Daliśmy ci szansę na uczęszczaniu do tej szkoły, a ty co ? Nie zjawiasz się na czas. Jeśli będziesz tak postępowała, to niestety ale będziemy musieli cię wyrzucić albo chociaż pomyśleć nad tą decyzją. Jasne ? Idź na przerwę.
- Tak przepraszam. To już się nie powtórzy... - Odparła zmarnowana i wyszła. Eh... Teraz moja kolej.
- Angie... - Zaczął starzec.
- Wiem, wiem spóźniłam się... Również przepraszam, zapomniałam się... - Tłumaczyłam się.
- Dobrze, spokojnie... No nic Gregorio, Jackie chodźcie. - "Dobrze, spokojnie..." Hmm... Wyszli a za nimi Beto, zostałam tylko ja z Pablem.
- Hej, nie zdążyłam się przywitać. - Odparłam do przyjaciela podchodząc do ekspresu.
- Tak, ja też. Co się stało ? Jakieś kłopoty ?
- Nie, po prostu zaspałam i tyle. - On grzebał coś w papierach a ja popijałam kawę. - Zapomniałam też podziękować ci za opiekę.
- To było normalne według mnie, nie masz za co dziękować. Jesteśmy przecież przyjaciółmi. - Odpowiedział... "Przyjaciółmi..." Nagle usłyszałam dzwonek.
- Dobra to ja idę bo jeszcze się spóźnię. - Podeszłam do przyjaciela i chciałam go pocałować w policzek, lecz... Odwrócił głowę i moje usta wylądowały gdzie indziej...
- Eee... - Zatkało mnie.
- To był przypadek... - Powiedział speszony. Ja ruszyłam do swych uczniów i otworzyłam im klasę...
Lekcje się zaczęły, nie mogłam się skupić... Czyżby to znak od Maryi ?! "Nie, nie, nie, kochasz German to pewne !" Nagle usłyszałam klaski w mojej głowie...
- Angie, Angie... - Usłyszałam głos Tomasa.
- Ee, tak ?
- Spytałem czy dobrze mi poszło... Coś się stało ? - Zaprzeczyłam, powiedziałam by siadł na swoje miejsce. "Angeles ! Nawet nie wiesz co za piosenkę śpiewał i grał, skup się !"
Reszta lekcji jakoś minęła, jakoś... Po skończonej pracy ruszyłam z powrotem do pokoju i zabrałam potrzebne mi rzeczy. Gdy chwyciłam klamkę ktoś otworzył drzwi tym samym uszkodziłam sobie nos. Jęknęłam krótko z bólu "Niedawno był poszkodowany przez Nine !" więc bolał jeszcze bardziej.
- Jezu, Angie ! Nic ci nie jest. - Uklękł nade mną Pablo gdyż leżałam dotykając obolałe miejsce.
- Wszystko w porządku. - Skłamałam nie chciałam by się przejmował.
- Nie kłam. - Pomógł mi wstać i usiąść na krześle. - Przepraszam, nie wiedziałem że...
- Pablo spokojnie, nic się nie stało. - Wstałam ocierając nos z krwi.
- Na pewno wszystko gra ? Może jest złamany... - Kolejny który mnie straszy, hah...
- Jak jest złamany to płacisz mi ubezpieczenie. - Zachichotałam, kąciki ust powędrowały mu do góry podobnie jak mi. Patrzyliśmy sobie w oczy... "Go kocham ? Znów ?"
- Jej piękne oczy... - Zdziwiło mnie jego słowa.
- Dziękuję twoje również są piękne... - Zdębiał, chyba nie zdawał sobie sprawy że powiedział to na głos.
- E-eee.... J-ja... - Zaczął się jąkać, przytuliłam go i od razu przestał.
- Muszę już iść... Przepraszam. - Odkleiłam się od niego i ruszyłam w stronę domu... "Muszę się dowiedzieć kogo kocham !... Ajajaj Angeles jesteś tak zakręcona że nie wiesz kogo kochasz i radzisz się snów !" Zaśmiałam się z swoich myśli, nim się obejrzałam znajdowałam się już w posiadłości Castillo. Unikając domowników weszłam do swego pokoju i próbowałam zasnąć.
Ta sama łąka pokryta kwiatami i drzewa, i zwierzęta... Nagle poczułam czyjś dotyk na ramieniu, szybko zareagowałam odwracając się, za mną stała Maryja.
- Maryjo tak się cieszę że znów cię widzę... Mogłabyś mi powiedzieć kto jest mym zauroczeniem ?
- Spokojnie, zaraz ci odpowiem tylko posłuchaj tego może sama się dowiesz. - Nagle usłyszałam
dźwięki pianina, zobaczyłam Pabla... I ale głos który śpiewał należał do kogoś innego... Za sobą ujrzałam Germana.
- Habla si puedes... - Szepnęłam do siebie... Piosenka była smutna moim zdaniem, otaczali mnie dwaj mężczyźni których kocham nie wiedziałam do kogo iść...
"dime a quien quieres
y te hace feliz."
Przy tych słowach obaj się rozpłynęli i znów ujrzałam moją siostrę.
- Co to znaczyło ? Dalej nie wiem z kim powinnam być...
- Nie rozumiesz ? Siostro, twoje serce biję dla...
Dla kogo ?
Hmm...
Zapraszam na 54 rozdział !

super rozdzial czekam na nexta
OdpowiedzUsuńpewnie dla nich obu
T.H.X :3
UsuńOm nom nom! Mam nadzieje, ze serce Angie bije dla Germana, prawda?
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na next;-)
Om nom nom ! Nie wiem xD
UsuńT.H.X :3
Oby to był German ♥
OdpowiedzUsuńOj oby...
Rozdział boski !!!!
Obym nie trafiła do trumny
UsuńOj oby...
T.H.X :3
Kiedy następny??? Nie mogę się doczekać!!!
OdpowiedzUsuńJuż teraz ! :D
Usuń