8/23/2013

Rozdział *52. "Niespodziewany gość..."

Rozdział napisany za pełną zgodą Julki i B. z -----> Angie nasze opowiadania
Serdecznie jeszcze raz im dziękuje ^-^  
__________________________________________________________________________________  W drzwiach stanęła mała, pulchna, z tysiącami zmarszczek kobieta. Wciąż miała głowę jakby spuszczoną w dół, ale gdy podniosła wzrok o mało co nie dostałam zawału, w jej oczach zauważyłam nienawiść ? Zaraz to przecież była...
- Babcia Brunhilda... Hej ! - Próbował powiedzieć ze szczęściem German a wyszedł mu tylko sztuczny uśmiech.
- Cześć Germusiu ty mój kochany... - Nagle z gabinetu partnera wyszła świnia...
- Oo, widzę że dalej przytrzymujesz te kobietę... No nie powiem nawet trochę schudła. - Mówiła patrząc się na Mercedes, to chyba była najmilsza rzecz jaką usłyszałam...
- Prababcia ?! - Wykrzyknęła Violetta ale po chwili zasłoniła buzie rękoma.
- Valentinka ! Moja kochana wnuczka jak ty... Dziś ładnie wyglądasz. - Podeszła do mojej siostrzenicy krocząc na tych małych nóżkach.
- Kto przyszedł i tak piszczy ? - Spytała Nina podchodząc do mnie.
- To jest babcia Germana. - Dodałam.
- O tu jesteś, wiesz ta świnia ma lepszą kondycję niż ty ! - Powiedziała momentem plując na mnie.
- Panią też miło widzieć. - Odparłam zaciskając zęby.
- Kim jest ten dzieciak ?! - Zapytała kierując morderczy wzrok na córkę Esmeraldy.
- O kurde... - Westchnęła dziewczyna
- Weź zachowaj trochę kultury. Tak się odzywasz do starszych ?! - Wrzasnęła Brunia
- Dla pani zrobię wyjątek. - Starsza pani rzuciła we mnie torebkę a ja by ją złapać prawie upadłam, co ona tam taszczyła ?!
- Może uspokójcie się troszkę, lepiej gdybyście inaczej zaczęły znajomość. - Powiedział ojciec Violetty wychylając się z gabinetu.
- Ekhem... Jestem Brunhilda. - Zaczęła bardziej spokojnie staruszka... WHAT ?!
- Może warto by było odpowiedzieć ? Kultury cię nie nauczyli ?! - Zaczęłam się wydzierać na Nine.
- Hmm... A panią ? Jest pani raczej gościem a mówisz do mnie jak do więźnia...
- Po pierwsze nie jesteśmy na ty dziewczynko. - Mówiła zdenerwowana kobieta
- Oo, zaczynamy lekcje dobrego wychowania ? Warto by uczył mnie tego ktoś kto ma o tym pojęcie.. - Starsza pani miała już wybuchnąć lecz do akcji wkroczyła...
- Ej, dobra Nina przesadzasz idź do swojego pokoju. - Rozkazała Esmeralda, ona posłusznie to zrobiła i znikła gdzieś za rogiem.
- Pani to ma mocną rękę, jak każe tak zrobi i to się nazywa kobieta ! - Mówiła staruszka chwaląc Esme.
- Jak masz na imię ? - Zapytała ponownie.
- Esmeralda... - Odpowiedziała nieśmiało
- Ooo... To imię najprawdziwszej damy, a nie Angie ! Jak pies ze schroniska ! - Prawie wybuchłam i chciałam zapytać czy z tego schroniska gdzie mieszka.
- Co tak stoisz jak słup ? Do roboty zanieś moje torby do pokoju a nie przyglądasz się jakbyś nigdy człowieka nie widziała. - "Takiego jak ty nigdy !" Pomyślałam i wzięłam do ręki jej walizkę... Raczej 3 walizki ! "Pewnie trzyma tam broń którą mnie zamorduję jak ruszę chleb" Na schodach prawie wyzionęłam ducha a to był dopiero 2 schodek... Na moje szczęście mój partner w końcu do mnie podszedł i pomógł mi wejść dalej.
- Wiesz... Jeśli to jest ta straszna rzecz jaką chciałeś mi powiedzieć... To cieszę się że chociaż zachowałam troszkę spokoju przed jej przybyciem. - Powiedziałam z trudem byłam zmęczona a to dopiero początek dnia. Pan domu tylko przytaknął i zszedł na dół ja na to nie miałam ochoty ale nie miałam wyboru... Przecież nie będę mogła się ukrywać przed nią, wszędzie mnie znajdzie. "Chwała Bogu !" Gadała z Esmą i chyba nie miała czasu by mnie obrazić... Ale gdy nasze spojrzenia się spotkały o mało co nie spadłam ze schodów.
- Jak ty chodzisz ?! Jak jakaś pokraka ! - Nagle do jadowitej kobiety podszedł Carlo... Podniosła go do góry a ja krzyknęłam.
- Nie ! - Zawstydziłam się trochę... Po prostu nie chciałam by zatruła go swym jadem w kłach, eh... Szczeniak zaczął piskliwe szczekać i warczeć a ona go szybko zostawiła.
- Haha ! Nawet pies się pani boi ! - Dodała dwunastolatka.
- A ty czasem nie miałaś zniknąć ! - Wrzasnęła ponownie
- Chciałam panią przeprosić, naprawdę niewłaściwie się zachowałam. - Prawie nie palnęłam czegoś głupiego... Nina przeprasza ?!!
- Oo, nie wiem czy powinnam przebaczyć takiej gówniarze jak ty.
- Naprawdę przepraszam, jest pani bardzo atrakcyjną staruszką i nawet widziałam panią na słynnym obrazie ! - WHAT ?! Ej, ja chyba śnie...
- Oo... A na jakim ? - Spytała lekko się uśmiechając
- "Bitwa pod Grunwaldem" Zabijała pani tak tłuczkiem do mięsa ! Dlatego Polacy wygrali, no jasne ! - Zaśmiałam się ale po chwili przestałam, haha... Wszystko jasne a już się bałam że ona naprawdę żałuję to co powiedziała.
- Zaraz cię zatłukę niedorozwinięty kartoflu...
- Przepraszam ale muszę się odwrócić.
- Nina chodź... - Powiedziałam z niechęcią w głosie.
- No idźcie stąd dwie wywłoki ! Wasze twarze to najgorszy widok świata !
- To chyba pani jeszcze nie patrzyła w lustro. - Rzekła Nina a ja pospiesznie poszłam na górę teraz to będzie... Zamknęłam się w sypialni Germana... Bo w moim nadal nie było drzwi i słyszałam ich zaciętą walkę. Ich dalsza "konwersacja"po 10 min brzmiała jakoś tak:
B: To się nazywają perfumy czegoś czego raczej nie używasz smarkulo !
N; Ja...
B: Tak, tak ty masz swoje własne, ten pot co wydzielasz jak idziesz do sklepu. - Gdy usłyszałam te słowa... To już był koniec ! Zapadła cisza... Nagle głośnie trzaśnięcie drzwiami i znów grobowa cisza... Powoli wychyliłam się zza drzwi i dostrzegłam nadal złą Brunhildę lecz Niny nie zauważyłam na dole "Pewnie poszła..." Zeszłam na dół ostrożnie by nie popełnić żadnego błędu i aby ta "KOBIETA" nie wybuchła jak bomba atomowa. Podeszłam do mojego przyszłego męża i spytałam gdzie znajduję się dziewczyna, odpowiedział że wróci wieczorem ale miał gorszą wiadomość... Brunhilda miała zamieszkać tu na tydzień ! To jest najgorszy koszmar jaki mnie dopadł.... Łza zleciała mi po policzku którą od razu starłam, przytuliłam się do ojca Violetty i nie mogłam uwierzyć...
- A ty co, nie macaj go tak tam ! Lepiej zabierz się za obiad, a nie ! Co z ciebie za kobieta która na każdym kroku płacze i tylko chcę się obściskiwać ?! - Już chciałam jej przywalić... To byłoby cudowne, eh... Poszłam do kuchni i faktycznie pomogłam Oldze, chociaż na chwilę uwolniłam się od tego szatana.... Olga zaczęła płakać do garnka z zupą "Na pewno szykuję ją dla Brunhildy"
- Ta kobieta mnie tak wkurza, tacy ludzie powinni być tępieni. - Zaczęła rozmowę gosposia
- Racja racja, niestety musimy przeżyć tu z nią tydzień, eh... Ciekawe gdzie Nina, niedawno tak się cieszyła że zdała do Stud!a a teraz ma na pewno zły humor.
podgląd gifa
- NINA ZDAŁA DO STUD!A ?! - Krzyknęła na cały głos, ja tylko uspokoiłam ją by tak nie krzyczała. Nagle w kuchni zjawiła się ESMERALDA... 
- Jak to ?! Ona chodzi do tej głupiej szkoły ?! Kto jej pozwolił ! - Mówiła kierując swój przeszywający wzrok na mnie.
- Spokojnie, uspokój się to wcale nie jest głupia szkoła uczy się tam Violetta. A po drugie to jej decyzja, powinna być szczęśliwa. - Uspakajałam ją, chociaż... Chyba nie powinnam się wtrącać w te sprawy. Po wymianie, ekhem... Nieprzyjemnej wymianie zdań wyszła z domu trzaskając drzwiami. Jednak coś je łączy...
- Widzisz Germusiu ta twoja szafa wystraszyła ci piękną damę z domu. Z tą Eseraldą powinieneś się ożenić i z nią być ! A nie z tą prostaczką ! - "Kobieto Esmeraldą ! Esmeraldą !" Zaraz jej chyba przyłożę, czasem wydaję mi się że ona to chyba matką Jade...
- Babciu ale Angie...
- Wiem, wiem Angie to pasożyt i nie potrafisz się jej pozbyć, bo masz za dobre serce. Ale ja ci pomogę... - Wyciągnęłam tasak i już prawie zadźgałam ją gdyby Olga nie zareagowała w ostatniej chwili. Z łzami w oczach pobiegłam do pokoju Germana i tam schowałam się w szafie... Kiedyś jak byłam mała wyobrażałam sobie że to była "Narnia" i chowałyśmy się tu z Maryją choć ona się prawie tu nie mieściła. Wspomnienia wracały a ja się zaśmiałam z nich, nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Przestałam chichotać i błagałam tylko żeby mnie nie znalazł... Kroki były coraz głośniejsze i drzwi od szafy się otworzyły, German ukucnął i przyglądał mi się.
- Skąd wiedziałeś ? - Zapytałam zdziwiona przez łzy.
- Zawsze się ukrywałaś w szafie jak byłaś mała... Pomyślałem że jeśli nie ma cię w łazience ani na łóżku musisz być w Narni... Wiem że cię wkurza, ale nie martw się tym i wyjdź stąd. - Powiedział podając mi rękę, zrobiłam posłusznie o to o co mnie prosił. Usiadłam na jego łóżku a on koło mnie, objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się w niego, w jego objęciach znikały wszelkie smutki. Gdy "odkleiłam" się i spojrzałam mu w oczy automatycznie się uśmiechnęłam. Zbliżył twarz do mojej i powstał bardzo czuły pocałunek... Lecz po chwili oddawania całusów zachęcało to do czegoś innego... Zaczęłam rozpinać mu koszulę i przenieśliśmy się na pozycję leżącą, przynajmniej ja... Gdy na chwilę przestaliśmy zauważyłam że byłam pod nim, zauważyłam też iskierki w jego oczach, ah... Te oczy. Znów nasze usta się spotkały nie miałam ochoty oderwać się od niego... Usłyszałam skrzypienie drzwi ale pomyślałam że to nikt ważny więc dalej kontynuowaliśmy. Zaczął całować moją szyję a ja nie wiem dlaczego ale się zaśmiałam.
- Jezu, ludzie jak na razie to nie chcę rodzeństwa ! - Odparła Violetta przed napadem śmiechu.
- Ekhem... Może trochę kultury kobieto ?! Wykorzystujesz tylko mojego wnuczka to widać już po
tobie ! - "Wysłowiła" się Brunhilda... Oczywiście German nic nie odpowiedział tylko chwycił swoją koszulę z podłogi i nałożył ją na siebie. Zachichotałam bo miał policzek cały w mojej szmince i rozczochrane włosy.
- Z czego rżysz jak koń kobieto ! Wyjdź stąd bo muszę porozmawiać z Germanem, kulturalnym, normalnym człowiekiem w przeciwieństwu do ciebie. - Zrobiłam to co mi kazała bo inaczej sama by mnie zadźgała tylko ona swoim chudym palcem a nie tasakiem. Gdy byłam już na korytarzu Violetta gdzieś zniknęła.
- Eh.. No nic. - Powiedziałam sama do siebie i ruszyłam do swojego pokoju. Zapomniałam że swoją szczotkę zostawiłam u Germana. "Chyba mnie nie zabiję przy nim" Pomyślałam i podeszłam do drzwi, przy okazji usłyszałam ich rozmowę.
- German powinieneś tą kobietę na stos i spalić ! Nie wiem jak możesz ufać takiej kobiecie jak ona ?! Wygląda jak tłusta świnia, włosy jak ze szmaty zmoczonej w oleju, nogi jak wykałaczki dziwne że się jeszcze nie połamały, nie mówiąc już o jej twarzy... Boże ! To jest dopiero ohydztwo. - Zaczerwieniłam się i to było widać, już miałam tam wparować i jej wszystko wygarnąć gdy usłyszałam głos mojego partnera.
- Babciu wiem że chcesz dla mnie najlepiej ale ja jestem z nią szczęśliwy...
- Hahaha, chyba ci zrobiła pranie mózgu ! Ona leci tylko na twoją kasę to pewne ! Powinieneś być z tą piękną kobietą Esmeraldą, ona to ma wdzięk i urodę prawdziwej damy. Wygląda tak samo jak ja 70 lat temu... - O boże współczuję matce Niny...
- A ta twoja Ążi to jest jakieś dziecko uwierz mi wybierz Esmerladę ! - "Ążi ? To może żona Gregoria... W sumie nikt nie wie ile ma lat..."
podgląd gifa- Co ty tu robisz ? - "O wilku mowa"...
- Ja idę do Germana a ty co ?
- Podsłuchiwałaś ich ! - Mówiła tak głośno że miałam odczucie że robi to specjalnie... Nagle z pokoju wyszła zła emerytka z pretensjami do mnie.
- A ty co desko jedna ?! Ładnie to tak podsłuchiwać ?! - Zaczęła na mnie najeżdżać za nią ujrzałam zdziwionego pana domu. Nie ważne co bym powiedziała ona zawsze miała odpowiedź że jestem zła... Miałam tego dosyć więc pod wpływem emocji zaczęłam płakać na ich oczach, spojrzałam ponownie na partnera "Dlaczego nic nie zrobisz ? Nie widzisz że cierpię ?!" Pomyślałam i z łzami poszłam na dół. Pobiegłam gdzieś... Gdzieś na pewno, po utracie sił upadłam na kolana chowając twarz w dłoniach. "Dlaczego Angie ? Dlaczego ? Przecież znasz Brunhildę, zawsze ci dokopie dlaczego teraz cię te jej puste słowa tak zabolały?" Pytałam sama siebie... A może to dlatego że nie miałam żadnego wsparcia u szwagra ? Nie wiem... Po chwili usłyszałam zatroskany, znajomy głos.
- Angie ?! Co jest dlaczego płaczesz ?! - Przez łzy zobaczyłam Pabla, odruchowo przytuliłam się do niego i nadal łkałam te słone łzy... Zabrał mnie do swojego domu tuż niedaleko, kazał mi usiąść na kanapie i się uspokoić. Zrobiłam to a on po chwili podał mi koc bym się nim okryła, pomógł mi zdjąć kurtkę i powiesił moją torebkę. Następnie ponownie przytulił...
- Ej, proszę nie płacz. Jesteś taka piękna... Niech łzy nie zasłaniają twej urody. - Na chwilę się
uśmiechnęłam ale znów zaniosłam się płaczem, zaproponował mi herbatę a że mnie suszyło zgodziłam się na nią. Po sekundzie cały koc był mokry, z każdą minutą coraz bardziej się uspokajałam wiedząc że będę musiała się tłumaczyć z tego. Przyszedł z napojem i podał mi go do ręki, odpowiedziałam ciche "dziękuje" i wypiłam trochę.
- Możesz mi powiedzieć co sprawiło u ciebie taką reakcje ?
- Nie rozmawiajmy o tym ok ? - Po moim policzku znów zjechała łza którą zdążył mi wytrzeć Pablo.
- Dobrze, przepraszam... Wypij jeszcze łyka będzie lepiej. - Pokiwałam tylko głową i przez dłuższy czas rozmawialiśmy i wspominaliśmy o dawnych czasach.
- A pamiętasz jak za dużo się popryskałeś perfumami ? Zamiast przyciągać dziewczyny to wszystkie od ciebie uciekały. - Zachichotałam, nawet nie zauważyłam że opieram głowę o jego ramię.
- Tak, wszystkie oprócz tej jednej... Ona się spytała czy mnie skunks czasem nie najechał. Zawsze dopisywał ci humor wiesz ? - Mówił łapiąc moją rękę, spojrzałam na niego z szerokim uśmiechem nagle zagubiłam się w jego oczach. Patrzyłam się na niego jak głupia nawet nie zauważyłam kiedy przybliżył się dość blisko by mnie pocałować. Nie protestowałam wręcz przeciwnie oddawałam pocałunki z wielkim entuzjazmem. "Jesteś nienormalna Angeles !" Gdy pomyślałam tak odsunęłam
się od przyjaciela.
- Wiem... Nie powinniśmy masz męża. - Odparł smutny Pablo.
- A ty dziewczynę... - Dokończyłam za niego, westchnął i zapytał czy będę chciała dziś u niego nocować. Zgodziłam się, nie miałam zamiaru chociaż teraz tam wracać. Zaprowadził mnie do sypialni.
- Ale... Przecież ty tu śpisz. - Stwierdziłam
- Tak, ale ty tu spędzisz noc ja pójdę do gościnnego.
- O nie, nie...
- A co chcesz ze mną spać ? - Uśmiechnął się łobuzersko a ja opuściłam pomieszczenie kierując się do innego pokoju.
- Nie pozwolę ci się dla mnie poświęcać. - Odparłam i zamknęłam drzwi.
20 min później...
Jestem już w łóżku właśnie już prawie zasypiam ale spojrzałam tylko jeszcze na komórkę.
- Zero wiadomości... Pewnie się mną nie przejmuję. - Zasmuciło mnie to... Nie napisała ani nie zadzwonił ? Eh... Zasnęłam z tą smutną wiadomością...
Rano obudziłam się rześka i wypoczęta, poczułam czyjejś objęcia w mojej tali, pomyślałam że to wszystko było snem i że Brunhilda nawet nie wkroczyła do tego domu lecz było inaczej. Odwróciłam się i zobaczyłam Pabla. Skupiłam się na jego wyglądzie tak słodko wyglądał ! Ale... Co ja u licha robię w jego pokoju ?!  Nagle zauważyłam jak pomału się budzi...
- Em, Angie... Cześć... - Zaczął zamulony
- Co ja tu robię ?
- Lunatykowałaś, przyszłaś do mnie w nocy i położyłaś się obok. Nie miałem serca cię wyrzucić ani budzić.
- Tak, tak a może nie chciałeś ? - Kącik ust podniósł mi się do góry. Gdy patrzyłam tak na niego przypominał mi takiego słodkiego misia którego by się chciało tylko tulić.
- Nie jesteś zła. - Zapytał zdziwiony wstając, gdy zobaczyłam go bez koszulki aż zdębiałam... Nie myślałam że jest tak umięśniony pod tymi koszulami.
- Co ? - Spytał ubierając spodnie.
- Ładna klata... - Zachichotałam.
- Wiem, a co podoba się ? - Znów się uśmiałam... "Angie po prostu WTF ? Jesteś z Germanem a śpisz ze swoim najlepszym przyjacielem"
- Idę zrobić śniadanie. - Pokiwałam głową i gdy wyszedł ubrałam się w wczorajsze ciuchy. Też powoli zeszłam na dół i poczułam zapach gofrów, zajrzałam do kuchni i zobaczyłam małego "Kucharzyka". Zjedliśmy śniadanie w wesoły sposób ciągle żartowaliśmy póki nie zaczął tematu o moim szwagrze.
- German dzwonił ?
- Nie... - Odpowiedziałam smutna
- To dziwne, niepodobne do niego... Wiesz czekaj sam do niego dryndę. - Zdziwiło mnie zachowanie Pabla ale nie protestowałam, próbował się do niego dodzwonić.
- Nie odbiera, poczta głosowa.
- Pewnie podlizuję się swojej babci i całuję się z Esmeraldą ! - Powiedziałam wkurzona
- Przestań ! Jesteś dla niego całym światem, nie mógłby cię zdradzić... - Uspakajał mnie przyjaciel
- A ja ? - Połknęłam nerwowo ślinę i spojrzałam mu w oczy. - Pocałowałam cię... Czyli go zdradziłam...
- To akurat była chwila słabości... Przyjacielskie spotkanie ust to nic takiego. - Kąciki ust powędrowały do góry.
- Hehe, ty zawsze coś wymyślisz. - Rzekłam kończąc jedzenie. - No nic muszę tam iść nie będę się ciągle ukrywać.
- Zadziwiasz mnie Angeles... Podwiozę cię... - Zgodziłam się w sumie nie chciało mi się iść "Eh... Leniwa się zrobiłam !" (xd) Ubrałam kurtkę i zabrałam torebkę, wsiedliśmy do auta i jechaliśmy do mieszkania w ciszy. Gdy auto się zatrzymało już nie wiedziałam czy tego chciałam... "Znów spojrzeć tej kobiecie w oczy ?" Bałam się ale wysiadłam z samochodu i byłam już przy drzwiach, wsadziłam kluczyk i przekręciłam go. Weszłam do środka i pierwsze co zobaczyłam to smutny German przy pianinie aż zrobiło mi się zrobiło go żal chciał coś powiedzieć ale.
- ANGIEEEEEEEEE ! - Krzyknęła Nina i rzuciła mi się na szyje. - Boże kobieto powinnam cię skatować zostawiłaś mnie z tą wredną babą !
- Też się cieszę że cię widzę... - Przytuliłam mocniej dziewczynę nagle z schodów zbiegła Violetta i też mnie uściskała.
- Haha, tak tęskniłam gdzie się podziałaś ?!
- Jezu... Nie wyjechałam odwiedzić Maryi. - Zaśmiałam się
- A to szkoda... Wielka szkoda... - Powiedziała ponura Brunhilda a obok niej Esmeralda...

Haha, Brunia... Nie wyszyło mi tak dobrze jak w blogu Julki i B. Ale no cóż coś się tam wymyśliło. Mam nadzieję że chociaż trochę się podobała krótka sprzeczka Niny i Brunhildy. 
Trochę dłuższy rozdział w przeciwieństwu co ja piszę... Trochę Pangie ale nie martwcie się :) Lubię mieszać :D No nic... To wszystko !
Jeśli chodzi o ich teksty to mnie fantazja poniosła... xD
Hmm....
PROSZ O KOMENTY BO PO NICH MAM FANTAZJĘ *-* xd
Zapraszam na 53 rozdział !

Image and video hosting by TinyPic

13 komentarzy:

  1. super to twój najdłuższy rozdział co będzie dalej czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Brunia! Jak fajnie się o niej czyta nie musząc pisać :-). Genialne :-) Ninie chyba nie przypadła do gusta starsza pani:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha,świetny rozdział!Zrobiło mi się szkoda Angie..Jak ona mogła całować się z Pablem?! O.O
    Ale Brunia,wymiata. :)Nina,jak zawsze,wie co powiedzieć. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T.H.X :3
      Eee... Fantazja za duża xd
      Yay :3
      Wie, wie :D

      Usuń
  4. Świetny rozdział ! ♥.♥
    No właśnie Kaa. ma racje, jak ona mogła pocałować Pablito ?! :'(
    Eh.... Może next też będzie taki długi ? ! HE... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T.H.X :3
      Powtarzam się.... Fantazja ^_^
      Może...

      Usuń
  5. B. - dobrze powiedziane, kochana. :D Dobrze się o niej czyta, nie musząc pisać. xD
    Świetne riposty, rozdział czytałam z uśmiechem, od czasu do czasu chichąc. :D
    Z Brunią dobrze dałaś sobie radę. ^^
    Pozdrawiam. :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje ,super rozdział :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Brunia, hahaha <3
    Ej, ten pocałunek... Rany.
    Ciekawie tu :)

    Wpadaj do mnie na nowy rozdział: http://violetta-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine