- To nie może być prawda ! - Ponownie podniosłam głos łkając słone łzy
- Angie, proszę nie płacz. To się wyjaśni proszę cie...
- Nie potrafię rozumiesz ?! To tak boli... - Powiedziałam podnosząc głowę i kierując wzrok na mojego przyjaciela.
- Jego też musiało tak zaboleć jak zobaczył twoje zdjęcia z Danielem...
- Trzymasz jego stronę ?!
- Nie trzymam żadnej rozumiesz ? Ale pewnie czujesz się teraz samo jak on wtedy, spróbuj go też teraz zrozumieć zdarzyło ci się to samo co mu... - Nic nie powiedziałam tylko wyciągnęłam chusteczki i zaczęłam wycierać słone łzy a później smarkać.
- Nie masz odczucia że... Musisz z nim porozmawiać ?
- Tak... Ale nie teraz...
2 dni później...
Dziś znów idę do tego przeklętego domu żeby wyjaśnić sobie pewną sprawę z Germanem. Zapukałam i od razu otworzył mi drzwi pan domu.
- Co tu robisz ?
- Chciałam się czegoś dowiedzieć...- Niny nie ma.
- Mogę wejść ? - Zapytałam
- Nie, lepiej nie. - Super Angeles nawet teraz cię nie wpuści do środka.
- Możesz mi powiedzieć co to jest ? - Powiedziałam pokazując mu zdjęcie
- T-to nie t-tak... - Zaczął się jąkać.
- Zdradziłeś mnie ! Jak mogłeś ?! Nie czujesz winy ?!
- T-to nie tak pozwól mi wytłumaczyć...
- Mam ci pozwolić tak jak ty mi ?
- Angie... - Chwycił mój policzek.
- Nie ! Nie ma Angie, nie ma nas... Jak się teraz czujesz ?
- A ty ? Masz tą samą reakcje co ja jak się czujesz ? Jesteśmy kwita... - Oburzyły mnie jego ostatnie słowa.
- KWITA ?! A co my dzieci ?! Jak możesz tak mówić ? Pocałował mnie, tak przyznaję ! Ale ja to musiałam zrobić. A ty wcale nie musiałeś obściskiwać się z Esmeraldą !
- Po pierwsze racja nie jesteśmy dziećmi, po drugie musiałaś a z jakiej racji ?! Bo pewnie utonęłaś w jego pięknych oczkach tak ?! A po trzecie to ona pocałowała mnie ! - Kłóciliśmy się chyba z godzinę dopóki Nina niepodeszła do nas i nie zatrąbiła nam do uszu.
- Ała... Co tu robisz ? - Zapytałam wkurzona.
- Zachowujecie się jak dzieci, tylko takie nie dorobione. Jesteście dorośli... Jaki przykład mi dajecie ? Nie możecie usiąść na tej cholernej kanapie i sobie wszystko wyjaśnić, chociaż spróbować... A nie drzeć "mordy" na całe Buenos Aires. Wstyd mi za was, niedługo przyleci Violetta i co jej powiecie ? Że głupi psychopata cię szantażował ? A ty że cię Esme pocałowała bo ci robiła reanimacje ? Może zaoszczędźcie jej łez i swojego czasu co ? Powiadam że mi was żal, naprawdę... Ruszcie swoją głową i choć raz... Nie zachowujcie się jak idioci. Ok ? No... Ja się wypowiedziałam mam nadzieję że w waszych szarych komórkach coś nastąpiło. - Odeszła w stronę kuchni a my tam staliśmy jak zdębiali.
- Przepraszam... - Odpowiedzieliśmy jednocześnie, głęboko westchnęłam.
- Może ma rację ? - Poczułam dreszcze gdy tak jakby przyznałam jej racje.
- Spróbujmy sobie coś wyjaśnić, to nie jest zły pomysł. - Powiedział tym razem spokojnie, pokiwałam głową i za zgodą ojca Violetty weszłam do środka. Usiedliśmy na sofie jak doradziła nam Nina i "porozmawialiśmy" tak jakby bo co 5 min znów podnosiliśmy glosy ale próbowaliśmy się uspokoić... Gdy wytłumaczyłam mu wszystko...
- Czemu nie powiedziałaś mi ?
- Pewnie byś zadzwonił po policje, a ja po prostu się o was bałam... - Nie wierze pierwszy raz od tego zajścia normalnie rozmawiamy !- Taa... Przepraszam, a co do mnie i Esmeraldy to naprawdę ! Ona się na mnie rzuciła i ktoś zrobił zdjęcie uwierz... - Położył mi rękę na ramieniu którą od razu odciągnęłam od siebie.
- Z trudem ci wierzę... - Po tych słowach lekko się uśmiechnął.
- To-to dobrze, dzięki... - Już miał mnie pocałować w policzek gdy go odepchnęłam.
- Ale nie możemy być razem.
- Co ? Czemu ?- Zwątpiłeś we mnie, nie ufałeś mi a to mnie zabolało, przepraszam. - Ściągnęłam pierścionek zaręczynowy i oddałam mu go.
- Muszę już iść... - Skierowałam się ku drzwi i wyszłam... "Mam nadzieję że dobrze zrobiłam" Powiedziałam sama do siebie zaciskając zęby...
18:46...
Wróciłam do mieszkania w którym aktualnie przebywam, późno wróciłam... Spędziłam trochę czasu w parku na przemyśleniu i poukładaniu sobie wszystkiego. Jeszcze dzwoniła do mnie Violetta, eh... Szkoda słów. Weszłam do środka, pozostawiłam swoją kurtkę na wieszaku i chciałam bez problemowo wpełznąć do swego pokoju. Na szczęście udało mi się to zrobić, moja komórka wciąż dzwoniła co chwilę dostawałam sms-y od Germana... Powoli miałam go dość, odpisałam mu tylko na jednego:
Od Germana
Proszę odpisz, chociaż
wróć do domu.
Angie
Wrócę dzień przed powrotem
Violetty.
W końcu wyłączyłam telefon i położyłam się do snu...
2 dni później...
Właśnie się pakuję na razie nic nie wspomniałam o tym Pablu, ale i tak pewnie zrozumie. Wkładam właśnie ostatnie rzeczy do walizki gdy..
- Cześć An... Co ty robisz ? - Zapytał mój przyjaciel
- Pakuję się...
- Po co ? Angie... Znów wracasz do tamtego domu ?!
- Muszę co powiem Violettcie ? Poza tym pogodziłam się z Germanem, chcę tylko nie robić jej kłopotów.
- Eh... Dobra życzę powodzenia. - I odszedł a parę minut później ja też poszłam na dół, pożegnałam się z Jackie i z Pablem. Ruszyłam dzielnie do domu mając nadzieję że wszystko wróci do normy....
10:35...
Jestem już na miejscu właśnie pukam do dębowych drzwi mając nadzieję że ktoś mi w końcu otworzy... Ku mojemu kolejnemu zaskoczeniu otworzył mi ojciec Violetty, uśmiechnęłam się a on odwzajemnił tym samym.
- Ekhem... - Chrząknęła Nina.
- Czy macie zamiar całą wieczność gapić się na siebie czy co ? - Po tych słowach wpuścił mnie do środka a ja od razu skierowałam się do swego dawnego pokoju, za mną dziewczyna która pomogła mi się rozpakowywać...
Wieczorem...
Idę na kolację coś ostatnio nabrałam apetytu, zasiadłam przy stole na swoim dawnym miejscu i czekałam z resztą na przybycie Olgi z jedzeniem. Gdy gosposia przyszła przynosząc sałatki, pieczywo, zupę ja od razu chwyciłam za to pierwsze ale niestety German zrobił to samo i nasze dłonie się spotkały. Pamiętając to co kilka dni temu powiedziałam szybko zabrałam rękę...
- Angie wszystko w porządku ? - Zapytałam Nina
- Tak, a o co chodzi ?
- Nie... Nic tak się pytam. - Reszta kolacji przebiegła bez problemowo lecz czułam jak pan domu śledzi mnie wzrokiem.
- Angie ! - Nagle ziemniak wylądował na moim nosie i upadł na ziemię.
- Ty żyjesz ? Miałaś minę jakbyś zaraz zwymiotowała... - Znów odparła dwunastolatka, ja pokiwałam głową i odeszłam od stołu. Popędziłam do swego pokoju w którym się zamknęłam i znów rozmyślałam o mojej decyzji...
Pogodzeni ! :D Ale już nie razem... Ale pogodzeni ! xd
Czy Angie wytrzyma ?
Hmm...
Ps: Sorry że tak późno ale gdy wstałam była 10 :3
Zapraszam na 46 rozdział !
Nefii
super ciekawe czy jeszcze będą razem...
OdpowiedzUsuńczekam na nexta
Eeee... xd
UsuńT.H.X :3
Zrobiłaś 1 część - pogodziłaś ich. A teraz część 2 - mają być razem albo idziesz do trumny.
OdpowiedzUsuń*_* ok idę do trumny :D
UsuńKiedy next? Prosze prosze prosze prosze prksze prosze prosze szybciutko <3
OdpowiedzUsuńSory ze z animka ale cos w telefonie nie moge lognac ;)
Dziś... ? :D Ehem, ehem, ehem :P
UsuńSpoko :3
Masz pogodzić GERMANGIE!!! To rozkaz! :D
OdpowiedzUsuńHaha okok xD
Usuń