8/13/2013

Rozdział 37. "Przypadek ?"

Reszta śniadania minęła dość normalnie, poza tym że Jade i Nina zaczęły oblewać się mlekiem... Ale ok, zapukałam do gabinetu Germana... Usłyszałam spokojny i melodyjny głos mówiący "Proszę" gdy weszłam do środka od razu przeszłam do rzeczy.
- Hej, wiesz powinieneś pozwolić Violetcie polecieć do Polski, odkryję nowy kraj i nauczy się tam wiele ciekawych rzeczy. - Była chwila ciszy aż odrzekł.
- Masz rację....
- No ale German zrozum że ona nie moż... Co ?
- Powiedziałem tak.
- Ale co ? Tak po prostu ?
- No, idę to jej powiedzieć. - Wyszedł z pomieszczenia a ja siedząc na fotelu wyszeptałam.
- Szybko poszło, mam moc... Może jestem yedi ? ... Eh, za dużo Niny jak dla mnie... - Szłam do swojego pokoju, przechodząc obok drzwi które kierowały do pokoju Violi usłyszałam piski więc postanowiłam tam zajrzeć.
- Hej, nie przeszkadzam ? Co się dzieję ? - Zapytałam jakbym w ogóle nic nie wiedziała, dziewczyna rzuciła mi się na szyję i mocno ściskała.
- Angie... Dziękuje, dziękuję, dziękuje !
- Proszę, ale nie ściskaj mnie tak bo nie jestem cytryną... - What ?! Cytryną ?!
- Cytryną ? - Powiedzieli jednocześnie...
- Za dużo Niny...
- Aaa, tak się cieszę muszę zadzwonić do dziewczyn i Leona. - Dziewczyna wybiegła z swojego pokoju zabierając telefon.
- Dobrze zrobiłeś. - Powiedziałam do Germana
- Wiem... Dlatego mnie kochasz. - Powiedział obejmując mnie ramieniem, również się uśmiechnął i razem poszliśmy na dół.
- A kiedy ona ma już wyjechać ?
- Podobno jutro...
- Tak szybko ? - Odrzekł zdziwiony... Wzruszyłam tylko ramionami i poszłam zrobić sobie herbatę, gdy tam dotarłam zauważyłam że nasz "mózg" nałożył głowę dzika a Esmeralda domalowuje mu wąsy i brwi bitą śmietaną.
- Co wy robicie ?
- Maskujemy się, będę z tą-tą znaczy tym łbem chodzić po lesie i straszyć tych głupich biedaków aż narobią...
- Dobra nie dokańczaj - Przerwałam tą bezsensowną dyskusję z Jade ale i tak uśmiechnęłam się pod nosem patrząc na to co wyprawiają. Woda już się zagotowała a ja tak się zagapiłam na te dwie że polałam sobie rękę wrzątkiem, krzyknęłam strasznie piskliwie i głośno że po 5 sek. German już był na miejscu. Moja dłoń była cała czerwona i z każdą minutą puchła coraz bardziej, bąble pojawiały się znikąd i momentami czułam jakby skóra ze mnie schodziła. Esmeralda pomogła mi lekko ochłodzić poparzoną rękę ale i tak mój partner nalegał bym pojechała do szpitala. No cóż go się nie da przekonać że nie, więc wsiadałam do auta i ruszyliśmy... Bla,bla,bla,bla...
Lekarz ponownie schłodził moją ręką wodą a następnie położył na niej lód...
10 min. później...
W końcu zdjął mi z ręki mały woreczek lodu, potem delikatnie obandażował moją rękę. Coś mówił ale ja go nie słuchałam, znów przypomniała mi się sytuacja z kuchni i momentalnie się uśmiechnęłam.
- Halo, proszę pani... Ej ! - Wtedy przyłożył mi lekko z liścia, wstałam dotykając "poszkodowany"
policzek.
- Co to miało być... - Warknęłam do lekarza
- Może pani już iść, to tyle. - Chciałam już coś powiedzieć ale zrezygnowałam... Wyszłam z pomieszczenia zabierając torebkę, sztucznie się uśmiechając do ojca Violi odebrałam od niego kurtkę.
- Co się stało ? Czemu "macasz" swój policzek ?
- Nie chcesz wiedzieć... - Po tych słowach wróciliśmy do domu w milczeniu, szczerze bałam się otwierać tych drzwi. Miałam nadzieję że chociaż jeden raz nie robią niczego głupiego... Gdy weszłam do środka zobaczyłam że Nina wraz z Olgą, Jade i Esmeraldą oglądają tv ?
- Co wy robicie ? - Zapytałam
- Cii... Oglądamy M jak Miernota ! Nie... Henio dlaczego zdradziłeś Baśkę ! Przecież ona, ona... Była kobietą ! - Mówiła przejęta serialem Nina.
- Może je zostawimy same ? - Szepnęłam do Germana.
- Ja nie wiem, boję się że mi przez okno wyrzucą telewizor jak Henio zaraz nie wróci do Baśki. - Odpowiedział mi, a ja tylko go poklepałam po plecach i poszłam do pokoju Violi sprawdzić jak tam... Zapukałam do dębowych drzwi i usłyszałam "proszę" wtem wkroczyłam w teren siostrzenicy.
- Hej, jak szczęśliwa ? - Zapytałam siadając na łóżku obok niej.
- Jeszcze się pytasz ? Nie mogę uwierzyć że się zgodził i to wszystko dzięki tobie. - Po tych słowach
znów mnie przytuliła.
- Więc jutro już się żegnamy...
- Mówisz tak jakby miała pojechać na całe życie, będę tam tylko 3 dni to mało... - Powiedziała zasmucona dziewczyna.
- Tak, ale chociaż jedziesz więc nie rób kwaśnej miny. - Następnie pocałowałam Violę w czoło, rozmawialiśmy przez dłuższy czas, pomogłam jej się spakować i razem zeszłyśmy na obiad. Musiałam jeść lewą ręką co mi nie za bardzo wychodziło, ale jakoś się udawało.
- Angie, po jaką cholerę jesz lewą ręką ? - Spytała nasza urocza,sympatyczna, miła... Nina. Nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam jej prawą dłoń która była cała w bandażu.
- Oj, Angelica miała rację przez Germana trafisz do szpitala. - Odparła po czym szybko zatkała sobie ręką usta.
- Ja zjem w kuchni... - Po czym skierowała się do drugiego pomieszczenia a mój przyszły mąż momentalnie się zasmucił.

Co tu dodać... 
Hmm...
Zapraszam na 38 rozdział !

Nefii

11 komentarzy:

  1. Oj biedna dłoń Angie ://// ZAJEFAJNY ROZDZIAŁ :)

    - Barbbie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jade rozwala system! A Nina i Esmeralda jej pomagają! Super! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ja dobrze przeczytałam?!Miła Esmeralda?xD Hahahahah,"M jak Miernota"-świetne!:D
    Czekam na następny rozdział! ; ))


    Kaa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T.H.X :3
      No przecież się pogodziły... Jakby :D

      Usuń
  4. Haha, świetny rozdział, tylko szkoda mi obolałej Angie :((
    zapraszam do siebie, bo zostałaś nominowana do liebster blog♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojoj, Angie ty łamago ! XD (bez urazy) Eeeeekstra rozdzialik czekam na kolejnego :*** :d

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine