8/12/2013

Rozdział 35. "Szczęśliwa Gwiazdka"

Po wymianie zdań o halucynkach wstąpiłam do Pabla...
- Dawno u ciebie nie byłam już zapomniałam jak tu jest.
- Tak, ee... Jak tam, przygotowujecie się do narodzenia ?
- Zabrzmiało to jakbym miała zaraz rodzić. - Po tych słowach zachichotałam i Pablu też poprawił się humor.
- W sumie, to sadło to ty masz. - Zaczął "macać" mój brzuch.
- Mów za siebie ! - Powiedziałam po czym walnęłam go poduszką w twarz...
- Dobra bo mnie zabijesz, chcesz herbatę, kawę ?
- Sok jak masz. - Pokiwał pionowo głową i poszedł do kuchni a ja rozglądałam się po mieszkaniu. Nagle zauważyłam na półce list miłosny kiedy kiedyś wysłałam mu jak byliśmy nastolatkami, sądziłam że już dawno go wyrzucił lub że zgubił... Nie myślałabym że przetrwa on już aż 10 lat, chwyciłam kawałek papieru który kiedyś wiele dla mnie znaczył.

A kiedy przyjdzie już ten czas,
By pójść przez życie razem,
Pójdziemy zachwyceni wraz,
Miłość nam będzie drogowskazem.
A więc podajmy sobie dłoń
I złączmy serc swych bicie,
Wspólny nam los i wspólny dom,
Na całe nasze życie !

- Tak bardzo cię kochałam a teraz...
- A teraz o mnie zapomniałaś... - Dokończył stojący za mną Pablo trzymając szklankę soku.
- Proszę. - Dodał po czym podał mi ciecz.
- Nigdy o tobie nie zapomniałam...
- Wierzę... - Odstawiłam szklankę i przytuliłam mojego przyjaciela zaciskając wargi. Usłyszałam otwierając się drzwi jednoznacznie była to Jackie.
- Oo, Angie cześć. - W tamtej chwili przestaliśmy i spojrzeliśmy na kobietę.
- Hej... Wiecie muszę już iść, mam wiele spraw do pozałatwiania. Pa...- Szybkim korkiem upuściłam dom Pabla i poszłam znów do swego. Przekraczając próg zauważyłam że znów świrują.
- Co wy wyprawiacie ? - Spytałam z niechęcią.
- Ty jest spokojna czyli nie widziała dachu... - Powiedziała Nina po czym Matias walnął ją w głowę, wyszłam na zewnątrz i spojrzałam, na antenie była moja bielizna. Po chwili koło mnie zebrali się domownicy...
- Nie mówcie że to moje...
- Ok - Odpowiedzieli chórem i zapadła cisza...
- Jak mogliście moją bieliznę władować na dach ?! - W tamtej chwili znów wybuchłam, German próbował mnie uspokoić ale nie udawało mu się to.
- Wiesz... Znalazłam taką fajną wyrzutnie do ręczników a że nie chciałam ich marnować to wzięłam twoją, wiesz co... - Już chciałam palnąć coś obraźliwego ale wzięłam dwa głębokie oddechy i weszłam do środka mieszkania i usiadłam na kanapie w salonie, spojrzałam na choinkę i przypomniały mi się święta z Maryją, jak byłam jeszcze mała. Wzruszyła się przypominając sobie dawne czasy, poczułam jak ktoś mnie obejmuję.
- Kochanie nie płacz kupię ci nowe rzeczy... - Mówił mój partner
- No właśnie ja znów wywalę a on znów kupi, krąg życia. - Dodała Nina a ja w końcu wróciłam na ziemię.
- Nie, ja po prostu się wzruszyłam...
- Że ci gacie na antenę wywaliłam ? Muszę to robić częściej !
- Nie tym się wzruszyłam, myślisz że majtkami na dachu ?!
- Różni są ludzie... - Dodała z wyszczerz em.
Dalej to bla, bla, bla obiad bla, bla, bla kolacja bla, bla, bla może przejdźmy do jutra....
Rano obudziłam się w świetnym nastroju, wstałam, umyłam się, uczesałam, ubrałam i wzięłam Carlo na dół, dzisiaj ja miałam go wyprowadzić. Ubrałam kurtkę i wyszłam z nim i tak chodziłam z 2 godz. i takie tam bla, bla, bla. Ok wróciliśmy do domu... Odstawiłam błękitną smycz i podeszłam do stołu gdzie byli już wszyscy domownicy prócz jednej osoby...
- Gdzie jest German ? - Zapytałam, wszyscy odpowiedzieli że nie wiedzą a dwunastolatka zaczęła się śmiać.
- A ty co ?
- Nie nic German zaraz przyjdzie... - Spojrzałam na Violę ona tylko ruszyła ramionami, jadłam właśnie bułkę z szynką i pomidorem gdy do stołu dosiadł się mój partner, miał czerwone włosy. Wszyscy wybuchli śmiechem nawet ja nie mogłam się oprzeć...
- Nina dziś jest gwiazdka ale jutro uważaj na siebie...
- Ale chociaż nie potrzebujesz czapki...
- Ale wyglądasz uroczo przyznam - Dodałam pijąc herbatę...
- Twoja matka to już w ogóle pomyśli że jestem jakiś chory ! Nie mówiąc już o Pablu i Jackie... - Nie mówiąc już nic zakończyłam śniadanie, reszta dnia to było czyste lenistwo leżałam na łóżku i czytałam książkę "Pięknie żyć". Chyba sobie trochę zasiedziałam nawet więcej niż trochę bo nim się obejrzałam była już 19:00. "O bosh..." Pospiesznie ubrałam się odświętnie i zeszłam na dół, na szczęście gości jeszcze nie było.
- Właśnie miałam po ciebie iść Angie. - Dodała zachwycona siostrzenica, nagle ktoś zapukał do drzwi. Olga otworzyła drzwi akurat byli to: Angelica, Pablo wraz z Jackie. Więc powiedzmy że miałam farta.
Godz.21:15
To właśnie ten moment gdy rozpakują ode mnie te beznadziejne prezenty.
- Dobra Nina czyń honory i ty podawaj prezenty. - Rzekła Esmeralda do dziewczynki
- Czemu ja ? Jestem gnomem a nie pracownikiem.
- Podawaj nie gadaj...
- Dziwnie zabrzmiało ale ok... Dla Pabla. - Gdy mój przyjaciel zobaczył prezent zatkało go.
- Dobra... Przyznać się kto mi dał kapcie ?! - Po tych słowach wybuchł śmiechem, ale gdy zobaczył nasze pierwsze zdjęcie to mnie przytulił, "Dzięki" szepnął. Później dostał krawat, nową koszulę, perfumy... Następnie była Violetta która dostała bluzkę, spódniczkę,buty, bransoletkę, naszyjnik i misia. Potem była Jade która dostał sukienkę, głowę dzika, małego pluszowego pingwina i kosmetyki. Esmeralda również dostała suknię i kosmetyki ale dostała też co mnie dobiło, wisiorek w kształcie serce, taki sam jak kupował...
- G+E ? - Powiedziała zdziwiona.
- Na znak naszej przyjaźni... - Odpowiedział German, po czym wstali i się uściskali... Coś we mnie pękło byłam... Zazdrosna ? Moja twarz przybrała na lekkim smutku...
Dalej było z górki każdy dostał to czego pragnął a na końcu byłam ja... Również dostałam zdjęcie z Pablem gdy je zobaczyłam wzruszyłam się, to było z naszej pierwszej randki... Z napływu emocji musnęłam jego policzek, zrobiłam to również po to by German był zazdrosny. Kątem oka widziałam jego złą twarz, ale gdy spojrzałam się na niego momentalnie się odwracał. Dodał że musi po coś wyjść i poszedł do kuchni. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się dopóki German nie zabrał głosu.
- Przepraszam chciałbym coś ogłosić, ale zanim to zrobię. - Podał mi rękę za którą chwyciłam, nie wiedziałam o co chodzi, zaprowadził mnie koło pianina.
- Kochasz mnie ?
- Najbardziej na świecie... - Odpowiedziałam a on uklęk przede mną i wyjął czerwone pudełeczko.
- Angeles Saramego czy wyjdziesz za mnie ? - Tego się nie spodziewałam...
- German, ja, Nie...

Angie odrzuciła go ?! A może nie... Co dalej ? Czy Jade przymierzy głowę dzika ?
Troszkę Pangie ^.^ 
Hmm...
Zapraszam na 36 rozdział !

Nefii 

8 komentarzy:

  1. Hehehehe majtki na antenie ! XD Ninka i te jej pomysły wymiatają :)) Zaręczyny ah... ! Czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  2. super ciekawe czy powie tak czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam jak piszesz "bla bla kolacja bla bla" :D Wiem wtedy, że nie tylko mi nie chce się opisywać :D A rozdział super :D Niech Angie założy głowę dzika Jade :D I gdzie jest Mercedes? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jestem leniwa ostatnio :D
      T.H.X :3
      Coś się tam wymyśli :3
      Mercedes... A ona już w 2 rozdziale :3

      Usuń
  4. Hahaha,cudo.xD
    Nina rozwala system. :D
    Licze na "tak" ze strony Angie. ; ))

    Kaa.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine