- Coś się stało córciu ? - Spytała łapiąc mnie za ramię
- Zatkało ją zapewne. - Odezwałam się Nina po czym dostała z łokcia od Ramalla
- Przepraszasz mnie teraz ? Kiedy narobiłaś tyle awantur i niepotrzebnych sprzeczek ?
- Lepiej żeby później niż wcale.
- Tak to racja, ale ja muszę to przemyśleć.
- Chyba sama już nie wiesz czego chcesz na początku chcesz się pogodzić a teraz zmieniasz zdanie ?
- Życie jest skomplikowane
- To my je komplikujemy...
- Nie, to ja je komplikuję, ostatecznie ci wybaczam... - Po czym się uśmiechnęłam, ciągle udawałam że jestem zła na nią, nie mogłabym. Również się uśmiechnęła gdy zrozumiała że udawałam, przytuliłyśmy się i wiecie jak to w filmach.... Happy End ! Tylko że to nie był koniec....
Wieczorem
Leże w łóżku pod ciepłą kołdrą, jestem po kolacji piszę resztę moich wierszyków...
Dla Germana
Kocham cię zawsze i wszędzie
gdziekolwiek nie będę.
Twoja miłość w moim
serduszku tkwi i niech tam
zostanie na zawsze
bo z tobą dobrze mi.
Akurat ktoś zapukał do drzwi odpowiedziałam "proszę" i do pokoju wszedł German.
- Cześć. - Przywitał się siadając koło mnie.
- O co chodzi ?
- O nic, nic... - Objął mnie ramieniem i delikatnie pocałował w policzek ja natomiast wtuliłam się w niego.
- Jeszcze raz o co ci chodzi ? - Ponownie zapytałam
- O nic chciałem ci tylko powiedzieć dobranoc
- No właśnie widzę.
- Chciałem cię zapytać gdzie jedziemy ?
- A gdzie mamy jechać ?
- No, niedługo Boże Narodzenie
- Iii.... ?
- Zawsze jeździłem gdzieś z Violettą na święta.
- A nie możemy świąt przeprowadzić tu ?
- Tu ?
- Tak tu, w Buenos Aires, w tym wieku, w tej okolicy, w tym stuleciu.
- Przemyśle to...
- Jeśli nie to ja z wami nie jadę.
- Już przemyślałem zostajemy. - Zachichotałam i próbowałam doprowadzić do pocałunku, na szczęście udało mi się tego dokonać. Dobra bez szczegółów i tak wiecie że odpłynęłam i był namiętny i delikatny słodki.....
Kilka tygodni później...
Obudziłam się wypoczęta w 100% tak się cieszyłam już jutro Boże Narodzenie a przygotowania trwają, mieliśmy dziś kończyć ozdabianie choinki. Byłaby cała gdyby Mercedes nie zjadła połowy dekoracji... Zeszłam z promiennym uśmiechem na dół byłam dość głodna, wszyscy byli w dobrych nastrojach nawet Jade !
- Więc jutro zobaczymy piękny widok...
- Tak, rodzina razem jest piękna... - Dokończyła Olga
- Nie ! Chodziło mi o Germana w stroju mikołaja, Angeles podasz mi dżem ? - Podałam jej to o co prosiła i pospiesznie zjadłam kanapkę. Już wychodziłam gdy ktoś mnie zapytał
- Gdzie idziesz ?
- Muszę coś ważnego załatwić. - Zapomniałam o prezencie dla Jackie ! Przecież jutro przychodzi wraz z Pablem... Co by tu jej kupić ?!
Po godzinie znalazłam tylko buty do tańca... W sumie i tak nie będzie podpisane od kogo to zwale to na Nine... Uśmiechnęłam się w duchu i kupiłam je...
Byłam już w domu i próbowałam schować pudełko lecz dwunastolatka była szybsza.
- Hej, co robisz, co masz, co ukrywasz, pokaż, pokaż, pokaż !
- Odejdź od niej albo utopię cię w kiblu gnomie. - Powiedział rozbawiony German.
- Ty dziadek nie podskakuj mi bo cię Mercedesem potrącę. - Gdy oni sobie tak "rozmawiali" ja poszłam do swojego pokoju ukryć prezent. Gdy wyszłam z pomieszczenia zobaczyłam jak Jade chodzi w koszuli i spodniach Germana plus pomalowała się jak klaun, wyglądała przekomicznie ponieważ ubrania były za duże.
- Oo, Angie kochanie chodź tutaj ! - Mówiła Jade a ja wybuchłam śmiechem, zeszłam na dół a ona za mną. Gdy reszta domowników ją zobaczyła zatkało ich ale po chwili zareagowali tak samo jak ja...
- Z czego się śmiejecie, Angeles kochanie rozumiesz ich ?! - Mówiła obejmując mnie ramieniem.
- Jade, jadłaś dziś halucynki ? - Spytała Esmeralda
Zakończę na tym to opowiadanie, jakoś mi nie wyszło śmiesznie nie było ostatnio wena wygasa ! :D Dlatego tak późno dodane :/
Hmm...
Zapraszam na 35 rozdział !
Nefii
Obudziłam się wypoczęta w 100% tak się cieszyłam już jutro Boże Narodzenie a przygotowania trwają, mieliśmy dziś kończyć ozdabianie choinki. Byłaby cała gdyby Mercedes nie zjadła połowy dekoracji... Zeszłam z promiennym uśmiechem na dół byłam dość głodna, wszyscy byli w dobrych nastrojach nawet Jade !
- Więc jutro zobaczymy piękny widok...
- Tak, rodzina razem jest piękna... - Dokończyła Olga
- Nie ! Chodziło mi o Germana w stroju mikołaja, Angeles podasz mi dżem ? - Podałam jej to o co prosiła i pospiesznie zjadłam kanapkę. Już wychodziłam gdy ktoś mnie zapytał
- Gdzie idziesz ?
- Muszę coś ważnego załatwić. - Zapomniałam o prezencie dla Jackie ! Przecież jutro przychodzi wraz z Pablem... Co by tu jej kupić ?!
Po godzinie znalazłam tylko buty do tańca... W sumie i tak nie będzie podpisane od kogo to zwale to na Nine... Uśmiechnęłam się w duchu i kupiłam je...
Byłam już w domu i próbowałam schować pudełko lecz dwunastolatka była szybsza.
- Hej, co robisz, co masz, co ukrywasz, pokaż, pokaż, pokaż !
- Odejdź od niej albo utopię cię w kiblu gnomie. - Powiedział rozbawiony German.
- Ty dziadek nie podskakuj mi bo cię Mercedesem potrącę. - Gdy oni sobie tak "rozmawiali" ja poszłam do swojego pokoju ukryć prezent. Gdy wyszłam z pomieszczenia zobaczyłam jak Jade chodzi w koszuli i spodniach Germana plus pomalowała się jak klaun, wyglądała przekomicznie ponieważ ubrania były za duże.
- Oo, Angie kochanie chodź tutaj ! - Mówiła Jade a ja wybuchłam śmiechem, zeszłam na dół a ona za mną. Gdy reszta domowników ją zobaczyła zatkało ich ale po chwili zareagowali tak samo jak ja...
- Z czego się śmiejecie, Angeles kochanie rozumiesz ich ?! - Mówiła obejmując mnie ramieniem.
- Jade, jadłaś dziś halucynki ? - Spytała Esmeralda
Zakończę na tym to opowiadanie, jakoś mi nie wyszło śmiesznie nie było ostatnio wena wygasa ! :D Dlatego tak późno dodane :/
Hmm...
Zapraszam na 35 rozdział !
Nefii
Nie gadaj swietnzycze weny :-) y ,
OdpowiedzUsuńgenialne czekam na nexta
OdpowiedzUsuńT.H.X :3
Usuń