8/05/2013

Rozdział 22. "35"

- Co ? Ale jak to ? - Powiedziała że to było jeszcze w domu przed naszym wyjazdem chodziło chyba o Esmeraldę, ale nie wiedziałam do końca... Gdy tak opowiadała usłyszeliśmy dźwięki na dole, szybko zeszliśmy na dół był to Antonio wraz z innymi nauczycielami którzy pojechali na komendę.
- I co dowiedzieliście się czegoś ?! - Szybko zapytałam żeby wiedzieć wszystko jak najszybciej.
- Nie chcę nic mówić... Ale to chyba była ona na jej rękach wykryli krew która najprawdopodobniej jest do Germana... - Mówił starzec, nie mogłam uwierzyć przez kłótnię mogła chcieć chociażby zranić go ?!
- Angie musimy porozmawiać, chodź wyjdźmy. - Jak chciał tak zrobiłam bez słowa kierowałam się za Antoniem.
- O co chodzi ?
- Nina powie wszystko tylko jeśli ty tam będziesz...
- Dlaczego nie mogłeś mi tego powiedzieć wcześniej ?
- Pewne powody, nie zrozumiesz... Jutro chcę żebyś pojechała tam wraz ze mną, może zaprzestanie swoje milczenie.
- Tak, miejmy nadzieje. - Reszta dnia to przemyślenia w stylu "Co będzie dalej" Nie mogłam się na niczym skupić, na szczęście nastał wieczór. Ja leniwie siedziałam na łóżku czytając książkę zapominając o całej tej sytuacji, prawie spadłam z łóżka gdy ujrzałam Jackie w maseczce. Wyglądała jak "Wiedźmin" ale pomyślałam że nikt nie przebiję Jade. No nic poszłam do łazienki, brałam prysznic... Gdy skończyłam za kabiną zobaczyłam postać, zobaczyłam te zabójcze oczy Daniela, już
miałam krzyknąć ale spostrzegłam się że to tylko moje przewidzenia. Serce zaczęło nowy rytm, a ja pospiesznie się wysuszyłam, ubrałam w pidżamę i wyszłam z pomieszczenia. Położyłam się do łóżka i już zasypiałam...

Byłam w jakiś podziemiach zobaczyłam biczowaną dziewczynkę, gdy uniosła twarz zauważyłam że to był nie kto inny niż podejrzana. Krzyczała z bólu, krew pokrywało jej ciało... Po moich policzkach leciały łzy. "Jestem niewinna !" Wykrzykiwała krztusząc się krwią, strażnicy nie przestawali i cały czas chłostali dziewczynę. Spojrzała na mnie swoimi czerwonymi zmęczonymi i przekrwionymi oczyma i rzekła "Angie... Pomóż..." Ja stałam jak osłupiała i nie wiedziałam co robić, mogłam zaryzykować ale mnie też mogli bić. Nie odważyłam się i na moich oczach umierało dziecko, zanim zdążyłam coś powiedzieć ona już nie reagowała... Nie żyła...

Znów zerwałam się z łóżka...
- Właśnie miałam cię budzić - Oznajmiła moja współlokatorka stojąc obok mojego łóżka, bez słowa weszłam do łazienki i ochlapałam twarz zimną wodą następnie wytarłam twarz, w lusterku
zobaczyłam Daniela. Odskoczyłam i spojrzałam za siebie, nikogo tam nie było... Po 20 min. zeszliśmy na śniadanie, przy wszystkich stołach panowała cisza słychać było jedynie dźwięk widelców ocierających się od talerz ów. Wszyscy nauczyciele poszli na zajęcia a ja wybrałam się z Antoniem na komendę, byliśmy w środku, gdy zapytał się o Nine Rawlison poczułam na sobie wzrok wszystkich ludzi znajdujących się w tym pomieszczeniu. Niezręcznie się czułam gdy wszystkie oczy patrzyły na mnie jak na zabójcę "O co chodziło ?" Zadawałam sobie to pytanie przechodząc przez korytarze do sali 35 "Taki sam numerek jak przed drzwiami zdarzenia..." Strażnik pozwolił tylko jednej osobie wejść, byłam nią ja. W środku zastałam mętnie wyglądającą dziewczynkę spojrzała na mnie czułam Deja-vi. Usiadłam i zaczęłam rozmowę.
- Możesz mi powiedzieć o co tu chodzi ?
- Jestem niewinna. - Wypowiedziała z bólem, pojękiwała utrzymywała głowę dzięki rękom, zrobiło mi się jej żal.
- Czemu tak wyglądasz ?
- Więzienie... Ono zmienia, czuję na sobie ciężar... Ból ludzi... To jest straszne ! - Wykrzyczała ostatnie słowa, jeden ze strażników do niej podszedł i uderzył w głowę.
- Ej co jest ?!
- Dziewczyna jest niebezpieczna, musi się kontrolować takie są procedury. - Z jej oczy poleciały łzy.
- Angie... Pomóż... - Wyjąkała dławiąc się łzami.
- Ale jak ? - Byłam przerażona tym widokiem, nie dość że była brudna, ospała, miała czerwone oczy to jeszcze ją tak traktowali.
- Dobra ! Koniec odwiedzin ! - Krzyknął do mnie, powiedziałam że jeszcze chwilę a on wyprowadził mnie siłą "Sprawcą jest ten który prowadził Germana !" To były ostatnie jej słowa, stała już na korytarzu a drzwi się zamknęły.
- I co ? Co się dowiedziałaś ? - Zapytał przejęty starzec
- Za tym stoi ktoś inny... - Powiedziałam usiadając na krześle i płacząc...
- Czas odwiedzić Germana... - Odrzekł po czym wstał i kierował się ku wyjściu.
- Ale gdzie mamy jechać ? - Spytałam.
- Dowiesz się... - Odpowiedział tajemniczo.
10 min. Później...
Jesteśmy już pod szpitalem Św. Śliwki weszliśmy do środka i zapytałam o pacjenta, recepcjonistka powiedziała że 3 piętro sala 5... I znów "35" to chyba będzie moja pechowa liczba, dostaliśmy się na górę windą. Akurat zobaczyliśmy lekarza wychodzącego z tej sali.
- Przepraszam czy z pacjentem spod 5 jest wszystko ok ?
- Eee... Ale on już nie żyję umarł dziś rano. - Oznajmił mi lekarz, już miałam wpaść w depresję gdy...
- Przepraszam, chodzi pani o Germana Castillo ?
- Tak...
- Aaa.. To z nim też nie najlepiej jest w śpiączce, jego stan się pogarsza ale można tam wejść odwiedzić go. - Weszłam do sali gdzie znajdował się mój ukochany, byłam już w środku zobaczyłam go leżącego i od razu przytuliłam.
- Mimo że mnie nie słyszysz to i tak strasznie tęskniłam. -  Usłyszałam otwierające się drzwi i wybuch jakiejś kobiety.
- CO PANI ROBI ?! JAK MOŻESZ KOBIETO PRZYTULAĆ SIĘ DO MOJEGO MĘŻA ?! - Zdziwiło mnie to już miałam jej przygadać ale gdy spojrzałam dokładniej na twarz mężczyzny to w ogóle nie wyglądał na Germana. Zawstydziłam się i od razu przeprosiłam kobietę, zauważyłam że właściwy German leży w łóżku obok. Usiadłam koło niego i patrzałam na jego twarz z myślą "Wyzdrowiejesz.... Masz w sobie tą siłę, wierze w ciebie" i pocałowałam go w czoło.
- Antonio ja wierzę że to nie była ona... Nie mogłaby.
- Więc kto ? - Myślałam przez dłuższą chwilę, aż mnie olśniło.
- To oczywiste przecież to był...
Kto to był ? Czy sprawca zostanie odnaleziony ? Czy German wyzdrowieję ?
Hmm...
Zapraszam na 23 rozdział !

Nefii

10 komentarzy:

  1. Wiesz co? ! Nie no kończyć w takim momencie? !!!! Czeka na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe Anonim przechodzi kryzys xd Rozdział zajefajny :* Chyba wiem kto zranił naszego biedaka :( Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi przeżyć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    rozdział spoko xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj niedobry sprawca... czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... No szybko dodaj nexta! !

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine