8/03/2013

Rozdział 18.

Czułam na sobie jego wzrok, zaczynało mnie to wkurzać więc wybrałam się do toalety. Strasznie tam było, smród nie do wytrzymania. Gdy wyszłam i reszta podróży się zakończyła udaliśmy się do hotelu, był bardzo piękny. Antonio porozdawał klucze i dzieciaki pędem poszły do swoich pokoi, ja miałam dzielić jedno pomieszczenie z Jackie, w sumie mnie to zadowoliło po ostatniej "balandze" zbliżyłyśmy się do siebie i teraz się trochę dogadujemy. Przy rozpakowywaniu była niezręczna cisza którą postanowiłam przerwać.
- Jak ci się układa z Pablem ?
- Dobrze, mamy plany wziąć ślub. - ... WHAT ?! Wykrzyknęłam to w duszy, zamurowało mnie po prostu wiem że są parą ale żeby od razu zaręczać się ?!
- Ooo, to świetnie jest przy tobie taki szczęśliwy i promienny. - Nawet ja słyszałam w swoich głosie bujdę.
- Taaak... Posłuchaj muszę zrobić jedną ważną rzecz, zaraz wracam. - Pokiwałam tylko głową i wystawiłam sztuczny uśmiech, gdy poszła automatycznie do pokoju wszedł Pablo.
- Hej - Powiedział siadając na moim łóżku.
- Cześć, Jackie wyszła... A ty nie powinieneś się rozpakować ?
- Wiem i już to zrobiłem chciałem sprawdzić co u ciebie.
- No chyba widzisz męczę się z szafkami.
- Może ci jakoś pomóc ? - Po tych słowach objął mnie w pasie kładąc głowę na moje ramię.
- Eee... Co ty robisz ?
- Nic, nic... - Nagle poczułam jego ciepłe wargi na mojej szyi.
- Nie przesadzasz ? Jesteśmy tylko przyjaciółmi, a ty masz dziewczynę. - Powiedziałam odsuwając się od niego.
- To nie jest takie proste, Jackie nie zastąpi mi ciebie, no bo Angie ja nadal cię kocham...
Przepraszam że robię sobie nadzieje. - Po czym wyszedł, bardzo mnie to zasmuciło myślałam że wszystko jest już jasne... Ale nie !
- To wszystko jest takie skomplikowane. - Powiedziałam sama do siebie, nagle zaczęły płynąć mi łzy po policzkach.
- Angie ? - Gdy usłyszałam głos, szybko otarłam łzy ale to nic nie dało dalej napływały.
- Czemu płaczesz ? Masz nie warto tracić łez. - Po czym podał mi chusteczkę, wtuliłam się w Daniela tego mi brakowało żeby ktoś mnie przytulił.
- Nie wiem co się stało ale wszystko będzie dobrze... Nie martw się.
- Dzięki, Danny... Dzięki. - Dodał mi otuchy nigdy o tym nie myślałam ale w pewien sposób potrzebuję go... Usłyszałam z dołu krzyk Antonia że jest zbiórka na dole, więc szybko otarłam łzy i zeszłam na dół z Danielem.
- Dobrze, macie teraz 1 godz. odpoczynku następnie znów zbieramy się tu aby wybrać się... - Nie mogłam się skupić, słyszałam tylko bla bla bla... Nawet gdy chciałam coś sensownego z tego wywnioskować, ale zaraz... Wywnioskować coś z bla bla bla ? W ogóle o czym myślę ! Angie ogarnij się ! Nim się obejrzałam wszyscy się rozeszli a ja nie miałam na to ochoty i wyszłam na zewnątrz zaciągnąć świeżego powietrza. Siedziałam tam tak długo i nim się obejrzałam minęła dokładnie 1 godz. Super ! Miałam wypocząć a ja dalej się przemęczam myślami. Weszłam do środka i dowiedziałam się że wszyscy na mnie czekali, było mi trochę wstyd tym bardziej iż miałam lekko czerwonawe oczy.
View Full Size Image- Angie, dziecko, dobrze się czujesz wyglądasz jakoś niemrawo.
- Nie wszystko dobrze Antonio nie musisz się martwić...
Pół godziny później...
Byliśmy już w sali muzycznej, dzieciaki śpiewały tańczyły w sumie to co zawsze, byli idealni jak zawsze więc po co oni... Czy ja przypadkiem marudzę sobie w myślach ? Może serio jestem chora... Nie ważne spłynął mi jakoś ten dzień był taki smutny, nienormalny w sumie to nie wiem... Myślami dalej byłam w tamtej sytuacji " no bo Angie ja nadal cię kocham..."
Była kolacja, wciąż ukradkiem patrzałam się na Pabla ale on nie zaszczycił mnie wzrokiem i znów mnie to zasmuciło pomyślałam że straciłam przyjaciela.
- Dobra to każdy wie co jutro ma robić. - Rzekł Antonio
- Zaraz, ale że co wie o co chodzi ? - Zapytałam się dziwiona
- Przez całą kolację mówiłem o planach na jutro że każdy bierze swoją grupę i ćwiczycie do występu. - Wytrzeszczyłam oczy, że co ?! Byłam tak pochłonięta swoimi myślami że nie słyszałam czegokolwiek. Wstyd mi teraz zapytać, wyjdzie że jestem nieodpowiedzialna i... W sumie taka jestem ! Eh... Angie ty pacanie ! Dobra jakoś to będzie muszę się dowiedzieć czegoś więcej.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi, Jackie właśnie brała prysznic a ja miałam być po niej znów wyszłam na balkon i patrzyłam się na tutejsze miasto.
- Pięknie to wygląda - Szepnęłam do siebie.
- Nie tak pięknie jak ty... - Przestraszyłam się więc lekko odskoczyłam zauważyłam Daniela który stał za mną.
- Eh... Co ty tu robisz ? - Powiedziałam z lekko złością w głosie.
- Nic, tylko chciałem cię poinformować że masz grupę 3 czyli: Violettę, Tomasa, Leóna i Ludmiłę i jutro idziesz z nimi o 10 poćwiczyć śpiew.
- Aaa... Dziękuję ale skąd wiesz że...
- Widziałem cię, byłaś przygnębiona w ogóle nie słuchałaś. - Pokiwałam tylko głową patrząc w dół, on w tym czasie przybliżył się do mnie i ujął mój podbródek.
- Niezmiernie mi się podobasz, nie spocznę póki nie poczujesz tego co ja. - Nasze twarze były blisko zbyt blisko, on mnie pocałował... To nie trwało długo, ale to było coś dziwnego... Nigdy się tak nie czułam, wyszedł szybko słysząc kroki z łazienki a ja jak słup stałam na tym balkonie, myśląc co właśnie zrobiłam.
- Angie, coś się stało ? - Zapytała zmartwiona współlokatorka, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam.
- Odbiło mi... - Po czym zabrałam swoje ciuchy i poszłam się myć. Po gorącej kąpieli usnęłam jak dziecko ale prześladował mnie sen.

Byłam w ciemnej sali, czułam jak coś mnie trzyma... Pojawiły się światła, siedziałam przywiązana na krześle, przede mną była scena, usłyszałam granie pianina ktoś zaczął śpiewać był to Pablo, obok niego German a za nimi Daniel wraz ze swoją gitarą.

P: Chociaż biegnę przed siebie
Serce przestało bić
Tak trudno jest
Być przedmiotem w torebce tylko na gorsze dni
A wymarzyłem sobie dom gdzie Ty i Ja
Zbudujemy silną więź
Ulokowałem gdzieś na giełdzie uczuć nas
Wzbijałem się
A sięgam dna

P,D,G: Pomyliłem się jeszcze raz
A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc
Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być

D: To że kiedyś odejdziesz, to jak rzucić na stół w kasynie los
Spoglądałaś niepewnie, kiedy mówiłem wprost
Że mamy szczęście, znaleźliśmy siebie już
Tak jak dusze dwie co łączą się na zawsze
Nagle niebo spada w dół
Zabierasz wszystko
Zabierasz wszystko

P,D,G: Pomyliłem się jeszcze raz
A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc
Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być

G: Tylko nam zdarzyło się pokochać od tak
Już tylko nam, gdy cała reszta inny ma plan
Chciałaś aleją prawd, tak powoli pójść
Ja autostradą kłamstw, leciałem, gnałem bez tchu
I tu stajemy nadzy na przeciw faktom
Ty już nie czujesz mnie
Nie potrafisz unieść tego już dawno
Jedyne wyjście - stać się kimś innym
Cokolwiek zrobię, nie zmienię nic
Jestem winny

 P,D,G: Pomyliłem się jeszcze raz
A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc
Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być

P,D,G: Pomyliłem się jeszcze raz
A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc
Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być

Światła zgasły, liny przez które została przytrzymana rozluźniły się. Wstałam ale ktoś z tyłu wbił mi nóż w plecy, tracąc wzrok zobaczyłam... 
- Daniel ? 

- Nie ! - Krzyknęłam budząc się, rozpaliły się światła w naszym pokoju.
- Co jest Angie ?! - Zapytała wystraszona. 
- Nie nic, przepraszam. - Wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Zauważyłam siedzącą Nine na krześle, podeszłam do niej.
- Ej, co ty tutaj robisz ?
- Nie mogę spać, a ty ?
- Tak samo. Wiesz nie znamy się, nawet nie wiem skąd jesteś i jak znalazłaś się w Stud!o. - Na początku nie chciała nic mówić ale się namówiła.
- Jestem Nina Rawlison, córka Esmeraldy.
- Ale, macie zupełnie inne nazwiska.
- Z powodu takiego że dawno temu zostawiła mnie w sierocińcu. Mój przybrany ojciec zna dobrze Antonia oni sądzą że mam talent do tańca więc po starej znajomości chciał mnie tu zapisać. Widziałaś mnie chyba ? Wtedy ten dziadek ze szczurem na głowie mówił że nie mogę tu przebywać z powodu na wiek. - Rozbawiła mnie "dziadkiem ze szczurem" Słuchałam jej dalej.
- Jestem taką powiem życiową sierotą, moim jedynym talentem jest taniec i rysowanie. Chcę się wybić ale nie da rady, odkąd dowiedziałam się że jestem adoptowana zmieniłam się byłam coraz bardziej śmiała, wkurzająca cisnęłam każdego na mojej drodze... Nie obchodziło co o mnie pomyślą... - Słuchając jej zrobiło mi się dość smutno.
- To smutne, ale jesteś prawdziwą artystką. Masz wiele zalet, wady każdy ma a ty ich nie okazujesz...
- Dobra koniec z wykładami, ja się nagadałam i chcę mi się spać, nara - Odeszła a ja też jakoś po wypiciu soku poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.

Macie tutaj... Sama nie wiem co :D Dokładnie opisałam charakter i życie Niny (zmyślonej postaci) Mogę dodać też że ma bujne blond włosy, niebieskie oczy i nie ubiera się tak baaardzo dziewczęco. Jest porywcza, śmiała, wesoła, wkurzająca, dowcipna czasem zbyt się rzuca ale ogólnie jest dobrą współczującą dziewczynką...
Co do Daniela i Pabla musiałam to zrobić wena mnie ciągła, coś się dzieję po coś, co nie ? Następnym razem Angie będzie już bardziej ogarnięta.
Użyczyłam sobie piosenkę Libera i Mateusza  "Winny" którą lubię i nawet śnił mi się ten wątek, więc go opisałam... Wiem że tam śpiewają tylko 2 osoby ale jak już jest Daniel to też go wcisnęłam.
Hmm....
Zapraszam na 19 rozdział.

Nefii

6 komentarzy:

  1. zaczepisty rozdział a ta piosenka niemogłam wytrzymać śmiałam się z tego niewiem czemu czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadam sie z aniela to super rozdzial zobaczylam wszystkie twoje rozdziały sa super !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super !
    Nie mogę się doczekać !
    A czy Angie jest dziewczyną Germana ? (przepraszam, zgubiłam się xd)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine