9/16/2013

Rozdział 70. "Deszczowy świat przemija..."

I igły od łodygi wbiły mu się w brzuch. Odskoczył zdziwiony a Ona zaczęła się śmiać...
"Uśmiechnij się do mnie jeszcze raz. Patrz na mnie równie intensywnie jak dotychczas, przeszukuj moją głowę w poszukiwaniu myśli i natrafiaj za każdym razem na ciepło moich uczuć. I powiedz coś, daj mi usłyszeć swój głos, a potem wyciągnij dłoń, a ja położę Ci na niej swoje serce, a Ty je zabierz, dbaj o nie, nie pozwól mu zgłodnieć, nabawić się chorób, udusić, kiedy już zamkniesz je w wyimaginowanej szkatułce niedostępnej dla innych ku potwierdzeniu tego, że jesteś ostatnią osobą, która je zdobywa." (definicjamiłości)
- Em... Angie... - Zaczął nieśmiało. - Mogłabyś dziś... Po prostu muszę iść na spotkanie z Ramallem, nie będzie mnie do późna. Chciałbym prosić tylko o to żeby PEWNA dziewczyna nie rozwaliła hotelu. - Zachichotała i dodała...
- Jasne, nie ma sprawy. Postaram się... - Dała Mu buziaka w policzek, a On przed "do zobaczenia" szepnął jej do ucha jeszcze krótkie "dziękuje". Za każdym razem na nowo dziwi ją cudowny wydźwięk tego słowa w Jego ustach, będącym melodią stanowiącą podkład do dalszego kroku. Mocno wtulam się w te szerokie ramiona. Miejsce z którego codzienna rzeczywistość wyszarpuję ją siłą.

A co u Pablita ? Hm...
Wędrował między drzewami z których spadały różnobarwne liście. Czasem żółte, czerwone, pomarańczowe nawet zielone. To ta zmiana kolorów na drzewach dodawała uroku jesieni, mimo wiatru który ochładzał ciało można by było odczuć ciepło między tymi barwami. Nagle tysiące małych liści wpadły mu na twarz, momentalnie się odwrócił i usłyszał kobiecy głos.
- Pablo uspokój się ! - Krzyczała. Mężczyzna mimo iż nie widział kto to wrzasnął.
- Ja mam się uspokoić ?! To ty powinnaś uwa... - Od razu zamilkł gdy zobaczył że kobieta mówi do dziecka. Zamurowało go, trochę było mu wstyd, podrapał się po głowie i znów spojrzał na nią. Miała blond włosy, czekoladowe przyciągające oczy, kilka pieprzyków na twarzy i przyjemny uśmiech. - P-Przepraszam, myślałem że to było do mnie... - Wydukał.
- Nic się nie stało, rozumiem. - Wywróciła oczami. - Też przepraszam za niego nie powinien... - Rzekła usadowiając chłopca na ławce.
- Piękny synek. - Wybąknął.
- Nie, ja jestem tylko niańką. Nie mam chłopaka a czym prędzej dzieci. - Zachichotała. Podszedł do niej bliżej niepewnie, z każdym krokiem serce coraz mocniej mu biło. Usiadł obok chłopca.
- Mogę wiedzieć jak masz na imię ? - Powiedział z większą odwagą. - Bo myślę że jeszcze się kiedyś spotkamy.
- Jackie ale wątpię w to, za 2 tygodnie wracam do Buenos Aires.
- Ja też. - Szybko zareagował na jej słowa. - Może trochę wcześniej ale też.

 - Na choćby jedne krótki dzień i noc...Na parę chwil pożyczę cię. (...) I obiecuję że w idealnym stanie oddam cię... - Nuciła sobie pod nosem. Nie wiedziała co robić, Nina uciekła znów na boisko szpanować, Violetta poszła na miasto, Ramallo i German na spotkanie, Pablo też gdzieś znikł a Olga... Olga jest w parku. Po chwili wzięła w rękę komórkę i słuchawki, włączy swój ulubiony utwór i wyszła z budynku. Po dłuższym błądzeniu po miejscowości dotarła do plaży, wciągnęła do płuc jeszcze więcej świeżego powietrza i zeszła na dół po zniszczonych schodach. Poczuła ogromne ciepło od nagrzanego piasku gdy tylko zdjęła obuwie. Wiatr rozwiewał jej włosy co dawało jej przyjemność, zawsze w takich chwilach przypomniała sobie "Titanica" (xd). Splotła ręce i patrzyła przed siebie. Nagle poczuła czyjś dotyk który wędrował wokół jej talli, pierwsza myśl to był German ale wybiła sobie to gdyż mówił że go nie będzie, więc druga myśl to Pablo. Gdy się odwróciła zobaczyła nieznajomego mężczyznę, zdziwiła się odchodząc kilka kroków do tyłu a On też miał jakąś zdziwioną minę.
- Przepraszam... Myślałem że to moja dziewczyna. - Zaczął się tłumaczyć. - Miła na mnie tu czekać, wybacz.
- Nie spokojnie nic się nie stało ale lepiej patrz kogo obejmujesz. - Powiedziała speszona ocierając ramiona.
- Jest pani zimno może chciałabyś moją kurtkę. - Zaproponował.
- Nie, nie trzeba. Do widzenia. - Poszła przed siebie, zapominając o zaistniałej sytuacji. Oddalając się od miejsca zdarzenia usiadła na złocistym piasku, wsłuchując się w szum fal.

Dziewczyna szukała ich po całym hotelu, lecz nigdzie ich nie znalazła. Dzwoniła do ojca ale nie odbierał tak samo Angeles. Zaniepokoiła się ich nieobecnością i dowodu braku życia, westchnęła i wróciła do swojego pokoju mając nadzieję że zaraz przybędą do budynku.

A co tam u sieroty ? :3
Była 15;30 a on już skończył swoje spotkanie.
- Czemu powiedziałeś Angie że będziesz wieczorem ? - Spytał Ramallo kierując się chodnikiem.
- Potrzebuję czasu. - Odpowiedział krótko z opuszczonym wzrokiem.
- Na co ?
- Na przemyśleniu czegoś... Ramallo ! Nie jestem na spowiedzi, wracaj do hotelu. - Jak chciał tak zrobił, jego przyjaciel wsiadł za kółko i pojechał. A On ? On chodził nie zważając na przechodniów na których czasem wpadał, z opuszczoną głową dawał kolejne kroki. Co mu było ? Gnębiło go... Gnębiło go że jeśli popełni jakiś błąd ona wróci do niego, znów wtuli się w jego ramiona, zostawi go... Bał się... Nagle chmury na niebie się zebrały i przybrały ciemną barwę, zaczęło lać. Pogoda wzorowała jego poczucie w tej chwili...Wyschnięte uczucia słonym deszczem spływają po nim. Patrzy w każdą z kropel szukając odpowiedzi, lecz widzi w nich tylko ich historię, która rozmywa się tworząc kałuże wspomnień. Wchodzi w nie po uszy i zapominam o oddechu. Jest taki zbyt nijaki bez smaku duszy wydychanej przez jej usta. On nie jest sobą bez jej serca przy jego. Nagle deszczowy świat przemija, wydawało mu się że tak jak ich związek...

The end...
I co dalej ?
Hmm...
Zapraszam na 71 rozdział !

Nefii

6 komentarzy:

  1. Cud, miód maliny i orzeszki. A teraz zgodnie z umową z pod 69 poprosze dziś 71 rozdział gdyż iż ponieważ dlatego że 7kom=rozdział a było 15 :D
    więc 2 xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie :D Angeles Saramego ma rację :D Dajesz drugi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział!
    A i jeszcze coś Angeles Saramego ma rację wrzuć dwa rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie lało a ona przed hotelem się poślizgnie i on ją uratuje i się pocałują

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz daje mi szczęście. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine