________________________________________________
- Poza tym musimy porozmawiać. - Tych słów obawiała się Angeles, wiedziała iż jej szwagier zapragnie spytać o Pabla. Powoli skierowała wzrok na jego twarz i czekała tylko na to aby zaczął.
- Nie chciałbym... Po prostu kim był ten mężczyzna który przyszedł wczoraj do mojego domu. - Kobieta przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, ale po namyśle powiedziała prawdę o tym iż posiada przyjaciela o imieniu Pablo i że jest to dla niej bardzo ważna osoba. Podkreśliła też że łączy ich tylko przyjaźń... - Aa, bo wiesz nigdy nie mówiłaś o takich rzeczach, ja tylko...- Rozumiem... - Tylko tyle wydusiła z siebie ale dręczyła ją pewna myśl, myśl która zajmowała miejsce w jej głowie i mężczyzna wyczuł to.
- Coś cię gryzie ? - Spytał podchodząc bliżej. Nie chciała nic mówić, postanowiła że zachowa to na razie dla siebie.
- Ee, wiesz idzie jesień, będzie psychicznie trudniej. - German nie zrozumiał co chcę mu przekazać i najwidoczniej ona też sama nie rozumiała co przed sekundą wypłynęło z jej ust. - Em, t-t, muszę iść. - Wypaliła i odeszła do swojego pokoju a mężczyzna poszedł do swej "siedziby" gdzie mógł posiedzieć w samotności. Oboje z nich dręczyło to samo choć nie chcieli się do tego przyznać, rozmyślali jakby to powiedzieć... Nie mieli śmiałości. Choć bardzo chcieli być ze sobą nie mogli tego dłużej ciągnąć on miał narzeczoną a ona była zakochana również w swoim przyjacielu.
- Muszę z tym skończyć. - Powiedzieli równocześnie do siebie. Ona zeszła z łóżka a on wstał z fotelu, schodziła już po schodach a on zauważając ją sparaliżował. Przełknął nerwowo ślinę i zaczął jako pierwszy.
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Ja również.
- Zaczynaj... - Odpowiedział nieśmiało patrząc się w podłogę. Lecz ona nie chciała i wolała aby on zaczął pierwszy. Ciągle i ciągle to trwało jedno chciało aby drugie zaczęło aż w końcu wykrztusili to z siebie.
- Nie możemy być razem... - Gdy usłyszeli to, to twarze im zbladły mimo iż sami tego chcieli... Patrzyli się na siebie jak głupki nie wiedzieli co odpowiedzieć jednak cisza oznaczała jednoznacznie że zgadzają się... Nawet nie chcieli nic tłumaczyć tylko po głośnym krzyku gosposi oznajmujący że nadszedł obiad przysiedli się do stołu. Po chwili na swoje miejsca przyszła Violetta następnie Jade i Ramallo, na końcu Olga. Nie mieli zamiaru spojrzeć na siebie podczas tego posiłku, bo niby po co ? Wygłupili się, teraz tego żałują...
Po obiedzie...
- Pomogę ci Olgo. - Odparła ciotka Violetty zbierając talerze, gdy szwagier podał jej naczynie ich spojrzenia się spotkały. Szybko zabrała od niego porcelanę i speszona odeszła do kuchni a on zajął się Jade która narzekała na lakier do paznokci. Po domu rozległ się dzwonek do drzwi, Ramallo iż miał najbliżej otworzył je. Przed nim stał przyjaciel naszej Angeles i zaczął się o nią wypytywać. Ojciec szesnastoletniej Violetty postanowił zobaczyć jaki jest, wyszedł z strefy jadalni i powoli skierowała się do przybysza. Przedstawił się podając rękę, dyrektor Studia nieśmiało uścisnął jego dłoń patrząc mu w oczy. Widać było na pierwszy rzut oka że nie będą ze sobą zgodni. Razili siebie spojrzeniami póki do akcji nie wkroczyła kobieta o blond włosach.
- Pablo cześć ! - Uśmiechnęła się widząc go. - Co tu robisz ?
- Wpadłem zobaczyć co u mojej kochanej nauczycielki. - Przytulili się, Angie kochała jak ją przytula zawsze czuła jak bije od niego ciepło. Mogłaby w wieczność być wtulona w niego, lecz German nie mógł wciąż patrzeć na to, bolało go to... Odszedł do gabinetu przy okazji ściągając tam menedżera. Zaczął się mu żalić, nie dał mu dojść do słowa tylko ciągle trajkotał.
- German, German, GERMAN ! - Krzyknął przyjaciel gaduły. Jego szef ucichł i z pytającym wzrokiem spojrzał na niego. - Dlaczego, dlaczego mi to mówisz ? Po drugie sam nie chciałeś już tego drążyć... Nie chciałeś, masz zamiar być z Jade to bądź. Sam szyjesz swoje życie w czym mogę ci pomóc ? Uzgodniłeś sam ze swoją podświadomość że nie chcesz być z Angie i jej to powiedziałeś. Ona była zgodna i to samo rzekła, zapewne żałujesz swoich słów ale ona może nie ? Może woli być z nim...
- Ramallo wiesz co ? Dzięki ! Poprawiłeś mi humor... - Powiedział głośniej niż leżał jego ton. Oparł schował twarz w rękach, w tym czasie Lisandro wyszedł z pomieszczenia. Zatapiał smutki w jedzeniu i pracy, czasem oglądał telenowele po których ciągnął nosem i policzki mu mokły przez łzy z jego oczów. Zamknął się w gabinecie i nikogo nie puszczał do środka, cierpiał choć sam nie wie dlaczego... Przecież mówiła że z Pablem łączy ich tylko przyjaźń lecz boli go to że nie chce z nim być. Skomplikowane nieprawdaż ? Smutek... Smutek to negatywny stan emocjonalny, charakteryzujący się poczuciem krzywdy, cierpieniem lub furii. Bardzo często towarzyszy mu płacz i zamknięcie w sobie, tak jak u niego. Ciągle przecierał oczy chusteczką higieniczną, nie mówił dlaczego tak się zachowuję. Znów usłyszał dźwięk... Dźwięk pukania do drzwi, próbował udawać że nie znajduję się w pomieszczeniu w którym aktualnie go szukają, niestety znana mu dwunastolatka ma swoje sposoby aby wedrzeć się do gabinetu.
- Wpuść mnie albo twoje dawne zdjęcie wyląduje w necie !
- To sobie wrzucaj, leje na to ! - Krzyknął stanowczo.
- Ok, ale najpierw zobaczy je Angie. - Inżynier uniósł głowę i wytrzeszczył oczy. Podbiegł do drzwi i wpuścił dziewczynę.
- Naiwniak... - Szepnęła do siebie. - Stary co się z tobą dzieję do cholery ?! - Spytała siadając na przeciwko wuja. - Rozumiem że boli cię to ale... Cię coś na głowę rzuciło. Sam powtarzam SAM ! Chciałeś to skończyć i skończyłeś ! A to że ona nie miała nic przeciwko i sama chciała to zrobić to nie powinno cię ranić ośle !
- Dziś nie wiem sam, czy kiedyś będę szczęśliwy, czy zdechnę smutny jak teraz.
- Zdechniesz jak każdy z nas to oczywiste, możliwe że w smutku, żalu, samotności...
- Wiesz nie poprawiasz mi humoru. - Powiedział oschle rażąc dziewczynę złym spojrzeniem.
- Ale możesz też żyć jako dumny, wesoły, szczęśliwy człowiek z kobietą którą kochasz wystarczy walczyć o nią.
- Wartości wypisane w sercu miej, nie na koszulkach. Mądrość z duszy czerp nie tylko z podwórka. Nie bądź pizda trzeba liznąć trochę życia, ale do tego lizania za bardzo się nie przyzwyczajaj...
- O czym ty gadasz ?
- Nie wiem naczytam się jakiś głupot z neta i majaczę coś. Ale zapamiętaj że... Nie przestajemy tęsknić. Mimo upływu czasu, zanikających wspomnień. Uczymy się jedynie żyć z tęsknotą, wierzyć że już jej nie ma.
- Czasem mam wrażenie że moje plecy to jakaś jebana tarcza... Bo skoro wbiliście mi jeden nóż w plecy to po co wpierdalacie kolejne ?!
- Przyjeb... - Szepnęła i wyszła trzaskając drzwiami. Pod wpływem dużego trzęsienia w ścianach jakie dało to trzaśnięcie spadły niektóre książki z półek lecz on się tym nie przejął i ponownie gapił się w ekran laptopa. Nadszedł wieczór, czarna barwa pokryła Buenos Aires. Ludzie schodzili się do domów aby zjeść kolację, pogadać w gronie rodzinnym, spędzić czas ze swoimi partnerami a on...? On siedział w swoim domu, zamknięty na 4 spusty w gabinecie i od obiadu się od stamtąd nie ruszył. Ale uświadomił sobie że nie może ciągle gnić w tym miejscu, wyszedł z pomieszczenia i szybkim krokiem poszedł do pokoju.
Violetta przejęła się swoim ojcem, nigdy się tak nie zachowywał a teraz ? Teraz zaniedbuję się, nieogolony, nieumyty, ciągle w tych samych ciuchach...
- Powinniśmy z nim porozmawiać. - Zaproponowała córka inżyniera.
- Nie przejmuj się tym lalusiem, przejdzie mu. Wypije parę piw i znajdzie jakąś dzi... - Angie groźnie spojrzała na Ninę.
- On nie jest taki jak niektórzy faceci... - Odparła zła.
- Tak ! Broń go ! On jest gorszy... Zachowuję się jak dziecko w ogóle nie dorósł ! Płacze bo sam tego chciał ! Tak chciał to teraz ma ! - Zła dziewczyna wyszła z mieszkania zabierając kurtkę ale zanim to zrobiła udało jej się niechcący stłuc talerz.
Wiem krótki ;( Przepraszam... Ale za to next będzie o dłuższy... :P
I co dalej ?
Hmm...
Zapraszam na 63 rozdział !
Nefii
Boski :-) czekam na next :-)
OdpowiedzUsuńja tam szczerze wole te krótsze , lepiej sie czyta
OdpowiedzUsuńja tam szczerze wole te krótsze , lepiej sie czyta
OdpowiedzUsuń