- *Una cosa que los ojos y cambió mi vida ... - Po tych słowach mocniej ścisnęłam dłoń przyjaciela i go pocałowałam, trwało to sekundę a już zauważyłam smutną twarz mojego szwagra. No nic, wspominaliśmy dawne nieprzyjemne i dziwne wydarzenia z których teraz się śmialiśmy.- Pamiętasz jak kiedyś Victoria chodziła do pielęgniarki i mówiła że ją gardło bolało ? Ponieważ ona wlewała jakieś tam substancję i wódkę, tak ją ciągnęło do niej jak się o tym dowiedziała.
- No, nigdy nie mogłem pojąć jej że tak długo ją to bolało... Ale oddech to miała okropny po tej wizycie. - Zachichotałam, a po chwili Pablo zaproponował mi spacer, zgodziłam się i wyszliśmy z budynku. Niebo pokryła czarna barwa ale za to ozdabiało je pięknie świecące gwiazdy, nie mogłam się doszukać na górze żadnej chmury co mnie zachwycało.
- A tak w ogóle co u ciebie ? Ostatnio zaniedbuję to pytanie... - Spytałam.
- Co u mnie ? Jak zwykle, coś się sypie, ktoś się kłóci, ktoś się czepia, ktoś przychodzi, ktoś odchodzi ja zostaję.
- Hmm... Ciekawe. - Spojrzeliśmy na siebie i od razu wybuchnęliśmy śmiechem. Potem zaczęliśmy dość normalną rozmowę. Po pewnym czasie skierowaliśmy się do parku, nikogo tam nie było tylko pustka i lekko chwiejące się drzewa. Usiedliśmy na "naszej" ławce...
- Pięknie tu jest... - Rzekłam, nagle poczułam jak Pablo obejmuję mnie ramieniem. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i dostrzegłam w jego oczach iskierki więc automatycznie się uśmiechnęłam. Powoli zbliżył się do mnie i już dochodziło do pocałunku...
- Stary ! To nie oni... - Powiedział jeden z policjantów, świecąc nam po twarzach.
- Aj.... - W końcu gdy się o tym przekonał puścił mojego przyjaciela. - Ee, przepraszamy... - Tylko tyle słów wyleciało z tych niekompetentnych funkcjonariuszy.
- Wiesz co ? Może lepiej już wracajmy do domu... Odprowadzę cie... - Zgodziłam się i trzymając go za rękę wróciliśmy do mojego domu.
10 min. później...
W końcu doszliśmy na miejsce...
- Wejdziesz ? - Spytałam.
- Nie, przepraszam, ale jutro muszę wcześniej wstać.
- Jasne ok, to widzimy się jutro. - Skradł mi tylko buziaka a ja weszłam do środka mieszkania. Zamknęłam za sobą drzwi i szykowałam się do snu... Wzięłam kąpiel i przebrałam się w pidżamę, wchodziłam właśnie pod kołdrę gdy moja komórka zadzwoniła. Dostałam sms-a...
Od: Pablo:*
Dobranoc ♥
Od razu po przeczytaniu tego sms-a pomyślałam że może powinnam być z Pablem ? Przecież znamy się od dzieciństwa, wszystko o mnie wie, dobrze się dogadujemy i ona czuję coś do mnie... "Przemyślisz to jutro !". Odstawiłam telefon na komodę, gasząc światło i kładąc się pod ciepłą kołdrą zasnęłam.
Jutro...
Obudziło mnie szczekanie psa pani Ester, ocierając oczy i patrząc która godzina wywlokłam się z łóżka. Rozciągnęłam się i skierowałam się do szafy, zabrałam stamtąd beżową sukienkę w czerwone róże i jeansową katanę. Wybrałam się do łazienki, położyłam wszystko na pralce i wzięłam szybki prysznic. Potem czesanie i makijaż, wreszcie zeszłam na dół i przygotowałam sobie śniadanie, dziś sobota więc musiałam coś wymyślić aby spotkać wreszcie Violettę. Muszę znaleźć jakiś pretekst by tam wejść, a może powiem prawdę ? Nie wiem ale muszę się z nią spotkać... Więc po zjedzeniu śniadania wyruszyłam w stronę domu Castillo.
10 min później...
Stałam właśnie dokładnie pod drzwiami, eh... Zapukałam... Moim oczom ukazała się...- Dobry a pani kto ?
- Nina ! - Krzyknęłam ze szczęścia.
- Już panią lubię też mam tak na imię. Pani do sieroty ? - Spojrzałam z pytającym wzrokiem na nią. - Znaczy do Germana... ? - Przytaknęłam. - GERMAN ! - Krzyknęła że prawie zwinęłam się z bólu uszu. - Idzie, książę Wiliam... - Teraz moim oczom ukazał się ojciec Violetty.
- Angie ? Co tu robisz ?- Chciałam się spotkać z twoją córką, Violettą.
- Tak, ale skąd wiesz że mam córkę ?
- Bo ja jestem...
- German ! - Eh... Znałam ten głos, to była Jade. - Kochanie, zawiózł byś mnie jutro do spa ? Mam straszne... A ty co tu znów robisz ?! - Spytała, chyba... Miała takie spojrzenie, myślałam że zaraz opluję mnie jadem, ale z Brunhildą nic się nie równa...
- Spokojnie, ona przyszła do Violetty. Kim pani jest ?
- Jestem Angeles, ciotka twojej córki... - Zauważyłam jak jego twarz momentalnie zbladła, nie mógł nic wykrztusić z siebie. - German wszystko w porządku ?
- Jeśli to jest jakiś głupi żart...
- To nie żart ! Skąd bym wiedziała gdzie mieszkasz ? Że masz córkę i że ma ciotkę o imieniu Angeles ? - Złapał się za głowę, poprosił bym weszła do środka a potem do jego gabinetu. Gdy byliśmy w środku jego "siedziby" gdzie często się ukrywał, kazał mi usiąść. Zrobiłam to posłusznie i zaczęłam słuchać to co ma mi do powiedzenia...
- Proszę cię o jedno, nie mów na razie Violettcie. Sam jej to wytłumaczę, daj mi czas...
- Jasne, tylko chciałam się z nią spotkać...
- Dobra możesz się z nią codziennie widywać ale ani słowa. - Ucieszyłam się ale...
- Ale... Nie mówiąc jej kim jestem będę ją odwiedzać ? Chyba się domyśli.
- Szukam ostatnio guwernantki dla niej, zgodzisz się ? - Niechętnie przyjęłam tą propozycję ale żeby być blisko Violetty zrobię to. - Dobra, tylko będziesz musiała się tu przeprowadzić... - Odpowiedziałam że nie ma żadnego problemu...
- Kiedy przyjdzie Viola ?
- Powinna za jakąś godzinę. Jest na lekcji pianina... - Nagle padła niezręczna cisza... Każde z nas jakby chciało coś powiedzieć ale w ostatniej chwili zrezygnowało. Wstałam z siedzenia i bez słowa wyszłam.
-German-
Czyżbym zakochał się w ciotce mojej córki ? Jak mogłem poczuć coś do tej kobiety... Lepsze by było pytanie czemu od razu nie zauważyłem że to mogłaby być Angeles ? Przecież jest tak bardzo podobna do Maryi, ten szczery uśmiech, oczy i zachowanie. To trochę dziwne... Niby nie gadaliśmy o niczym ważnym, ale podnosił mi się poziom endorfiny we krwi gdy słyszałem jej melodyjny głos.
- German kochanie ! - W tej chwili do gabinetu weszła Jade. - Krawiec dzwonił, znów nie byłeś na przymiarce garnituru !
- Ee, tak dużo mam na głowie, zrobię to jeszcze dziś obiecuję. - Z uśmiechem na twarzy wyszła ale zanim to zrobiła krzyknęłam tylko "Świetnie" i trzasnęła aż drzwiami z nadmiaru. Nagle dębowe wejście znów się otworzyło, na szczęście był to tylko Ramallo.
- Po twojej minie wywnioskowałem że jest coraz gorzej, tak ? - Pokiwałem głową i westchnąłem szczerze miałem już dość ! Dość tych wszystkich plastikowych uczuć, sztucznych uśmiechów i udawanie że jestem szczęśliwy, a to wszystko tylko po to aby oszukać własną podświadomość. -
German uwierz mi chcę dla ciebie dobrze, nie żeń się z Jade, to już widać po tobie twoje sztuczne uśmiechy...
- Tak wiem ! Imitacja radości nigdy nie wyjdzie naturalnie... - Przerwałem mu tym samym wychodząc z pomieszczenia.
Zaakceptował to nawet dobrze, no nic zostało mi tylko spakowanie do końca swych ubrań. Gdy wkładałam do walizki ostatnie rzeczy, zauważyłam w szafie stare zdjęcie, przedstawiało ono dwoje najlepszych przyjaciół, a dokładniej mnie i Pabla. Byliśmy wtedy jeszcze nastolatkami, wszyscy nam mówili że pewnego dnia będziemy razem czy tego chcemy czy nie, los sprowadzi nas na "ścieżkę miłości". Kiedyś śmialiśmy się z tych słów, ale teraz nie wiem co o tym myśleć... No nic fotografię wsadziłam do mojej torebki a resztę zniosłam na dół. Nagle ktoś zapukał do drzwi, przez wizjer zauważyłam że to mój amigo, szybko schowałama walizkę i otworzyłam drzwi.
- Hej, wybierasz się gdzieś ? - Zdziwiło mnie jego pytanie, dopiero po chwili zauważyłam że mam na sobie kurtkę.
- Nie, po prostu nie dawno wróciłam i nie zdążyłam jeszcze się rozebrać. A co ty to robisz ?
- Przyszedłem cię odwiedzić, zły moment ?
- Troszkę...
- Dobra, wpadnę kiedy indziej. Przepraszam... - Pocałowałem jego policzek i pożegnałam się z nim. "Chyba jutro się tam przeprowadzę" Jak powiedzieć Pablu że będę mieszkać u swojego szwagra ? Opadłam na kanapę i westchnęłam... "Angeles od dziś nie popełnisz żadnego błędu" Chyba zignorowałam swoje słowa... Ściągnęłam z siebie zbędna okrycia i siadając przed telewizorem zasnęłam...
Nazajutrz...
Obudziły mnie promiennie słoneczne, niechętnie podniosłam powieki, usłyszałam odgłosy tv, więc szybko wyłączyłam telewizor. Wstając na równe nogi skierowałam się do łazienki, aby się odświeżyć... Gdy wyszłam byłam w dobrym nastroju, zjadłam tylko kanapki i wyruszyłam do domu Castillo. Dzisiejsza pogoda była cudowna, ptaki tak pięknie śpiewały, słońce przygrzewało a chłodny wietrzyk umilał dzień. W końcu znalazłam się pod posiadłością, otworzyłam "furtkę" i przeszłam dalej... Stałam właśnie przed drzwiami, delikatnie zapukałam do dębowych drzwi i moim oczom ukazała się Olga.
- Oo, dzień dobry pani to nowa guwernantka naszej kochanej Violci ? - Pokiwałam głową a ona wpuściła mnie do środka. - Nasza mała Violetta jest dla nas jak skarb... Proszę tylko o jedno - zaczęła ciszej. - Niech pani nie traktuję ją źle, ona jest taka niewinna to naprawdę dobra dziewczyna.
- Jasne, wierzę w to. - ... "Jasne wierzę w to ?" Angie, Angie, Angie.... Co ty gadasz ?! Usłyszałam jak ktoś schodzi ze schodów miałam nadzieję że to Vilu lecz to był tylko mój szwagier.
- Cześć, myślałem że przyjdziesz wczoraj.
- Tak, ale miałam małą przeszkodę... Ale jestem teraz... - ... Eh, ajaj, dziwnie mówię coś ostatnio...
- Olga pokaże pani pokój. - Jak powiedział tak gosposia zrobiła, zaprowadziła mnie do mojego starego pokoju... W sumie jeszcze naprawdę w nim nie byłam, ale wyglądał dokładnie tak samo jak w moim śnie... - Proszę się rozgościć obiad o 15. - Pierwsze co zrobiłam to otworzyłam okno by wleciało choć trochę świeżego powietrza do pomieszczenia, następnie ułożyłam swoją odzież do szaf. Ktoś zapukał do drzwi, zamykając wielką szafę powiedziałam "proszę" do pokoju wszedł German...
- Podoba się sypialnia ? - Zapytał podchodząc bliżej mnie.
- Tak jest idealnie, coś się stało ? - Tym razem ja go spytałam widząc jak mi się przygląda...
- N-nie chciałem żebyś po prostu już poznała swoją siostrzenicę. Idziesz ? - Odpowiedziałam mu uśmiechem i wyszliśmy z mojego pokoju. W salonie ujrzałam Violettę która opierała się o tył kanapy...
Wznawiam BLOGA Z POWODU FINAŁU VIOLETTY ! *-*
Yay, się wzruszyłam końcem 1 sezonu iż wiedziałam że tak się to skończy no cóż więc na tą okazję wznawiam wstawianie rozdziałów ! :)
I co dalej ? Jaka będzie reakcja Vilu na guwernantkę ? Czy German dalej będzie darzył Angeles jakimś uczuciem ?
*Una cosa que los ojos y cambió mi vida - Jedno twoje spojrzenie a zmieniło moje życie.
Hmm....
Zapraszam na 58 rozdział !
- Hej, wybierasz się gdzieś ? - Zdziwiło mnie jego pytanie, dopiero po chwili zauważyłam że mam na sobie kurtkę.
- Nie, po prostu nie dawno wróciłam i nie zdążyłam jeszcze się rozebrać. A co ty to robisz ?
- Przyszedłem cię odwiedzić, zły moment ?
- Troszkę...
- Dobra, wpadnę kiedy indziej. Przepraszam... - Pocałowałem jego policzek i pożegnałam się z nim. "Chyba jutro się tam przeprowadzę" Jak powiedzieć Pablu że będę mieszkać u swojego szwagra ? Opadłam na kanapę i westchnęłam... "Angeles od dziś nie popełnisz żadnego błędu" Chyba zignorowałam swoje słowa... Ściągnęłam z siebie zbędna okrycia i siadając przed telewizorem zasnęłam...
Nazajutrz...
Obudziły mnie promiennie słoneczne, niechętnie podniosłam powieki, usłyszałam odgłosy tv, więc szybko wyłączyłam telewizor. Wstając na równe nogi skierowałam się do łazienki, aby się odświeżyć... Gdy wyszłam byłam w dobrym nastroju, zjadłam tylko kanapki i wyruszyłam do domu Castillo. Dzisiejsza pogoda była cudowna, ptaki tak pięknie śpiewały, słońce przygrzewało a chłodny wietrzyk umilał dzień. W końcu znalazłam się pod posiadłością, otworzyłam "furtkę" i przeszłam dalej... Stałam właśnie przed drzwiami, delikatnie zapukałam do dębowych drzwi i moim oczom ukazała się Olga.
- Oo, dzień dobry pani to nowa guwernantka naszej kochanej Violci ? - Pokiwałam głową a ona wpuściła mnie do środka. - Nasza mała Violetta jest dla nas jak skarb... Proszę tylko o jedno - zaczęła ciszej. - Niech pani nie traktuję ją źle, ona jest taka niewinna to naprawdę dobra dziewczyna.- Jasne, wierzę w to. - ... "Jasne wierzę w to ?" Angie, Angie, Angie.... Co ty gadasz ?! Usłyszałam jak ktoś schodzi ze schodów miałam nadzieję że to Vilu lecz to był tylko mój szwagier.
- Cześć, myślałem że przyjdziesz wczoraj.
- Tak, ale miałam małą przeszkodę... Ale jestem teraz... - ... Eh, ajaj, dziwnie mówię coś ostatnio...
- Olga pokaże pani pokój. - Jak powiedział tak gosposia zrobiła, zaprowadziła mnie do mojego starego pokoju... W sumie jeszcze naprawdę w nim nie byłam, ale wyglądał dokładnie tak samo jak w moim śnie... - Proszę się rozgościć obiad o 15. - Pierwsze co zrobiłam to otworzyłam okno by wleciało choć trochę świeżego powietrza do pomieszczenia, następnie ułożyłam swoją odzież do szaf. Ktoś zapukał do drzwi, zamykając wielką szafę powiedziałam "proszę" do pokoju wszedł German...
- Podoba się sypialnia ? - Zapytał podchodząc bliżej mnie.
- Tak jest idealnie, coś się stało ? - Tym razem ja go spytałam widząc jak mi się przygląda...
- N-nie chciałem żebyś po prostu już poznała swoją siostrzenicę. Idziesz ? - Odpowiedziałam mu uśmiechem i wyszliśmy z mojego pokoju. W salonie ujrzałam Violettę która opierała się o tył kanapy...
Wznawiam BLOGA Z POWODU FINAŁU VIOLETTY ! *-*
Yay, się wzruszyłam końcem 1 sezonu iż wiedziałam że tak się to skończy no cóż więc na tą okazję wznawiam wstawianie rozdziałów ! :)
I co dalej ? Jaka będzie reakcja Vilu na guwernantkę ? Czy German dalej będzie darzył Angeles jakimś uczuciem ?
*Una cosa que los ojos y cambió mi vida - Jedno twoje spojrzenie a zmieniło moje życie.
Hmm....
Zapraszam na 58 rozdział !


super cieszę się że wznowiłaś myślę że german nigdy nie przestanie darzyć jej " uczuciem "
OdpowiedzUsuńJa też, Oj ja też :D
UsuńAw... supcio !!!!! Germangie <3
OdpowiedzUsuń*-*
UsuńT.H.X :3