- Wszystko gra ? Bo stanęłaś tak jakbyś zaraz miała zawału dostać. - Zażartował mój przyjaciel a ja już zeszłam na ziemię i weszłam dalej.
- Jakby co obiad generalnie jest o 15, a ja muszę wstąpić z Jackie do lekarza. Więc będziesz sama jak na razie.
- Ok, ale... Coś się jej stało ? - Zapytałam, powiedział że to nic poważnego. Opuścił "mój" dotychczasowy pokój a ja zabrałam się za rozpakowywanie. Przy wkładaniu swoich rzeczy na półki przypomniałam sobie ten moment kiedy German podarował mi pierścionek. To było takie słodkie bo nie prosiłam go o to a tym bardziej że to przeze mnie wylądował w zlewie. Rozmarzyłam się a to przeze mnie jest tak jak jest ! Mogłam faktycznie zadzwonić na policje by tego psychola znów dali do więzienia ale, skąd mogłam wiedzieć ? Poczułam wibracje w tylnej prawej kieszeni, wyciągnęłam komórkę i odebrałam, to Viola się do mnie dodzwaniała.
- Halo Angie ?
- Cześć Violu, tak to ja. Coś się stało ?
- Właśnie miałam cię o to zapytać, ponieważ gdy mówiliście że będziecie codziennie dzwonić to byliście stanowczy. Tęsknie, też okazało się że będę nieco dłużej w Warszawie o jakieś 3-5 dni.
- Aa, to pewnie się cieszysz my też tęsknimy, a co do tego pierwszego to po prostu dużo spraw na głowie mamy, zwłaszcza twój ojciec.
- Tak, a poza tym nie odbiera co z nim ? - Wytłumaczyłam siostrzenicy że nie ma się o co martwić i niedługo jej ojciec zadzwoni do niej... Szczerze bardzo źle się czułam z tym że ją okłamywałam jedynie ona nie wiedziała o naszej sprzeczce. Nagle poczułam jak z mojego policzka powoli zlatuję łza, rozmawiając z nią przypomniałam sobie wściekłego Germana i jego zachowanie.
- Angie ? Angie ? Hallo żyjesz ? - Wróciłam na ziemię i dalej rozmawiałam z Violettą, gadaliśmy chyba przez dobre pół godziny dopóki nie oznajmiła mi że musi iść na próbę. Akurat gdy się rozłączyła usłyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania, z powrotem schowałam komórkę i poszłam się przywitać z Jackie. Zastałam ją w salonie, rozmawiała z Pablem.
- Cześć.
- Oo, Angie... Co ty tutaj robisz ? - Zapytała, jej pytanie mnie dobiło. Czyżby mój przyjaciel znów czekał na ostatnią chwilę.
- Jackie musimy porozmawiać. - Rzekł do niej Pablo zaprowadzając do kuchni. Westchnęłam i wyszłam na zewnątrz przy okazji powiadamiając o tym "współlokatorów" zaciągnęłam świeżego powietrza i mój telefon znów zaczął wibrować.
- Nina o co chodzi ?
- Przyjdź do domu, musisz się z tym pajacem pogodzić... Życie w tym domu bez ciebie i z jęczeniem jego to masakra !- Nie mogę, nie potrafię spojrzeć mu w oczy...
- To chociaż pomóż mi się powiesić ! Bo już tu nie wytrzymuję... A co z Carlo ?
- Jak to co ? German się nim opiekuję.
- Tak, chyba ziemia która go pochłonęła.
- Co ?! Umarł ?!
- Nie... Człowieku wracaj ! Poza tym co powiecie Violettcie ? Wraca jutro
- A co do Violetty, masz powiedzieć Germanowi żeby zadzwonił do niej. A po drugie ma przedłużony tam pobyt...
- Dobra, odwiedzisz mnie chociaż ? - Zdziwiłam się, na początku nie chciała od nikogo nic a teraz ?
- Za 2 dni najwyżej...
- Ok, cześć. - Rozłączyła się a ja zacisnęłam wargi. "Aj, niewierze Nina ma rację..." Byłam w Resto to miejsce mnie odprężało, zamówiłam koktajl z kiwi i po wypiciu go poszłam do mieszkania. Od razu zobaczyłam zmartwionego Pabla który do mnie podszedł.
- Angie wszystko w porządku ? Czemu tak późno wróciłaś ? Nic ci nie jest ? - Czasem wkurzał mnie tym zachowaniem, ale faktycznie było już po 23 chyba zasiedziałam się tam trochę...
- Pablo spokojnie, nic mi nie jest i także nie jestem dzieckiem żebyś tak się przejmował. - Zobaczyłam też złą partnerkę na schodach, raczej nie była oburzona na mnie tylko na mojego przyjaciela. Gdy zauważyła że ją dostrzegłam poszła na górę, a ja skierowałam się do kuchni.
- Ej, co ci jest ? Jesteś jakaś nieobecna. Co się stało ?
- Nina ma rację...
- Nina ? Jesteś chora, chyba masz gorączkę. - Powiedział przykładając rękę do mojego czoła.
- Weź ja nie żartuję, powiedziała że i tak musimy się pogodzić z Germanem.
- Nieprawda... - Powiedział nieśmiało
- Do czego zmierzasz ?
- Do niczego chcesz herbatę. - Zdziwiła mnie jego słowa, pokiwałam głową i usiadłam na krześle.
Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę aż zaczęłam ziewać, postanowiłam dokończyć napój, potem pójść do swojego pokoju. Usiadłam na rogu łóżka i pomyślałam "Ciekawe co ty teraz czujesz..." zebrałam się do kąpieli a następnie do głębokiego snu...
kilka dni później...
Byłam w domu Castillo, zobaczyłam tam smętną Nine, podeszłam do dziewczyny ale ta w ogóle nie zwracała na mnie uwagi tylko usiadła przy stole. Ja zostałam w salonie, nagle zobaczyłam Germana... Chciałam go przytulić, uściskać by się pogodzić ale koło niego zauważyłam Esmeraldę. Skierowałam się od razu do pomieszczenia obok dokładniej do jadalni udając że zajmuję się Niną. Gdy się odwróciłam zobaczyłam mojego partnera a może mojego "byłego" całującego się z tą kobietą. Zasłabłam ten widok tak mnie dobił... Że upadłam, usłyszałam jedynie głos dziewczyny wołającą o pomoc i światło zgasło....
- Angie ? Angie ! - Usłyszałam głos Germana, powoli otworzyłam oczy i ujrzałam go.
- Z nami koniec. - Po czym odszedł obejmując kobietę która podobno się ze mną pogodziła...
- Angie ? Angie !
- Nie ! - Krzyknęłam po czym uniosłam ciało, koło siebie zobaczyłam przestraszonego przyjaciela.
- Spokojnie, chciałem cię obudzić... Jest już 10 lepiej wstawaj, śniadanie na dole ja muszę wyjść załatwić parę spraw z Jackie. Więc hej. - Po czym pocałował moje czoło i odszedł w stronę drzwi.
- Eh... Angeles to będzie kolejny twój surwiwal. - Po tych słowach szybko wylazłam z pod kołdry i ubrałam się w szarą sukienkę, nigdy do tej pory jej nie nosiłam ale chyba kiedyś trzeba. Założyłam również srebrne kolczyki i baleriny. Pospiesznie zeszłam na dół i zjadłam kilka kanapek z dżemem, nie wiem dlaczego ale było mi spieszno. Postanowiłam dziś odwiedzić Ninę, sama nie wiem czy ją czy może chciałam ponownie spojrzeć na piękne oczy Germana, poczuć jego perfum... Dobra ! Rozmarzyłam się a trzeba już iść, gdy otworzyłam drzwi poczułam piękny zapach kwiatów i usłyszałam śpiew ptaków.
10 min. później...
Byłam już przy drzwiach, dopadł mnie strach, bałam się zapukać do drzwi aż nagle same się
- Jest Nina ? - Zapytałam
- Jest już ją wołam... Nina ! - Weszłam do środka, rozglądałam się po mieszkaniu jakbym nigdy tu nie była.
- Co jest ? Olga kupiła kabanosy ? Jeśli nie to na marne schodzę na... ANGIE ! - Gdy mnie ujrzała na jej twarzy narodził się uśmiech, podeszła bliżej i opryskała mnie na twarzy bitą śmietaną.
- Wystarczyłoby mnie przytulić wiesz ?
- Mówisz jakbyś mnie nie znała, tęskniłam za tobą i uwierz mi nie tylko ja. - Powiedziała głośno ostatnie słowa, po czym dostrzegłam że mój szwagier zaszył się gdzieś w gabinecie...
... Eee... Dżem ?
Hmm...
Zapraszam na 44 rozdział !
Nefii
fajny rozdział ale jeśli esmi będzie całowała germana w realu twego opowiadania to niezasypiaj XD
OdpowiedzUsuńmuahahaha
... XD
UsuńT.H.X :3
Przy "koktajl z kiwi" przeczytałam "koktajl z krwi" xD
OdpowiedzUsuńSuper rozdział,jak zawsze
:D Krwawy koktajl ^-^
UsuńT.H.X :3
Człowieku bez serca!Pogódź nam w końcu Germangie!♥
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział,ale smutny,mimo Niny.; ))
Kaa.
Eee... To nie możliwe, po powrocie Violetty będzie jeszcze gorzej powiadam :P
UsuńOj, tam :D
T.H.X :3